Okazuje się, że abonentem największej w Polsce telewizji kablowej UPC Polska można zostać bez podpisywania umowy. Wystarczy, że ktoś posłuży się naszymi danymi, a pracownikowi UPC nie będzie chciało się ich zweryfikować.

Szczecińska Gazeta Wyborcza opisała sytuację swojego czytelnika, który wynajmował mieszkanie syna. Pech chciał, że lokator zamówił usługi w UPC Polska posługując się danymi właściciela lokalu, które znalazł w umowie najmu mieszkania i sfałszował podpis.

Gdy lokator wyprowadził się z mieszkania zaczęły przychodzić rachunku UPC do zapłacenia za usługi telekomunikacyjne, internetowe oraz telewizji kablowej. Rachunki były wystawione za imię i nazwisko wynajmującego mieszkanie, który... nigdy nie podpisywał żadnej umowy z UPC.

Na razie UPC Polska nie potrafi wyjaśnić jak doszło do zawarcia umowy. Przedstawiciele operatora twierdzą jedynie, że mogło dojść "do błędu pracownika, który podpisując umowę, niewystarczająco zweryfikował dane osoby". Wiadome jest, że umowa została podpisana przez pośrednika UPC, który ma prowizję z każdej podpisanej umowy - zapewne dla niego ważniejsze było podpisanie umowy niż sprawdzenie prawidłowości podanych danych abonenta m.in. z dowodem osobistym.

Dziennikarze w UPC usłyszeli, że jeśli potwierdzi się reklamacja klienta, umowa ze strony UPC ulegnie unieważnieniu i anulowane zostaną roszczenia finansowe. W przeciwnym wypadku poszkodowanemu klientowi pozostaje sąd, który będzie musiał wyjaśnić czy umowa została sfałszowana.