Skocz do zawartości




Zdjęcie
- - - - -

Czy można wywoływać ducha dla zabawy?

ducha wywoływać zabawy

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
30 odpowiedzi w tym temacie

#1 ernest8269

ernest8269

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 55 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 10 luty 2011 - 08:39

czy można wywoływać ducha dla zabawy?
czy to jest bezpieczne?
dodam tylko że nigdy wcześniej tego nie robiłem bo się bałem ale a najbliższym czasie przełamę ten strach i się na tą niebezpieczną rzecz w końcu odważę?
  • 0

#2 brudnanoga

brudnanoga

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 3 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 24 luty 2011 - 11:51

nie sądze ale jak by ci się udało to poproś go o numery na następne losowanie totolotka dla mnie z góry wielkie dzięki !
  • 0

#3 Mana-sama

Mana-sama

    Precylowiczka

  • Precylowiczka
  • PipPipPip
  • 1206 postów
Reputacja: 440
Bardzo dobra

Napisano 25 luty 2011 - 11:30

chcesz urządzić prawdziwy seans spirytystyczny?
czad!
  • 0

#4 mnemON

mnemON

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 113 postów
Reputacja: 54
Dobra

Napisano 26 luty 2011 - 02:50

Powiem Ci krótko - Nie! Nie! i jeszcze raz Nie!
Musisz dużo poczytać o takich rzeczach zanim się za coś weźmiesz. Nie traktuj tego jak zabawę, bo i Ty możesz stać się zabawką.

Co do komentarza brudnanoga to bez komentarza to pozostawie, (brak sił na odowiedź)

A co do Wild_thing to odpowiedź także brzmi nie: ponieważ, żeby zrobić "prawdziwy seans" potrzebne jest doświadczenie.

Prawdziwy seans polega na przywołaniu, rozmowie - kontakcie , i odprowadzeni. Najważniejsze jest odprowadzenie. Przywołać może wielu, rozmawia mniejsza ilość a odprowadzać bardzo mało osób potrafi. I tutaj jest problem.

ernest8269: jesli takie cos Cie interesuje to zacznij czytać. A wtedy zrozumiesz na czym sprawa polega. Nie czytaj samosi i nie ogladaj YT tylko idz do biblioteki, ksiegarni i coś kup lub pożycz.

Jeśli chcesz mogę Ci polecić kilka dobrych książek, ale nie bierz sie za coś o czym nie masz zielonego pojęcia, a z Twojego postu wynika że nie masz.
  • 1

#5 secutorr

secutorr

    Przyjaciel Precyl.pl

  • Precylek
  • PipPipPip
  • 1220 postów
Reputacja: 479
Bardzo dobra

Napisano 26 luty 2011 - 07:55

Jest jedna zasada
Po zabawie, nalezy posprzatac po sobie.
  • 0

#6 kolszyk

kolszyk

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 30 postów
Reputacja: 85
Dobra

Napisano 01 marzec 2011 - 09:58

Moja żona z koleżankami wywoływały duchy w akademiku; tak dla zabawy. Nie róbcie tego nigdy. Następstwa tej zabawy były okropne. Normalność wróciła po kilku latach.
  • 0

#7 piterekxd

piterekxd

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 47 postów
Reputacja: 19
Neutralna

Napisano 02 marzec 2011 - 09:54

Głupia zabawa...osobiście nie wiem co sądzić o duchach...istnieją albo nie. Jednak zakładając że jest to możliwe a Ciebie interesuje ten temat zrób jak polecili tobie w powyższych postach i sięgnij do książek i dowiedz się więcej. Taka rada, nie baw się niczym co jest Ci niepewne bądź nieznane.
  • 0

#8 Guest_laelkrol_*

Guest_laelkrol_*
  • Guests

Napisano 04 kwiecień 2011 - 09:10

A ja powiem tak, że "doświadczeni" do końca będą mówić żeby "jeszcze poczytać" i że się "jeszcze nie jest gotowym". Guzik prawda, nie trzeba poznać klucza Salomona, żeby skutecznie rozmawiać z bytami duchowymi. Na moje oko wystarczy zaznajomić się z systemami ochronnymi (choćby z goecji), zapoznać się mniej więcej z budową świata i zależności między wymiarami (czy jak to dana szkoła magii nazywa) - tu zależnie od obranego przez nas kierunku magii będą to różne książki (polecam magię szatana, hermetyzm lub szamanizm). Na koniec kiedy już mamy pojęcie jak się bronić i gdzie są duchy wystarczy zaopatrzyć się w odpowiedni rytuał czy zaklęcie, albo może składniki do wywaru. Nastawić się odpowiednio psychicznie i zrobić swoje. Na taki krok nie można być "gotowym". Trzeba to po prostu zrobić, w miarę doświadczenia będzie można więcej wyciągnąć z duchów, czy też przyzywać potężniejsze istoty, jednak doświadczenie trzeba w końcu zacząć zbierać.
  • 0

#9 xsior

xsior

    Precylowicz

  • Precylowicz
  • PipPipPip
  • 532 postów
Reputacja: 379
Bardzo dobra

Napisano 26 maj 2011 - 08:35

czy można wywoływać ducha dla zabawy?


nie wywołuj wilka z lasu to znaczy ducha;):)
  • 0

#10 Sebol20

Sebol20

    Aktywny Precylowicz

  • Aktywny Precylowicz
  • PipPipPip
  • 2827 postów
Reputacja: 590
Bardzo dobra

Napisano 26 maj 2011 - 09:17

Jeżeli wogóle istnieją to też bym chciał. Nie wierzę w nie i gdybym zobaczył to uwierzę.
  • 0

#11 xsior

xsior

    Precylowicz

  • Precylowicz
  • PipPipPip
  • 532 postów
Reputacja: 379
Bardzo dobra

Napisano 30 maj 2011 - 06:07

...błogosławieni ci co nie widzieli a uwierzyli:|
  • 0

#12 Sebol20

Sebol20

    Aktywny Precylowicz

  • Aktywny Precylowicz
  • PipPipPip
  • 2827 postów
Reputacja: 590
Bardzo dobra

Napisano 30 maj 2011 - 06:33

Czy ja wiem czy błogosławieni? Są głupki którzy wierzą, a z pewnością nie nazwał bym ich błogosławionymi.
  • 0

#13 Guest_lambert52_*

Guest_lambert52_*
  • Guests

Napisano 30 maj 2011 - 09:24

Absolutnie NIE WOLNO wywoływać duchów, ani dla zabawy, ani na poważnie. W internecie jest mnóstwo historii na temat "zabawy" w wywoływanie duchów. Na przykład: dwójka chłopców dla "zabawy" wywoływała duchy, po czym duch przyszedł na ich wezwanie. Wtedy jeden z nich dostał zawału serca i zmarł a drugi dostał wytrzeszczu oczu. Wywoływanie duchów jest wymyślone przez szatana, poprzez takie seanse łatwo dochodzi do opętania (podobnie pod wpływem narkotyków następuje paroksyzm, czyli przygotowanie za pomocą narkotyków do opętania diabelskiego). Warto dodać, że skutki takiej "zabawy" są katastrofalne, począwszy na wyrzutach sumienia (popełnieniu grzechu śmiertelnego/ złamanie zakazu nekromancji) do nieprawdopodobnych zjawisk paranormalnych utrzymujących się przez wiele lat, a nawet śmierci.
Do autora tematu: jak sam zauważyłeś sumienie podpowiada, żeby nie urządzać seansów spirytystycznych, jednak widzę, że jesteś kuszony przez diabła, dlatego módl się i nie zagłuszaj swego sumienia. Nie wchodź w diabelskie sidła bo możesz zostać w nich już na zawsze.
  • 0

#14 Zboj

Zboj

    Leśne bydle

  • VIP
  • PipPipPip
  • 1602 postów
Reputacja: 1716
Świetna

Napisano 30 maj 2011 - 09:43

A jeśli boga nie ma, to co z nich za szatańskie twory?

Wtedy jeden z nich dostał zawału serca i zmarł a drugi dostał wytrzeszczu oczu.

Zapomniałeś o trzecim, który dostał rozwolnienia oraz torsji w jednym czasie.
  • 0

#15 kaska87

kaska87

    Precylowiczka

  • Precylowiczka
  • PipPipPip
  • 603 postów
Reputacja: 656
Bardzo dobra

Napisano 30 maj 2011 - 10:12

1. nie wierzę aby to było możliwe i aby istnniało coś takiego jak dusza i duchy.
2. nawet jeśli istnieją zastanów się po co.
3. zmarłym należy się szacunek, dlatego nie polecam. Z pewnością nie chciałbyś aby Tobie coś zakłócało ewentualny wieczny spoczynek.

//Reszta postów została usunięta. Nie chcemy tutaj wypowiedzi fanatyków. Do takich rozmów istnieje temat dot. istnienia boga.
  • 0

#16 Akkarin80

Akkarin80

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 44 postów
Reputacja: 98
Dobra

Napisano 07 czerwiec 2011 - 10:05

Ducha w zasadzie można wywoływać TYLKO dla zabawy, takie "seanse spirytystyczne" według mnie są tylko jakąś kolejną formą rozrywki, coś jak oglądanie filmów sci-fi, fantasy czy horrorów lub czytanie książek o takiej tematyce.
  • 0

#17 filistynka34

filistynka34

    Świeżak

  • Świeżak
  • Pip
  • 8 postów
Reputacja: 10
Neutralna

Napisano 07 czerwiec 2011 - 05:34

PROJEKT NPN z przerażeniem obserwuje sposób w jaki niektórzy, młodzi ludzie traktują seanse spirytystyczne. W towarzystwie jest to… świetna rozrywka (o zgrozo!). Zdarza się, że „seanse” stanowią dopełnienie „imprez”. Ot taka sobie, nieszkodliwa „atrakcja”…

Rozumiemy chęć poznania nieznanego, dotknięcia tajemnicy itd. Namowy równie zafascynowanych przyjaciół także robią swoje… „Spróbujemy wywołać ducha, zobaczmy co się stanie. To przecież dobra zabawa„. Prawda na temat „sensów spirytystycznych” wygląda niestety inaczej… I chociaż, to wszystko wydawać się może takie „niewinne”, to bynajmniej nie jest zabawa… Taki „sens” może wywołać poważne konsekwencje…

Zawsze i wszędzie staramy się odradzać tego typu praktyk. Dzisiaj robimy to ponownie…

Poniższe zdarzenia przedstawiamy Wam KU PRZESTRODZE…

RELACJE mieszkańca północnej Polski:

„Cześć Wam. W minionym roku podczas wyjazdu na Sylwestra miało miejsce takie oto zdarzenie. Grupa osób z naszej paczki postanowiła „zabawić się” w wywoływanie duchów. Na strychu wynajmowanego domku rozpoczęli seans, w tym czasie byłem pogrążony we śnie i nie miałem pojęcia o tym, co się dzieje. Przebudziłem się, a jakaś siła kazała mi pójść na górę. Gdy wszedłem do pomieszczenia poczułem chłód, na stole przesuwała się szklanka po przygotowanej przez nich planszy (nigdy wcześniej nie byłem świadkiem podobnego zdarzenia), wszyscy świetnie się bawili zadając głupkowate pytania. Nikt nie przejął się moją obecnością, mimo to „wiedziałem”, że muszę to przerwać, wiedziałem, że nie można wywołać konkretnego ducha i jest to niebezpieczne, kiedy się na tym kompletnie nie zna, co więcej, kiedy traktuje się to jako formę dobrej rozrywki. Kiedyś na lekcji religii od człowieka, który miał o tym jakieś pojęcie (nie był to ksiądz), dowiedziałem się, że w takich okolicznościach wywołać można tylko tzw. „niskie, złe duchy”, pragnące wprowadzić człowieka w błąd, itd. W każdym bądź razie jest to niebezpieczne. Powiedziałem im, że muszą to przerwać, bo nie zdają sobie sprawy, co robią. Byli tak zajęci „zabawą”, że nie zwracali na mnie uwagi. Potem uciszali mnie i kazali wyjść. Byłem stanowczy i zacząłem im tłumaczyć co robią, szklanka „tańczyła” po stole. Moja postawa zdenerwowała nie tylko ich, ale i samego „gościa”. Szklanka wyrysowała napis: (tu ksywka) WYPIER….J. Dotąd łagodny i miły duch pokazał swoje różki.

Nikt nie wypowiadał mojej „ksywki”, jednak ON wiedział jak się nazywam.

Kiedy ich to mimo wszystko bawiło, poprosiłem kolegę, który był największym „jajcarzem” w stosunku do ducha, by się go zapytał czy jest Szatanem. Duch odpowiedział: TAK. Kumpel zaczął się śmiać. Powiedziałem, by zapytał ducha, kto za takie zachowanie ma najbardziej przerąbane, szklanka wypisała napis: TY. Wszyscy byli przerażeni, chcieli to skończyć, ale duch nie chciał wyjść. Kazał, żebym wyszedł. Zrobiłem to, zamknąłem za sobą drzwi, ale stanąłem za nimi i z uwagą słuchałem tego, co dzieje się w pokoju. Słyszałem, jak odczytywali wiadomość od ducha: ON TU JESZCZE JEST. Nie wiedzieli kto i zaczęli pytać, w końcu padło, że ja. Wtedy zszedłem na dół, zdjąłem ze ściany krzyż, idąc z nim po schodach usłyszałem: MÓDLCIE SIĘ. Duch odszedł… Po tym zdarzeniu byłem już skołowany. Do końca wyjazdu czułem niepokój i lęk, cały czas spałem, byłem przemęczony psychicznie. Objawy jak w nerwicy lękowej. Po powrocie do domu mój stan się nie poprawił. Pierwszej nocy spędzonej w domu miało miejsce kolejne zdarzenie. Niespokojny zasnąłem, cały czas byłem jakiś skołowany, w pokoju było zimno. Nagle jakiś totalny obłęd, amok. Obudziłem się, byłem cały sparaliżowany, coś we mnie weszło, nie mogłem się ruszyć, mimo że bardzo chciałem. Tak, jak gdyby brakowało mi krwi w kończynach, jakby coś w nie wstąpiło. Ogromny lęk, niepokój, uczucie obłędu. Jakimś cudem udało mi się stoczyć z łóżka i doczołgać do włącznika światła. Trwało to całą wieczność, ledwie co mi się udało, myślałem, że jestem w obłędzie, jakiś wylew czy paraliż. Ta walka trwała całą noc. Dopiero, gdy z wielkim trudem udało mi się doczłapać do różańca, który owinąłem sobie na ręce i zacząłem się modlić, trochę się uspokoiło. Trudno opisać, co się działo ze mną tej nocy. Jest to doświadczenie nie do opisania. Od tego czasu czuję cały czas lęk, niepokój. Analizuję to zdarzenie, ale wiem, że moja wiedza na ten temat jest znikoma, dlatego wprowadzam się w mych przemyśleniach na manowce. Będąc w kościele, podczas modlitwy cały byłem w dziwnych drgawkach.

Dowiedziałem się, że podobno niebezpiecznie jest wtargnąć na odbywający się seans wywoływania duchów, a co więcej opuścić go w czasie jego trwania. Może to było celowe, zamierzone działanie ducha, żebym opuścił strych. Wtedy dopiero będą mogli go odwołać, wyszło chyba na to, że wtargnąłem i przeszkodziłem mu, wręcz go rozwścieczyłem i dodatkowo nie uczestniczyłem w odprowadzającej go modlitwie. Obecnie, kiedy w towarzystwie osób, które uczestniczyły w seansie ktoś wspomni o zdarzeniu, dzieją się dziwne rzeczy, lecą talerze, otwierają się okna, itd.”

To tyle, jeśli chodzi o tę sprawę. Chciałabym jednak przytoczyć jeszcze jeden tajemniczy przypadek, który jak sądzę miał związek z seansem spirytystycznym.

Dwa lata temu poznałam dziewczynę, Martę (imię fikcyjne). Któregoś dnia zupełnie przypadkiem nasza rozmowa weszła na tematy dotyczące satanizmu, czarnej magii i właśnie seansów spirytystycznych. Marta przyznała mi, że uczestniczyła kilka lat temu w takim seansie. Namówił ją do tego jej były chłopak, który okazał się praktykującym satanistą. Wprawdzie ona, jak przyznała, nigdy satanistką nie była, jednak na „wywoływanie duchów” dała się namówić. Na potrzeby tego artykułu postanowiłam się z nią skontaktować i poprosić o rozmowę na ten temat. I tak, 14 grudnia 2005 roku spotkałyśmy się. Zgodziła się opowiedzieć, co jej się przytrafiło. Jak nadmieniłam wcześniej Marta spotykała się z chłopakiem, który później okazał się członkiem sekty satanistycznej. Na początku znajomości zupełnie o tym nie wiedziała. Chłopak się dobrze „maskował”. Któregoś zimowego wieczoru zaproponował jej spotkanie z jego znajomymi, których nie znała. Miała to być jakaś „domowa imprezka”. Było całkiem miło, dopóki ktoś z uczestników nie zaproponował „wywoływania duchów”, na który wszyscy z entuzjazmem się zgodzili. Marta na początku nieco obawiała się tej zabawy, jednak wkrótce zapomniała o strachu. W końcu świetnie się bawiła. Podczas seansu nic specjalnego się nie wydarzyło. Ludzie mieli dobry ubaw, wywoływali każdego, kto przyszedł im na myśl. Do „zabawy” użyli tabliczki Ouija. Impreza się skończyła, a uczestnicy w świetnych humorach rozeszli się do domu. W nocy, jak i przez kilka dni po seansie nic złego się nie działo, jak mówi Marta.

