Pytaniem przed rundą wiosenną nie jest to, czy Wisła Kraków zdobędzie mistrzostwo, ale to, z jaką przewagą sięgnie po tytuł - przewidują dziennikarze zajmujący się ligą.

Pytaniem przed rundą wiosenną nie jest to, czy Wisła Kraków zdobędzie mistrzostwo, ale to, z jaką przewagą i czy uda się jej zakończyć sezon bez porażki. Zimą krakowianie sprowadzili Radosława Matusiaka i Wojciecha Łobodzińskiego. To bardzo mądre transfery, dobre nie tylko dla Wisły, ale też dla ligi.

Wicemistrzem będzie pewnie Legia. Mirosław Trzeciak nie kupił co prawda zimą ani jednego zawodnika, ale do drugiego miejsca wystarczy skład z jesieni. Szefowie Legii słusznie założyli, że nie są wstanie dogonić Wisły i z wzmocnieniami poczekają do lata. Tak jest zresztą w całej Europie. Zimą trudno kupić dobrego piłkarza.

Transfery Lecha, czyli sprowadzenie Tomasza Bandrowskiego i Sławomira Peszki, nie powalają. Hitem byłoby kupienie Manuela Arboledy, ale choć z Lubina do Poznania jest tylko 200 km, Kolumbijczyk pokonuje tę trasę od kilku miesięcy i końca nie widać.

Wielkim wzmocnieniem Korony jest przyjście Wojciecha Kowalewskiego, wielkim osłabieniem wyrzucenie z zespołu Piotra Świerczewskiego. Może były reprezentant Polski nie grał zbyt wiele, ale potrafił przenieść swoją pewność siebie na zespół. Niektórzy byli w niego wpatrzeni jak w obraz.

Trudno powiedzieć w tej chwili, kto spadnie, bo nie wiadomo, ile klubów zostanie zdegradowanych za korupcję. Można za to powiedzieć, kto jest piłkarsko najsłabszy. Zagłębie Sosnowiec, które pokazało jesienią, że zupełnie nie pasuje do pierwszej ligi, i ŁKS Łódź, gdzie nikt nie panuje nad polityką transferową. Ostatnim pomysłem na utrzymanie jest ściągnięcie kilku Brazylijczyków z Litwy.

Paweł Wilkowicz, "Rzeczpospolita", prowadzący magazyn "Orange Ekstraklasa" w TVN


Wisła straci mistrzostwo, tylko jeśli dopadnie ją syndrom galacticos. Wątpię jednak, by w tak dobrze zarządzanym klubie mogło dochodzić do kłótni o pieniądze czy miejsce w składzie. Niektórzy szansy Legii, Korony czy Lecha na mistrzostwo szukają też w terminarzu. Ale jeśli Wisła ma faktycznie walczyć o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to nie może bać się meczów wyjazdowych z Koroną, Legią i Lechem.

Te trzy kluby powalczą o wicemistrzostwo. Legia nie kupiła zimą nikogo i wcale mnie to nie dziwi. Latem doszło do rewolucji w drużynie, trudno, by pół roku później zrobiono to samo. Tak naprawdę Legia potrzebuje tylko środkowego napastnika. A takiego znaleźć jest bardzo ciężko. Lecha świetnie się ogląda, ale żeby marzyć o wicemistrzowie, poznaniacy muszą poprawić grę na wyjeździe. Cieszą mnie bardzo powroty Matusiaka, Kowalewskiego, transfer Łobodzińskiego. Ale wątpię, by dzięki nim mecze nagle zrobiły się ciekawsze. Coś, co będzie napędzać ligę, to mistrzostwa Europy. W polskiej lidze zobaczymy mnóstwo piłkarzy, którzy mają szansę pojechać na tę imprezę.

Wojciech Słoń, RMF FM


W walce o mistrzostwo Polski wszystko może się zdarzyć. W pogoni za tytułem Wisła Kraków nie powinna czuć zagrożenia, ale tylko teoretycznie. Ma ogromną przewagę nad Legią, ale jeśli zbyt szybko uwierzy w tytuł, jeszcze tej wiosny w ekstraklasie może być ciekawie.

Pod Wawelem zbroją się mocno. Do klubu przyszli Łobodziński i Matusiak. Garguła chce, ale nie może. bo Bełchatów wraz z odejściem piłkarza liczy na podreperowanie klubowej sakiewki. O tym, czy Garguła zostanie wiślakiem, rozstrzygnie Wydział Gier PZPN. Jacek Krzynówek wciąż przelicza euro na złotówki i również jest bliski przenosin do Wisły, bo gdzieś grać musi, jeśli chce pojechać na Euro w innej roli niż roli podróżnika turysty.

Legia i Lech będą walczyć do końca. Jan Urban powoli, ale systematycznie wszczepia swoim piłkarzom profesjonalizm, a Franciszek Smuda wie, że najbliższe miesiące będą dla niego kluczowe, jeśli chodzi o jego przyszłość w klubie z Wielkopolski.

Groclin tym razem o podium będzie walczył nieskutecznie, podobnie jak Korona. Zespół z Kielc, choć budżet ponoć ma potężny, niewiele będzie mógł zrobić w konfrontacji z czołową trójką.

W kierunku drugoligowej otchłani powoli będzie zmierzało Zagłębie Lubin. Tam z niczego zrobiono coś. Na krótko i na chwilę, ale przywrócić dawny blask Zagłębiu będzie piekielnie ciężko, podobnie jak zespołowi, o którym kiedyś mówiło się "widzewski charakter". Za błędy trzeba płacić. Wobu przypadkach słono.