Skocz do zawartości




Zdjęcie
- - - - -

Wojna jądrowa w starożytnych Indiach.

indiach jądrowa starożytnych wojna

  • Zamknięty Temat jest zamknięty
25 odpowiedzi w tym temacie

#1 Che

Che

    Zbanowany

  • Banned Users
  • PipPipPip
  • 65 postów
Reputacja: 471
Bardzo dobra

Napisano 18 styczeń 2009 - 10:05

Wyrzucono pojedynczy pocisk załadowany cala energia wszechświata. Rozpalony slup dymu i płomienia, jasny jak 10 tys. słońc, wzniósł sie w całej swej wspaniałości... Była to nie znana bron, żelazny grom, gigantyczny wysłannik śmierci, który w popiół obrócił wszelki lud Vrishni i Andhaka... Ciała były tak spalone, ze nie dawały się rozpoznać, włosy i paznokcie odpadły, gliniane naczynia rozpadły sie bez żadnej widocznej przyczyny, a pióra ptaków stały się białe. Po kilku godzinach cala żywność była skażona... w ucieczce od owego ognia żołnierze rzucili się do strumieni, aby obmyć swoje ciała i sprzęt... [ta bron]...odrzuciła tłumy [wojowników] razem z ich rumakami, słoniami, pojazdami naziemnymi i ich bronią, jak gdyby były to suche liście drzewa. Odrzuceni podmuchem...wyglądali pięknie, jak ptaki w locie... odlatujące z drzew...

Taki oto opis jakiejś pradawnej bitwy prezentuje "Mahabharata", jedna z najświętszych ksiąg starożytnych Indii, napisana wiele tysięcy lat p.n.e. Opis nieznanej broni przywołuje nieoparte skojarzenie z bronią atomowa. Mahabharata podaje tez opis spotkania dwóch takich pocisków w powietrzu. -Dwa takie pociski spotkały sie w powietrzu. Wówczas ziemia wraz z wszystkimi górami, morzami i drzewami zaczęła dygotać, a wszelkie żywe stworzenia zostały porażone energia tej broni i ogromnie ucierpiały. Niebo stanęło w ogniu, a dziesięć stron horyzontu napełniło sie dymem...- Można by to wszystko uznać za bajkę, lub fantazje autorów. Są jednak dwie wątpliwości:

1) Szkielety odkryte w prehistorycznych miastach Mohendzo Daro i Harappa w Pakistanie wykazują ogromna radioaktywność. Nikt nie wie w jakich okolicznościach te miasta zostały zniszczone.

2) W roku 1947 w Iraku podczas odsłaniania kolejnych warstw skalnych natrafiono na podłoże ze stopionego szkła. Taka rzecz znajduje się jeszcze tylko w jednym miejscu na świecie - na pustyni w stanie Nowy Meksyk, gdzie została przeprowadzona pierwsza próba z bronią atomowa. Warto jeszcze dodać ze w/w warstwa skalna odpowiada kulturze z przed 16 tysięcy lat. Wtedy rzekomo ludzie żyli w epoce jaskiniowej.

Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie stwierdzić ze 100% pewnością, co działo się na Ziemi przed tysiącami lat, poruszamy się bardziej w sferze domysłów, usiłując ułożyć z rozsypanych puzzli obrazek, którego nigdy nie widzieliśmy. co jakiś czas gdzieś uda się wykopać więcej kawałków, czasem uda się znaleźć opisy tego czy innego elementu, ale do zbadania tego wszystkiego mamy tylko aktualną wiedzę i wyobraźnię. a ta czasami nas ogranicza. w końcu przez długi czas myśleliśmy, że to co było wcześniej jest ciemne, prymitywne, że wieki oświecenia to stosunkowo świeży okres. tymczasem okazuje się, że niekoniecznie tak właśnie było, że starożytne cywilizacje były wysoko rozwinięte i posiadały wiedzę, do której 'współcześni' dochodzili bardzo długo.

czy możliwe jest, że wydarzenia, które opisuje "Mahabharata", są prawdziwe? wg mnie jak najbardziej tak. być może nie była to broń atomowa, jaką znamy obecnie, tylko coś o podobnej mocy, ale nie można wykluczyć tego, że się wydarzyło.

