Heath był naprawdę dobrym aktorem, niestety wielu ludzi zauważyło to dopiero po jego śmierci... Swoją wielkość udowodnił rolą Ennisa w Tajemnicy Brokeback Mountain...
Heath był naprawdę dobrym aktorem, niestety wielu ludzi zauważyło to dopiero po jego śmierci... Swoją wielkość udowodnił rolą Ennisa w Tajemnicy Brokeback Mountain...
Sex & Drugs & Rock'n'Roll
Nie oglądałam Tajemnicy Brokeback Mountain, ale widziałam jego role w innych filmach, m.in. w Casanovie i muszę orzyznać, że był świetnym aktorem. Szkoda, że już go nie zobaczymyw żadnych nowych produkcjach.
Z filmów z jego udziałem oglądałam jedynie "Tajemnicę...", ale to wystarczyło bym zapakowała go do szufladki z napisem "nieźli aktorzy". Szkoda tej śmierci...
"w tym dniu jest tyle przyszłości,
że ręce toną po łokcie
więc rękoma pełnymi dnia
mówię kocham..."
A mnie oczarował rolą psychopatycznego Jokera...
Szkoda, szkoda...
widziałam chłopaka podobnego do niego jak dwie krople wody w sznsie na sukces z reni jusis tylko on miał wyprostowane włosy naturalny średni bląd i wydawał się trochę nieśmiały.
był świetnym aktorem, szkoda, że już go z nami nie ma...
Rola w "Tajemnicy..." świetna, to chyba pierwszy film jaki z nim widziałam i zachwycił mnie
Rola Jokera również.
I w "Candy" cudo...
Ja mam inne zdanie na ten temat. Uważam, że Heath był świetnym aktorem. Chociażby udowodnił to rolą Jokera w 'Mrocznym rycerzu'. Było to piekielnie trudne, zwłaszcza, gdy poprzednikiem był Nicolson. myślę, że dobrze wiedział, iż będą go do niego porównywać. Najprawdopodobniej ta rola go zabiła. Dla mnie to jest prawdziwy aktor; tak się wczuć, aż się zespoli z ta postacią w jedną całość.
A wracając do tematu; Oscara nie dostał dlatego, że umarł. Potrafił zagrać każdą rolę. Takie jest moje zdanie.
Bardzo żałuję, że zmarł. Naprawdę go lubiłam.
Świetnie zagrał Joker'a, w Parnasusie dno, ale wiadomo film został zmieniony gruntownie, innych filmów z Nim nie kojarze
Znajdziesz nas na: