W sobotę, 23 lutego 2008 roku, filmowy kanał telewizyjny ale kino! przygotował dla widzów wieczór z Jackiem Nicholsonem.
Widzowie Ale kino! aktora będą mogli zobaczyć w czterech filmach, w których jest kolejno: charyzmatycznym przywódcą związkowym, zakochanym zabójcą, niewiernym mężem i prywatnym detektywem, przede wszystkim jednak – niezależnie od roli - jest sobą.

Pierwszy film wieczoru, "Hoffa" (o godz. 20), to biografia legendarnego, kontrowersyjnego amerykańskiego przywódcy związkowego. Rola ta wymagała nieprzeciętnej charyzmy, sugestywnej osobowości, umiejętności oczarowania i porwania za sobą widza - krótko mówiąc - wymagała Jacka Nicholsona. Film wyreżyserował aktor i komik Danny de Vito, który przyjaźni się z Nicholsonem od dzieciństwa.

"Honor Prizzich" (godz. 22.25) Johna Hustona to „Ojciec chrzestny”... na wesoło i romantycznie. Nicholson, znany ze słabości do kobiet, gra tu rolę wprost dla siebie stworzoną – jest płatnym zabójcą na usługach mafii, a jednocześnie niepoprawnym kobieciarzem. Jednak nawet mafijny morderca i notoryczny uwodziciel wpada w końcu w sidła miłości – pech chce, że obiektem jego uczuć okazuje się koleżanka po (zbrodniczym) fachu.

Kolejny film wieczoru, "Zgaga{/b] (godz. 0.40) Mike’a Nicholsa, to cierpka komedia faktach z życia scenarzystki Nory Ephron, która w kostiumie fabularnej fikcji opowiedziała o własnym nieudanym małżeństwie z słynnym dziennikarzem, odkrywcą afery Watergate, Carlem Bernsteinem. Prawdziwą historię odgrywa aktorski duet marzeń: Maryl Streep i Jack Nicholson.

Wieczór zakończy [b]"Dwóch Jake’ów" (godz. 2.30) - kontynuacja jednego z najważniejszych filmów z udziałem Jacka Nicholsona – „Chinatown” Romana Polańskiego. W drugiej części legendarnego czarnego kryminału Nicholson ponownie wciela się w detektywa Jake’a Gittesa. Tym razem aktor nie ogranicza się jednak do grania; film miał początkowo reżyserować scenarzysta „Chinatown” Robert Towne, ale w trakcie produkcji Nicholson wyrwał ster filmu z jego rąk i sam dokończył zdjęcia, udowadniając, że za kamerą radzi sobie niemal tak wyśmienicie jak przed jej obiektywem.