być może wszystko już kiedyś było i co jakiś czas ludzkość cofa się, zapominając wszystkiego, czego się nauczyła, uczy się od nowa odkrywając po drodze ślady dawnej świetności.:cool:
  • 0

#2 Blackdeth

Blackdeth

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 4 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 20 styczeń 2009 - 12:32

Ciekawe!!! czyli 16 tys lat temu ludzie sie poprostu zresetowali?! a moze my tez osiągneliśmy liit i czas na RESET??
  • 0

#3 Skowyrny

Skowyrny

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 110 postów
Reputacja: 504
Bardzo dobra

Napisano 14 luty 2009 - 11:42

Może nie tyle reset bym to określił co Format:\C :D
A moze i tez w tym troche racji w tym jest. Jak się przedawkuje to coś pier****e w ziemie i od nowa ...
  • 0

#4 sheograth

sheograth

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 15 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 15 luty 2009 - 03:01

Wszystko w swoim czasie ;) Być może inna cywilizacja (Bóg) zrobi nam sąd ostateczny..
  • 0

#5 begrael

begrael

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 3 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 18 luty 2009 - 12:05

Myślę, że jest to prawdopodobne. Nowe odkrycia archeologiczne czasem zdają się przeczyć zdroworozsądkowej wizji świata, bo nasz zdrowy rozsądek jest ukształtowany przez wiedzę, która bywa niepełna. Jest tylko jedno pytanie: Jeżeli jakaś zapomniana cywilizacja potrafiła stworzyć bombę atomową, to co się stało z innymi śladami po tej cywilizacji?
  • 0

#6 lukasz65

lukasz65

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 10 postów
Reputacja: 35
Dobra

Napisano 18 luty 2009 - 08:18

Ciekawe. Byc może nie było to pierwsze zresetowanie cywilizacji - przeciez znajdowano juz rózne przedmioty w skałach i węglu np. metalowy młotek z przed 150 mln lat [z kamienia wystawała tylko rączka młotka], łańcuszek ,gwoździe i wiele innych...
  • 0

#7 Glikeia

Glikeia

    Użytkowniczka

  • Użytkowniczka
  • PipPipPip
  • 93 postów
Reputacja: 642
Bardzo dobra

Napisano 19 luty 2009 - 06:54

Lukasz, a skąd masz takie informacje o tym młotku? Chętnie bym skonfrontowała posiadaną przeze mnie wiedzę z takimi właśnie znaleziskami :)
  • 0

#8 AB47

AB47

    Naprawa elektroniki (tel)

  • Precylek
  • PipPipPip
  • 830 postów
Reputacja: 1715
Świetna

Napisano 19 luty 2009 - 07:00

może kiedyś ludzie byli już bardzo rozwinięci ale to wszystko przepadło po jakiejś katastrofie
kto to wie ?
  • 0

#9 Lolo77

Lolo77

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 3 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 23 luty 2009 - 07:41

Z tym młotkiem to ciekawe...ta teoria przypomina trochę czwarty sezon BSG,wkoło reset i powrót i wojna i znowu,reset.
  • 0

#10 kret79

kret79

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 20 postów
Reputacja: 53
Dobra

Napisano 23 luty 2009 - 07:49

Hehe - biblijna Sodoma i Gomora !! :) Na Discavery był program o podobnej tematyce , próbowali udowodnic ze Sodoma i Gomora istniały i , że zniszczyły sie wzajemnie stosujac nieznana nam broń - z uwagi na jej siłe i przerażające efekty uznano to za interwencję Boga. Referacik Ciekawy !! Gratki :)
  • 0

#11 gargulec3

gargulec3

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • Pip
  • 9 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 23 luty 2009 - 07:57

Przykladem moga rowniez byc cywilizacje Majow, Inkow, Aztekow. Przepadli bez sladu i nikt do dzisiaj nie wie co bylo tego przyczyna.
Pozdro!!!!
  • 0

#12 kret79

kret79

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 20 postów
Reputacja: 53
Dobra

Napisano 23 luty 2009 - 08:37

Racjonalnie ?? A co możesz racjonalnie wyjaśnic ?? Majów i Azteków ( ich wymarcie ) da się wyjaśnić natomiast ich wiedzę nie wiem czy dasz radę - pamietaj że to ONI bardzo dokładnie obliczyli czas cyklu Wenus wokół słońca !! a w Europie ludziska nadal mysleli że to słońce obraca się wokół ziemi !!
Inny przykład ?? .. Egipcjanie a raczej Starożytny Egipt!! Ich wiedza na temat anatomi człowiek ( wiesz że robili prepanacje czaski !! ) czy też wiedza astronomiczna - znajomość gwiazd i gwiazdozbiorów - wyjaśnisz to ?? Moze nie chodzi o samą wiedzę jaką posiedli ale o dokładność!!! Czasy jakie podawali np. drogi ziemi wokół słońca były tak dokładne jak Nasze czasy przy zastosowani nowoczesnego sprzętu !! wyjaśnij to racjonalnie :)
  • 0

#13 volito

volito

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 4 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 23 luty 2009 - 09:02

W książce "1000 słów o atomie i fizyce jądrowej" (czy jakoś tak) było napisane iż rzeka wypłukiwała rudę uranu i po jakimś czasie przekroczona została masa krytyczna. I bummm. Tak to sobie wytłumaczyli promieniowanie i zeszklenie piasku. Jeśli macie jakąś wiedzę na temat przedmiotów znalezionych dawno, dawno temu to napiszcie gdzie lub w czym to przeczytaliście. Można utworzyć fajny wątek.
  • 0

#14 vampir71

vampir71

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 13 postów
Reputacja: 111
Dobra

Napisano 23 luty 2009 - 11:43

Spytajmy koledzy i kolezanki-ile z odkryc nie jest ogolnie swiatu ujawniona(przez klasztory.koscioly.politykow.wojsko)?Czego nam jeszcze nie pokazano i przez jaki czas zaden czlowiek sie o tym czy tamtym nie dowie.Jednym z glupszych przykladow ostatniego czasu byl meteor lub "cos"co przed paroma tygodniami spadlo w okolicy miasta Rostok w Niemczech-nawet wstawka z kamery zabespieczajacej jakas dzielnice miasta byla w sieci i w Tv...ok...powiedziano ze wiele osob to wiedzialo...i czulo lekkie trzesienie ziemi....no i na tym wszystkie informacje sie skonczyly..czy to nastepnego dnia czy dzis(pare tygodni po wydazeniu)-nic ani slowa o tym.Wiecie ....nawet jesli to byl jakis metoer to by mogli to podac..bo to tez ciekawy temacik..a tu nic-klapa....zatkano ten temat...i nikt nic nie wie
  • 0

#15 lukasz65

lukasz65

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 10 postów
Reputacja: 35
Dobra

Napisano 26 luty 2009 - 09:20

Witam wszystkich. Informacje o młotku sprzed 140 mln lat znalazłem w ksiązce "Pomyłka Darwina" Hans-Joachim Zillmer'a. Są tam nawet zdjęcia młotka. Polecam wszystkim tę ksiązke. Wrzucam zdjęcia: przed rozłupaniem skały i po jej rozłupaniu.
Dołączona grafika
Dołączona grafika
  • 1

#16 janurysz

janurysz

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 21 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 26 luty 2009 - 08:46

Ciekawie napisane, wszak wszystko już było .Myśle że nic nie jest w stanie ograniczyc naszej wyobrazni myślmy wiec i szukajmy są przeciez rzeczy na świecie o których nie sniło się nawet filozofom .
  • 0

#17 meliorus

meliorus

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 12 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 10 maj 2009 - 10:35

hmm to egipcjaną też ktoś pomagał budować piramidy z taką precyzją?
  • 0

#18 Element91

Element91

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 185 postów
Reputacja: 112
Dobra

Napisano 27 czerwiec 2009 - 01:12

Może nie tyle reset bym to określił co Format:\C :D
A moze i tez w tym troche racji w tym jest. Jak się przedawkuje to coś pier****e w ziemie i od nowa ...




Może do tego czasu zdążymy się zainstalować na innej partycji...
  • 0

#19 SkyWei

SkyWei

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 12 postów
Reputacja: 38
Dobra

Napisano 02 lipiec 2009 - 11:26

Wracając do wątku to dziwie się, że nikt nie mówił tu o UFO, bo to najłatwiejsze. Jednak dla mnie to zwykłe wyolbrzymienie jak wielki potop, który był tylko w morzu czarnym(śródziemne się wylało do jeziora i tak powstało). Może jednak coś w tym jest, ale teoria resetu dla mnie jest śmieszna, bo były by jakieś odkrycia archeologiczne(teorie spisku obrazu wykluczam przeciekami). Może ci ludzie znaleźli hmmm kule uranu czy czegoś uznali za świętość chcieli umieści w świątyni, ale wkurzyli ich sąsiedzi i rzucili jakąś katapultą czy czymś w tym rodzaju i boooom, albo coś w tym guście.
  • 0

#20 infra.org.pl

infra.org.pl

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 2 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 05 lipiec 2009 - 01:47

Źródło :
http://www.paranormalne.eu/forum/zakazana-archeologia-f114-mohend-o-daro-i-harappa-t2114.html

W ruinach Mohendżo Daro i Harappa – w tajemniczy sposób opuszczonych miast w Dolinie Indusu, odkryto rzekomo ślady promieniowania, co wydaje się być najlepszym dowodem na to, iż nasi przodkowie, kimkolwiek byli, rozwinęli wysoce zaawansowaną technikę, która pozwoliła im nawet na produkcję broni atomowej. Dlaczego nauka nie potrafi uporać się z tą kwestią raz na zawsze?

Czy na Ziemi istniała kiedyś zaawansowana cywilizacja, możliwe że o pozaziemskim rodowodzie? Pytanie to jest niezwykle intrygujące i pomimo szyderstw ze strony naukowców, które dosięgały von Dänikena czy Zecharię Sitchina, idea ta zyskała ogólnoświatowe zainteresowanie.

Czy istnieje zatem dowód na to, że przed tysiącami lat naszą planetę odwiedziły istoty pozaziemskie? Na ten temat powstało wiele teorii i scenariuszy – od starożytnej rozwiniętej cywilizacji Atlantów, która pozostawić miała swą spuściznę ukrytą pod kompleksem piramid w Gizie, po koncepcje mówiące, iż linie Nazca miały służyć za prehistoryczne lotnisko.

Nazca swą popularność zawdzięcza von Dänikenowi, który wysunął swe pytania dotyczące „obecności ET” na podstawie licznych (także archeologicznych) anomalii. Zebrane razem i porównane mogą być one rozpatrywane jako dowód istnienia wysoce zaawansowanej cywilizacji albo obecności istot spoza naszej planety.

Jednak jego podejście zmieniło jeszcze coś. W latach 60-tych ub. wieku naukowcy uważali że poznali wszystkie tajemnice, ale okazało się, że należało przeprowadzić jeszcze wiele dodatkowych badań. Dziś oznacza to tyle, że niektóre z miejsc, jak np. Nazca, zostały dokładniej przeszukane i przebadane.

W szerszym ujęciu, poszukiwania Dänikena ułatwiły akceptację miejsc takich jak Caral, które były jakby przedstawicielami „Starego Świata” w Nowym, odsłaniając wiele zbieżności między rozwojem obu kontynentów. W pewnym nawet stopniu praca autora przyczyniła się do łatwiejszej akceptacji podobnych miejsc przez naukę.

Jasne jest więc, że Däniken miał pewien wpływ na archeologię, ale mimo to odkąd po raz pierwszy zadał swe pytanie o pozaziemskich przodków Ziemian, odpowiedź zawsze pozostawała negatywna. Czterdzieści lat później wciąż nie odnaleziono jednoznacznych i mocnych dowodów na to, że w zamierzchłej przeszłości istoty z kosmosu wylądowały na naszej planecie.

Inny znany autor zajmujący się tematyką starożytnych astronautów to Zecharia Sitchin, który początkowo zdecydował się skupić na cywilizacji Sumerów. Po szczegółowym przeanalizowaniu ich mitów i historii odkrył, że diabeł tkwi w szczegółach. Wewnętrzny sens tych mitów, po ich dokładnym przetłumaczeniu, był jasnym dowodem na ingerencję istot pozaziemskich w ich cywilizację, co znalazło wyraz w serii książek Sitchina pt. „Kroniki Ziemi” (z „Dwunasta Planetą” wydaną jako pierwsza w 1976). Sitchin zyskał podobną popularność, co Däniken, jednakże w przeciwieństwie do niego nie udało mu się w jakikolwiek sposób wpłynąć na społeczność naukową, choć miał swój ewidentny wkład do teorii spiskowych.

Odkryte w latach 20-tych ub. wieku Mohendżo Daro posiadało rozwiniętą sieć kanałów i wodociągów

Sitchin jak się wydaje, podszedł do swego zadania w sposób bardziej naukowy. Skupił się on na poszukiwaniu „najlepszego dowodu” – pojedynczego, który sam w sobie w sposób dostateczny wspierałby jego teorie.

Ale nawet jeśli Sitchinowi nie udało się w czasie swych poszukiwań owego oczekiwanego dowodu, zastanówmy się, co mogłoby stanowić przekonywujący dowód pozostawiony przez ET przez wieloma tysiącami lat.

Na początek musimy przyjąć założenie, że istotom pozaziemskim udało się pozostawić po sobie materialne ślady obecności, którym udało się przetrwać próbę czasu. Lądowanie statku kosmicznego i wyprawa jego pasażerów do zamieszkującej ten rejon tubylczej ludzkości nie pozostawi po sobie trwałych śladów, być może oprócz ustnej lub pisanej tradycji, gdzie pozostanie ślad po wydarzeniu, w którym „któryś z przodków” rozmawiał z „istotą” w bardzo zamierzchłych czasach. Możemy mieć tylko nadzieję na to, że istota przekaże tubylcowi pewien dar, który jego lud następnie będzie ostrożnie przechowywał jako dowód spotkania. Nie mamy dowodów, że wydarzyło się coś podobnego.

„Najlepszy dowód” powinien być zatem trwałym i wyraźnym śladem zaawansowanej technicznie cywilizacji w postaci tzw. „oop-arts” (artefaktów o kontrowersyjnym pochodzeniu), jak mechanizm z Antikythery, dysk z Fajstos itp. One same jednak nie stanowią dowodu na istnienie na Ziemi cywilizacji pozaziemskiej, ale wskazują na to, że nasi przodkowie, a nawet całe cywilizacje przed nami, były znacznie sprytniejsze niż wydaje się to naszym dzisiejszym uczonym. Choć Däniken miał na tym polu duży wpływ, nie przyczyniło się to, jak wspomniano wcześniej, do batalii, którą pragnął wygrać.

Zgodnie z naszym dzisiejszym myśleniem, szczegółowe zmiany dokonywane w strukturze DNA uważane mogą być za dowód działania rozwiniętych technicznie czynników, znacznie poza zasięgiem naszych ziemskich przodków.

Sitchin rzeczywiście poszukiwał śladów podobnych genetycznych manipulacji i twierdził, że znalazł na to dowody w sumeryjskich mitach. Jednak inni, nie dopatrzyli się w nich niczego podobnego. Jednak i dziś nasze zrozumienie puli genowej nie pozwala nam, aby dopatrzeć się, czy w przypadku człowieka zaszły jakieś podejrzane manipulacje genetyczne.

Jednym z najlepszych kandydatów pretendujących do miana najlepszego dowodu jest rzekomy konflikt nuklearny, który wedle Sitchina miał miejsce na obszarach Bliskiego Wschodu w trzecim tysiącleciu p.n.e. Aby wesprzeć swe twierdzenia, pisarz wskazuje na zdjęcia Półwyspu Synaj wykonane z przestrzeni kosmicznej. Ukazują one rzekomo wielką szczelinę i pęknięcia na jego powierzchni, które mają wskazywać nam miejsce domniemanej eksplozji. Jak dodaje, okolica ta wypełniona jest drobnymi spalonymi i przyciemnionymi fragmentami skał, zawierającymi bardzo wysoki wskaźnik uranu-235, „wskazujące wedle opinii ekspertów na nagłe uderzenie cieplne o naturze nuklearnej” – twierdzi Sitchin. Nie dostarcza jednak informacji na temat kim są ci eksperci oraz gdzie wyrazili swe opinie, tym samym osłabiając przypadek, który mógłby stanowić dobry przykład poszukiwanego dowodu.

W ostatnich publikacjach, jak np. artykule pt. „Zmiany klimatyczne a upadek imperium akkadyjskiego: dowód z głębi mórz” (opublikowanym w 2002), Sitchin twierdził, że stanowi to potwierdzenie jego teorii. Artykuł stwierdza, iż niezwykłe zmiany klimatyczne, do których doszło w rejonach Morza Martwego skutkujące niezwykłymi burzami piaskowymi na tych obszarach, miały związek z wydarzeniami sprzed 4025 lat, czyli tym, co miało miejsce w roku 2025 p.n.e. Autor dodaje, że poziom wód w Morzu Martwym osiągnął wówczas ok. 100 m, co podkreślało fakt, iż doszło do prawdziwej katastrofy.

Niestety dalsze informacje odnośnie tej sprawy wskazują, że Sitchin podchodził do faktów w sposób co najmniej „selektywny”. Choć relacje te mówią, iż rzeczywiście doszło do pewnego rodzaju kataklizmu, to jego najbardziej prawdopodobną przyczyną była erupcja wulkanu, a nie eksplozja nuklearna. Choć trudno orzec, który z istniejących wulkanów może być odpowiedzialny za tak niespodziewane zmiany klimatyczne, raport wskazuje na obecność pyłu wulkanicznego. Mówiąc w skrócie, nie jest to wcale dowód na nuklearną eksplozję, ale jak na razie niezidentyfikowaną erupcję wulkanu. O resztę należy zapytać samego Sitchina.

Sprawiająca problemy weryfikacja twierdzeń Sitchina nie jest niczym nowym i stwarza pewne kontrowersje w jego sprawie. Co więcej, mimo kilkudziesięciu lat badań, zdaje się, iż nie jest on w stanie odnaleźć wystarczających dowodów m.in. na to, iż Półwysep Synaj jest pełen szczątków po katastrofie nuklearnej. Nie dyskwalifikuje to jednak jego teorii, a jedynie powstrzymuje rozwój jego teorii o „pradawnych astronautach”, tak jak jego zawiły styl.

Kolejny kandydat do starożytnej eksplozji nuklearnej, który w pewien sposób został pominięty przez zwolenników teorii o pra-astronautach leży w Dolinie Indusu, gdzie w III tysiącleciu przed narodzeniem Chrystusa rozkwitały miasta Mohendżo Daro i Harappa, które jednak zostały szybko opuszczone. Jedna z wysuniętych hipotez zakładała, iż przyczyną tego mogła być eksplozja atomowa. Jeśli okazałoby się to prawdą, niemożliwe stałoby się pomijanie faktu, iż starożytni byli bardzo zaawansowani technicznie.

(Oba miasta uważane są za należące do cywilizacji doliny Indusu. Oba miasta odkryto w latach 20-tych XX wieku na terenie ówczesnych Indii. Dziś zarówno Mohendżo Daro jak i Harappa leżą na terenie Pakistanu.)

Tym, co dodaje temu przypadkowi wiarygodności to fakt odkrycia tam radioaktywnego pyłu. Natrafiono na niego rzeczywiście w induskim stanie Radżasthan w Indiach. Pył pokrywał obszar o powierzchni trzech kilometrów kwadratowych w odległości 10 mil na zachód od Jodhpuru. Badania przeprowadzono tam wtedy, gdy stwierdzono wysoki odsetek wrodzonych wad u dzieci, a także wysoką śmiertelność spowodowaną rozwojem nowotworów. Promieniowanie okazało się tak wysokie, iż rząd Indii zdecydował się otoczyć to miejsce kordonem. Naukowcy wkrótce odkopali starożytne miasto, w którym stwierdzili dowody na eksplozję atomową sprzed 8 – 12.000 lat. Wybuch był na tyle silny, iż zniszczył większość budynków i zabił prawdopodobnie ok. pół miliona ludzi. Jak na razie historia ta spełnia wszelkie niezbędne wymagania, aby uznać ją za wiarygodną.

Archeolog Francis Taylor orzekł, iż inskrypcje w pobliskich świątyniach wskazywały, iż wierni modlili się o zachowanie od „światła”, które zniszczyło miasto.

- Niełatwo wyobrazić sobie, że jakaś cywilizacja weszła w posiadanie broni atomowej przed nami – mówi. Odkryty radioaktywny pył dodaje wiarygodności starożytnym pismom induskim, które opisują broń atomową.

Co więcej, kiedy wykopaliska odsłoniły ulice Mohendżo Daro i Harappy, odkryto porozrzucane ciała, których pozycja wskazywała, iż mieszkańcy zginęli nagle, jakby w wyniku niespodziewanej katastrofy. Na ulicach leżały porzucone ciała i wydawało się, że wokół nie było nikogo, kto mógłby je pogrzebać.

Co spowodowało taki stan rzeczy? Dlaczego ciała nie uległy kompletnemu rozkładowi ani nie zostały pożarte przez zwierzęta? Co więcej, brakowało racjonalnych przyczyn śmierci ich mieszkańców. Co więcej, Aleksander Gorbovsky w „Zagadkach Historii Starożytnej” (wyd. 1966) donosił o odkryciu tam co najmniej jednego szkieletu, który nosił ślady promieniowania pięćdziesięciokrotnie przekraczającego dopuszczalne normy. Na miejscu odkryto także skrzepy ochrzczone mianem „czarnych kamieni”. Wydawało się, iż to stopione razem fragmenty naczyń.

Krater Lonar w stanie Maharashtra również dostarcza więcej pytań niż odpowiedzi odnośnie swego pochodzenia.

Kolejnym ciekawym znakiem mówiącym o starożytnej wojnie nuklearnej na terenie Półwyspu Indyjskiego jest gigantyczny krater w rejonie Mumbaju. Ów niemalże okrągły krater o średnicy 2154 metrów leżący w odległości 400 km liczy sobie ok. 50.000 lat. Na miejscu ani w jego okolicach nie odnaleziono śladów meteorytu. To także jedyny znany krater „uderzeniowy”, który powstał w bazalcie. Odnaleźć można dowody na destrukcyjną siłę uderzenia i nagłe potężne uderzenie cieplne (na co wskazują bazaltowe kulki).

Wraz z ujawnianiem tajemniczych odkryć, dokonano porównań z Mahabharatą – induskim eposem, który rzeczywiście mówi o katastrofie i zniszczeniach. Czytamy w nim.

… (był to) jeden pocisk

Naładowany całą energią Wszechświata.

Świecąca kolumna dymu i płomieni

Tak jasna jak tysiąc słońc

Wzniosła się w całej swej okazałości…



… była to nieznana broń,

Żelazny piorun,

Ogromny zwiastun śmierci,

Co obrócił w pył

Całą rasę Wrisznów i Andhaków.



Ciała były tak spalone,

Iż nie dało się ich rozpoznać,

Wypadły im włosy i paznokcie

Naczynia pękały bez przyczyny,

A ptaki stały się białe.



Po kilku godzinach

Całe jedzenie stało się zatrute…

… aby uciec od tego ognia

Żołnierze rzucali się do strumieni

By obmyć siebie i swą broń.

Podczas gdy historia opisywana przez Mahabharatę stanowi niebezpośredni dowód, archeologiczne odkrycia na terenie Indii stwarzają niemały problem dla tych, którzy starają się zaprzeczyć, iż istnieją dowody na atomową broń w starożytności. Podczas gdy wiara w Atlantydę i jej wysoce zaawansowaną cywilizację to jedna sprawa, czym innym wydaje się sugestia, iż nasi przodkowie mogli się unicestwić w wyniku tego samego koszmaru, który mógł rozegrać się na Ziemi po raz kolejny w czasie Zimnej Wojny.

Czy to najlepszy z dowodów?

