Właściciel Lecha Poznań, Jacek Rutkowski mówi w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego: Już wiemy, że korupcja była powszechna. Brały w niej udział wszystkie kluby, wszyscy sędziowie, wszyscy działacze.

O zeznaniach w prokuraturze, które obciążają Lecha:
Ależ my gramy na licencji Amiki, a obecna Amika jest czysta. My nie jesteśmy starym Lechem. Nasz Lech funkcjonuje dopiero od półtora roku i za ten okres oczywiście odpowiadamy. Prawnicy Wydziału Dyscypliny musieliby się mocno nagimnastykować, żeby nas przejechać. To jest zupełnie inna sytuacja, od tej, w której jest Widzew, Zagłębie Lubin, Arka, czy Górnik Łęczna i inne kluby, które już zostały ukarane za stare grzechy.

O "Fryzjerze":
Pewnych faktów nie da się zmienić - na przykład tego, że klub Amica urodził się w zakładzie fryzjerskim u Ryszarda F. Uwierzcie mi, że wtedy do głowy mi nie przyszło, że może się stać taka znaną postacią w Polsce, bo on wtedy był tylko zwykłym fryzjerem we Wronkach.

O zaproszeniu Ryszarda F. na jubileusz Amiki:
Pracował w Amice przez wiele lat i należało mu to oddać. Nie można było inaczej, bo to wbrew moim zasadom. Przecież od 1999 roku pełnił funkcję menedżera, działacza. Tego nie da się wymazać, udawać, że tak nie było. Dopiero, gdy klub zatrudnił Pawła Janasa i Stefana Majewskiego, oni obaj postawili sprawę jasno: "Fryzjer" musi odejść. I prezes Kaszyński spełnił ich warunek raz-dwa.

Wywiad ukazał się w piątkowym "Przeglądzie Sportowym".