Koszmar zaczął się ”jakiś tydzień później…”

Późnym popołudniem Marta wyszła z psem na spacer, spotkała się z koleżanką i po jakimś czasie wróciła do domu. Zapowiadał się kolejny spokojny wieczór. Położyła się, jak wspomina około godziny 23.30. Nie mogła jednak zasnąć i długo „kręciła się w łóżku”. W pewnym momencie leżąc ujrzała w kącie pokoju ciemną postać. Była wysoka i szczupła. Wydawało się jakby otulona „jakimś czarnym płaszczem, czy peleryną”. Nie było widać twarzy, rąk, tylko zarys. Dziewczyna była przerażona, chciała krzyczeć, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Tajemnicza istota stała w kącie przez całą noc. Nie zbliżała się, po prostu tkwiła w miejscu. Marta mówi, że znikała zawsze wtedy, gdy na dworze zaczynało świtać. Trwało to kilkanaście nocy, podczas których dziewczyna nie zmrużyła nawet oka. W końcu całkowicie wyczerpana zwróciła się z prośbą o pomoc do znajomego księdza, który podał jej kilka modlitw, które miała codziennie odmawiać. Wkrótce postać przestała się ukazywać. Co dziwne przez cały ten czas manifestacji zjawy, pies Marty, który do tej pory praktycznie nie rozstawał się z jej pokojem, nagle panicznie bał się do niego wejść. Gdy postać przestała się ukazywać, wszystko wróciło do normy.

Czym była ta postać?


Czy miało to jakiś związek z uczestnictwem Marty w seansie spirytystycznym? Wydaje się, że tak, gdyż zaczęła się pojawiać równo tydzień po seansie, nigdy wcześniej coś takiego jej się nie przytrafiło. Dziewczyna przyznaje, że raczej „ten ktoś” nie miał wobec niej złych zamiarów, ponieważ w innym wypadku od razu mógłby jej zrobić przecież jakąś krzywdę.

W porównaniu z poprzednim, ten przypadek był wręcz „łagodny”. Tu skończyło się na szczęście tylko na „nocnych odwiedzinach”, które ustały po odmawianiu modlitw. Można stwierdzić, że Marta miała szczęście. Mogła przecież odczuć obecność ducha o wiele drastyczniej, jak to niekiedy ma miejsce. Jedno jest pewne, nie wolno pod żadnym pozorem zakłócać spokoju zmarłych, bo może się to skończyć tragicznie.
  • 0

#18 Szuguar

Szuguar

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 21 postów
Reputacja: 12
Neutralna

Napisano 09 grudzień 2011 - 11:06

Nie wywołasz ducha ponieważ już próbowałem :). Pentagram, czarne świece, krew kurczaka + książki na temat przyzywania duchów i demonów, własna krew. I co mi z tego przyszło? ból lewej ręki od nacięcia, wyjaśnianie po co mi krew kurczaka oraz po co namalowałem na podłodze woskiem pentagram opisany w kole. Jakoś ducha nie widziałem.
  • 0

#19 Tech31

Tech31

    Użytkownik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 138 postów
Reputacja: 24
Dobra

Napisano 09 grudzień 2011 - 02:47

Trudno wywolac cos, czego w zasadzie nie ma.
  • 0

#20 SATAN

SATAN

    Precylowy Weteran

  • Emeryt
  • PipPipPip
  • 1018 postów
Reputacja: 659
Bardzo dobra

Napisano 10 grudzień 2011 - 09:42

Nie wywołasz ducha ponieważ już próbowałem :). Pentagram, czarne świece, krew kurczaka + książki na temat przyzywania duchów i demonów, własna krew. I co mi z tego przyszło? ból lewej ręki od nacięcia, wyjaśnianie po co mi krew kurczaka oraz po co namalowałem na podłodze woskiem pentagram opisany w kole. Jakoś ducha nie widziałem.


rob tak systematycznie to przywolaz psychologa xD
  • 0