Jeden ze sceptyków powiedział:

- Męczy mnie ciągłe wysłuchiwanie tego, ale nie mogę za nic znaleźć dowodów obalających te teorie.

Stwarza to poważne pytanie. Możemy bowiem stanąć naprzeciw dowodu, który jest tak usilnie poszukiwany.

Przyjrzyjmy się zatem temu, czy rzeczywiście posiadamy to, czego szukamy. Pierwsze pytanie odnosi się do tego, czy rzeczywiście istniał wspominany wyżej archeolog Francis Taylor. Niestety nikt nie jest w stanie go zidentyfikować. W 1957 zmarł człowiek o tym nazwisku, dyrektor jednego z amerykańskich muzeów. Nie był jednak archeologiem. Pojawia się także „Franciscio Taylor”, jednak to nie ten człowiek, o którego nam chodzi.

Nie jest to zatem dobry początek. Sceptycy zastanawiają się w ogóle, czy starożytne wojny atomowe to nie współczesny wynalazek stanowiący pewnego rodzaju odskocznię od współczesnego problemu, jakim jest skażenie radioaktywne. W 1998 roku okazało się, że niektóre z indyjskich elektrowni atomowych mają problemy. W czasie jednego z incydentów doszło do napromieniowania 2000 pracowników placówki, z czego 300 hospitalizowano.

Surendra Gadekar badał populację mieszkańców Rawatbhatta w Radżasthanie i potwierdził deformacje wynikające z wysokiego promieniowania radioaktywnego. Zauważmy, iż Rawatbhatta to ten sam region, gdzie odkryto ślad „dawnej wojny nuklearnej”. Gadenkar nie znalazł jednak na to dowodów. Zauważył jednak, iż drewno używane w elektrowni trafiało następnie do domów, gdzie wykorzystywano je jako opał. Był to mniejszy z incydentów, ale czy doszło do tych o znacznie większej skali, w przypadku tuszowania których zdecydowano się na stworzenie „starożytnej tajemnicy”?

Niestety nie odnajdujemy dowodów w postaci artykułów prasowych obwieszczających to odkrycie. Nie wiedzą o tym także indyjscy archeolodzy. W Jodhpur w Radżasthanie znajduje się rządowe laboratorium. Powstaje pytanie, czy nie zaszło tam coś nieoczekiwanego.

Kompleks w Rawatbhatta

Wraz ze wszystkimi wątpliwościami, poszukiwanie dowodów staje się zadaniem niezwykle trudnym. Wciąż jednak wydaje się jasne, iż kontrargumenty nie są w stanie spowodować, abyśmy porzucili nasze nadzieje na jego odnalezienie.

W tym przypadku jednak nie doszło nawet do debaty, która zajęłaby się tymi przypuszczeniami. To niezwykłe, że jeszcze do tego nie doszło, nie tylko ze względu na to, jaki potencjał ma w sobie ta sprawa, ale i wielodyscyplinarnego podejścia, jakiego wymaga.

Czy naukowcy boją się wystawiać na szwank swoją reputację? Być może. Nie mniej jednak nie od razu Rzym zbudowano, a kłótnie o to, czy istniała zaawansowana starożytna cywilizacja również będą się przeciągać.

Jeśli potraktujemy sprawę poważnie, ruiny Harappy i Mohendżo Daro pozostają tajemnicą. Bez znaczenia, czy radioaktywny pył pochodzi ze starożytności czy też jest dzieckiem naszych czasów, niezmiennym pozostaje fakt, że miejsce było rzeczywiście radioaktywne. Tajemniczy krater dodaje temu wiarygodności, tak jak wiele innych dowodów.

Ostatecznie rzecz ujmując fakt, iż wszystkie z tych zagadek znajdują się w jednym regionie, może dodawać wiarygodności twierdzeniom o pradawnej wojnie. Jednak problem z poszukiwaniem „najlepszych dowodów” często związany jest z tym, iż brzmi to zbyt pięknie, by mogło być prawdziwe, a to dlatego, że jest to albo powinien być ten oczekiwany przez wszystkich dowód. Ale potwierdzić to mogą jedynie dokładne analizy.
  • 0