składniki

* - makaron farfalle lub mniej snobistycznie - poczciwe kokardki
* - wędzony łosoś na tacce lub w kawałku (im więcej tym lepiej)
* - szpinak w liściach (porcja 0,5 kg starcza na 3-4 osoby)
* - mały jogurt naturalny (polecam "Jogurt Bałkański", nie warzy się i jest gęsty niczym śmietana)
* - świeży starty parmezan (albo zamiennik w proszku)
* - czosnek
* - oliwa
* - sól, pieprz

Łososia kroimy w nieduże paseczki, nie trzeba specjalnie się przykładać, bo podczas smażenia i tak się rozwali. Na patelnii z porządnym dnem (jednorazowy wydatek, a naprawdę to inna klasa niż tanie teflonki) rozgrzewamy oliwę i dwa wyciśnięte ząbki czosnku. Jeśli obiad nie musi powstać w tempie ekspresowym, warto możliwie wcześniej wycisnąć do oliwy czosnek i zostawić w miseczce na jakiś czas. Oliwa nabierze wtedy świetnego czosnkowego aromatu, no i całość będzie zgodna z duchem slow food.
Szpinak rozmrażamy lub tylko myjemy (ale o świeży jest dość trudno), po czym odcedzamy i siekamy na dość drobne kawałki.

Oliwa powoli się rozgrzewa, czas nastawić garnek z wodą, dodać soli i kapkę oliwy, a gdy woda zacznie wrzeć - wrzucić makaron. Będzie się gotował przez kilkanaście najbliższych minut, mój ideał to makaron w stanie al dente, a po polsku makaron walczący - bo nie rozpada się jak mięczak, tylko przy gryzieniu stawia stanowczy - lecz czuły - opór.

Zapach czosnku na oliwie powinien wdzierać się już bez pardonu do wszystkich dziurek naszego ciała, nie wyłączając nosa. To znak, że czas dorzucić łososia. Kilka minut smażenia na średnim ogniu powinno pięknie zrumienić dzielną rybkę, można zatem dodać szpinak. Smażymy całość przez ok. 10 minut, dość często mieszając drewnianą łyżką. Na koniec dorzucamy parmesan (spora garść) i mieszamy na ogniu jeszcze przez chwilę.

Całość można posolić i dodać pieprzu, ale warto przy tym pamiętać, że smażony łosoś jest sam w sobie okrutnie słony i możemy przesadzić.

Aby danie z krótkimi makaronami ujawniło pełnię swojego smaku, powinno zostać wymieszane z sosem przed podaniem. Stosując się do tej zasady przedkładamy odsączony makaron do osobnego garnka, dodajemy łososia ze szpinakiem i dobrze mieszamy (oczywiście nie ma już po co trzymać garnka na ogniu). Aby było trochę bardziej "mokro", dodajemy jogurt i mieszamy ponownie.

A teraz już tylko podajemy na talerze (najlepiej z kieliszkiem jakiegoś czerwonego chilijskiego wina), posypujemy z góry startym parmezanem, można zmielić też trochę pieprzu. Jemy aż do utraty tchu lub pęknięcia brzucha, którekolwiek zdarzy się pierwsze.