PAUL BARZ - KOLACJA NA CZTER RĘCE
najszybsze ściąganie z hotfile.com
format mp3
5% danych naprawczych
Gdyby kiedykolwiek doszło do ich spotkania, właśnie tak mogłoby ono wyglądać. Sławny i najlepiej opłacany muzyk - Jerzy Fryderyk Haendel i skromny kantor z kościoła św. Tomasza - Jan Sebastian Bach. Taką sytuację wykreował Paul Barz, niemiecki muzykolog oraz autor sztuki Kolacja na cztery ręce. Do fikcyjnego spotkania dochodzi w Hotelu Turyńskim, w Lipsku, w 1747 roku, gdzie przyjeżdża Haendel z okazji przyjęcia Bacha do Towarzystwa Nauk Muzycznych. Zazdrosny o talent Bacha podejmuje biedaka kolacją. Próbuje imponować prowincjuszowi - jak o nim sądzi - wyszukanym menu. Bach czy Haendel, Haendel czy Bach, który z nich jest lepszym kompozytorem? Pasja według św. Mateusza czy Mesjasz, które z dzieł bardziej porusza serca publiczności? Oto główne tematy sporu między tymi dwoma artystami. Bach to człowiek skromny, cichy i pokorny. Budzący, na pewno, w widzu lekkie politowanie. Jego stosunek do muzyki najlepiej wyrażają słowa: Siedzę sobie przy organach u świętego Tomasza, mam przed oczami moją "Pasję według świętego Mateusza", widzę wszystko jak na dłoni, świątynię, drogę krzyżową, słyszę jak wołają "Hosanna!" i "Ukrzyżuj Go!", jestem tam, na Golgocie. Haendel, natomiast, bywalec europejskich salonów, jawi się nam jako cynik, dorobkiewicz i zadufany w sobie "laluś", a jego spojrzenie na muzykę wygląda następująco: Mnie chodzi o sztukę. Nie o moją pomyślność. Dla dobra sztuki trzeba zrobić wszystko. (...) Żebrać u księcia o tytuły. Śmieszne. Co taki książę z tego ma? Jemu trzeba podsuwać wartości. Najlepiej siebie samego. Albo swoją sztukę. Ale czy rzeczywiście Handel jest taki, jak o sobie mówi? Czy nigdy nie żebrał o łaskę? Czy zależy mu na sztuce, czy też pragnie zysku? Wzajemne, ironiczne docinki kompozytorów wzbudzają wśród widzów śmiech. Z powyższej charakterystyki bohaterów można wysnuć wniosek, że to właśnie Bach jest tym, który wzbudza sympatię publiczności. Jednak Tadeusz Sokołowski w roli Haendla jest niesamowity. Graną przez siebie postać przedstawia tak, że nie tylko bawi ona widza do łez, ale i zapada głęboko w serce, głębiej niż poniżany przez niego Bach. Rozmowa, którą toczą obaj artyści, często mimowolnie przeradza się w kąśliwą wymianę zdań; nieraz padają ciężkie oskarżenia i obustronne wyrzuty, ale - jak na inteligentnych ludzi przystało - zawsze kończą się one kolejnym zaproszenie...
Kod:http://hotfile.com/dl/42746432/847eba5/Paul_Barz_-_Kolacja_na_cztery_rce.rar.html


LinkBack URL
About LinkBacks



Odpowiedz z cytatem

Znajdziesz nas na: