Premier Donald Tusk oświadczył, że jego spotkanie z Michaiłem Kasjanowem podczas piątkowej wizyty w Moskwie "miało jasno zademonstrować, iż trzeba pamiętać także o tych, którym szanse odebrano".
Szef polskiego rządu powiedział to w wywiadzie dla opozycyjnej "Nowej Gaziety".

- Nie ukrywam, że dla Polski i dla mnie taka sytuacja, to pewne wyzwanie. Nie zamierzam wyrzekać się swoich przekonań. Jednocześnie chcę przez kontakty z realnymi rosyjskimi władzami doprowadzić do normalizacji naszych dwustronnych relacji - powiedział Tusk.

Polski premier podkreślił, że będzie to wymagać szczególnych umiejętności. - Z jednej strony, nie może być mowy o przymykaniu oczu na wszystko, co się dzieje, a z drugiej - jesteśmy gotowi do prowadzenia uczciwego dialogu i współpracy - oświadczył Tusk.

Premier zauważył, że "Polacy wśród narodów europejskich są jednymi z najbardziej wyczulonych na łamanie demokratycznych standardów i praw człowieka".

- Tak ułożyła się nasza historia. Dlatego jeśli gdzieś w Europie i świecie mają miejsce takie naruszenia, Polacy na to reagują - powiedział Tusk.

Szef polskiego rządu ocenił także, iż jego wizyta w Moskwie była bardziej udana, niż można się było tego spodziewać. "W każdym razie gotowość do otwartej dyskusji we wszystkich kwestiach była oczywista" - zaznaczył.

Tusk podkreślił, że "rozmowy zawsze są lepsze niż ich brak". - Zawsze uważałem i uważam nadal, że w polityce - podobnie jak w życiu - jeśli pojawia się brak zrozumienia lub konflikt interesów, najgorsze - to odwrócić się do siebie plecami - powiedział polski premier.

Centralna Komisja Wyborcza (CKW) Rosji odmówiła dopuszczenia Kasjanowa do udziału w marcowych wyborach prezydenckich, w których miał być jedynym kandydatem sił demokratycznych. Swoją decyzję uzasadniła uchybieniami w dokumentacji, w tym brakiem wystarczającej liczby podpisów wyborców pod jego kandydaturą. Kasjanow uznał to orzeczenie za polityczne i wezwał do bojkotu wyborów.