
Zamieszczone przez
dj_mafiozo
Tak, ale jest kilka ale. Mówimy tu o pierwszym samochodzie w życiu młodego kierowcy, a taki w polsce niestety nie ma zazwyczaj dostępnych dużych środków na utrzymanie auta, szczególnie jeźeli nie ma kogoś, na kogo pojazd mógłby figurować, a co za tym idzie musi płacić strasznie wysokie stawki za obowiązkowe ubezpieczenie od Odpowiedzialności Cywilnej, które należy pamiętać jest naliczane w Polsce od pojemności silnika, a nie od innych jego parametrów jak na przykład mocy. Często firmy ubezpieczeniowe jeszcze bardziej utrudniają życie młodym kierowcą przez mało zrozumiałe zwyżki: a. za młody wiek, b. za krótki okres posiadania prawa jazdy.
A poczciwy fiacik ma oprócz tego kilka zalet: mały i dosyć zwrotny, lepiej się nim parkuje niż wieloma innymi autami nawet z wspomaganiem. Osobiścię bardziej wolę parkować (szczególnie "kopertę") maluchem niż Renią 1,8 16v z pełną opcją, czyli między innymi hydraulicznym wspomaganiem kierownicy.
Polecam szczególnie wersję "elegant" lub tą z katalizatorem "elegant X", ze względu na elektroniczny zapłon i gaźnik z zaworem elektromagnetycznym. Tym bardziej, że od Face Liftingów z 1992 roku śmiało można bez żadnej obawy o gniazda zaworowe lać benzynę bez dodatku czteroetylku ołowiu, czyli po wycofaniu jej ze stacji w Polsce nie trzeba dokupywać i dolewać w dosyć dokładnie odmierzonych porcjach tego potasowego dodatku, a i pali jeszcze mniej. Mój FL palił mi średnio (głównie miasto + w weekendy wyjazdy na działkę ok 30 km) niecałe 5,4 litra na setkę.
Dość prosta konstrukcja sprawia, że każdy z dosyć elementarną znajomością zasad budowy i funkcjonowania samochodu może praktycznie we własnym zakresie wszystko w nim zrobić.
Jeżeli egzemplarz jest zadbany to można spokojnie liczyć na całkiem bezawaryjną eksploatację.
Wciąż duża dostępność w atrakcyjnych cenach części zamiennych przemawia także na korzyść tej "historii polski na kółkach".
Gdy kierowca zna charakterystykę silnika i potrafi ją wykorzystać z mało dynamicznego, jak powszechna opinia głosi, auta można naprawdę sporo wycisnąć wcale nie forsując zbytnio przy tym silnika i nie "usprawniając" go wpierw. Przydatnym gadzetem jest tu obrotomierz, który był nagminnie montowany w różnych odmianach w wielu maluchach i wciąż można bez problemu się w taki zaopatrzyć.
Oczywiście ma on swoje mankamenty, których listę otwiera pojemność bagażnika, ale całkiem sporo można przewieść jeżeli tylko nie jedzie komplet pasażerów np. na tylniej kanapie (widziałem w życiu naprawdę zapakowane maluchy). Drugim mankamentem są hamulce, które rzeczywiście mogłybybyć skuteczniejsze, ale wymiana na nowe maluchowe ewentualnie na jakieś zaczerpnięte z innych aut wcale nie jest aż tak kosztowna w porównaniu z efektywnością. Kolejnym mankamentem jest to, że nie jest to najbezpieczniejszy samochód, o czym trzeba pamiętać, jeżeli chcę się zażyć nieco adrenaliny za kółkiem. No i jeszcze zwieszenie mogłoby być mniej spartańskie.
Ale z drugiej strony świetnie się jeździ nim po wszelkich bezdrorzach. Od offroadu w maluchu jedynie lepiej wspominam offroad w Jeep'ie Cheeroke. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka: przedewszystkim napęd na tylnie koła z silnikiem umieszczonym za tylną osią, co skutkuje jej dociążeniem. Durzy prześwit sprawia, że nie trzeba się martwić o uszkodzenie czegoś podczas podjeżdżania pod skarpy z prędkością 60 km/h.
Nie polecam szczególnie fiata Cinquecento, szczególnie w wersji 704, z jednego prostego powodu. Samochody te się niewiele różnią w odczuciu zwykłego kierowcy, natomiast na korzyść 126 przemawia jego silnik. Maluch (652 cm3) waży 600 kilogramów a silnik ma 24 konie mechaniczne, natomiast silnik CC 704 pochodzący z PF 126 Bis ma jeden koń mechaniczny więcej, a "cinkus" jest znacznie cięższy od malucha. A do tego silnik ten jest strasznie skomplikowany, że wymienie jedynie poziomy układ cylindrów, przez co dojście do czegokolwiek jest znacznie ograniczonę i elektronicznie sterowany japoński gaźnik firmy Aisan, czy jak się to tam pisze, o którego zawodności krążą wręcz legendy i to niestety całkiem prawdziwe.
Jeździłem maluchem przez niecały rok przed przesiadką do innego auta i wiele mi to dało. Po pierwsze już byłem obeznany z prowadzeniem samochodu i wszystkimi sprawami z tym związanymi, znacznie łatwiej przychodzi mi teraz parkowanie, niż przedtem inną Renówką R19 (należącą do mojego dziadka). Nie mówię broń boże, aby młody kierowca nie wiem ile jeździł maluchem, ale okres roku uważam za rozsądny, a potem jest jeszce jeden plus. 10% zniżki na bezszkodową jazdę przy ubezpieczeniu OC.
Znajdziesz nas na: