KWALIFIKACJE SIATKARZY DO IGRZYSK - Gospodarze chcieli, by mecze Polaków prowadził... Portugalczyk. Wybuchła awantura.

Bomba wybuchła kilka minut przed 10 rano, gdy polscy siatkarze dojechali do Nave Municipal de Espinho na poranny rozruch - okazało się, że dwa z trzech ich meczów ma poprowadzić... Portugalczyk. To oznaczało, że tylko przeciwko gospodarzom Polacy mogli być w stu procentach pewni bezstronności.
W siatkówce o losach meczu rozstrzyga często jedna piłka, czasem uderzająca w boisko tuż przy linii. Decyzja sędziego bywa kluczowa. Właśnie dlatego Polacy szybko zrobili awanturę, gdy dowiedzieli się, że na turniej delegowano czterech arbitrów, w tym jednego reprezentanta gospodarzy. - Tak być nie może. Sztab kadry zdecydował, że wystosujemy oficjalny protest. Właśnie go piszę - mówił Witold Roman, menedżer reprezentacji. - To taka dziwna fala stronniczości, z którą trzeba walczyć i wygrać.

Panika świadczyć może o tym, że Polakom w piątek brakowało pewności siebie, bo jeszcze niedawno powiedzielibyśmy, że przeciwników takich jak Portoryko i Portugalia powinni zwyciężyć grając tyłem do siatki. I rzeczywiście, zawodnicy choć bardzo skoncentrowani, wyglądali na takich, którzy sami nie wiedzą na co ich stać. - Tydzień temu w Estonii mieliśmy jakby wypadek samochodowy. Nie tylko wpadliśmy na drzewo, ale jeszcze odbiliśmy się od niego i wylądowaliśmy w rowie. Bolało, każdego by zabolało. Ale zadziałały poduszki powietrzne i teraz jedziemy dalej. Myśli o wypadku chłopcy odganiają najdalej jak się daje, ale... teraz znów wsiadają do samochodu. Ja wierzę, że pokażą w Espinho na co ich stać - mówił nam w piątek, pięć godzin przed meczem Krzysztof Stelmach, jeden z asystentów trenera Raula Lozano.

- Kiedy rozmawialiśmy o arbitrach na ten turniej podczas zebrania Zarządu FIVB, wszystko wydawało się jasne: sędziowie mieli być neutralni, a Portugalczyk mógł zostać wyznaczony jedynie jako rezerwowy. Okazało się jednak, że ktoś zmienił ustalenia. Jeśli walczy się o jedno miejsce na igrzyska trzeba dmuchać na zimne. Przecież w jakiejś kontrowersyjnej sytuacji nie ma gwarancji bezstronności. Rozmawiałem z prezydentem FIVB, Rubenem Acostą i przychylił się do naszego wniosku. Zdecydowano, że trzej sędziowie obsłużą cały turniej, a Portugalczyk zostanie w rezerwie - powiedział prezes PZPS Mirosław Przedpełski.

Obietnica Acosty wystarczyła - Polska ostatecznie nie złożyła oficjalnej noty. Portugalczyk Avelino Azevedo został w rezerwie i ma prowadzić mecz tylko wtedy, jeśli nie będzie już o niczym decydował. Ewentualnie w niedzielę...