Zaczepiają was czasami świadkowie jehowy? I czy denerwuje was to?
Bo u mnie, to domu nie chodzą. Mieszkam pod miastem więc chyba im się nie opłaca. Był okres czasu, że w ciągu miesiąca i 6 razy potrafiłam na mieście się na nich napatoczyć.
Wiecie nie mam nic przeciwko innym religiom, czy nie-religiom, bo po to natura dała nam swoje małe rozumki, byśmy sami o sobie decydowali. Ale, to denerwuje gdy np. Podchodzą do ciebie tacy jehowi ok wysłuchujesz ich gadki i mówisz, że jesteś katolikiem (Buddystą, innowiercą, czy czym tam jeszcze chcecie) więc nie interesuje was ich pogląd na życie i grzecznie im dziękujecie, a oni wtedy "No, ale właśnie katolicyzm (Buddyzm, czy co tam chcecie) zabiera..." Chodzi o to, iż czego byście nie powiedzieli oni zawsze wiedzą od której strony by temat tak ugryźć, byście jednak zbyt szybko ich nie spławiliA nawet jak ich ignorujecie milczeniem to też "Milczy pan, czy to znaczy, że nie ufa pan..." i dalej trują pupę. Na szczęście od jakiegoś czasu dali sobie spokój z łażeniem (Może szykują się na zmasowany atak uliczny he, he *żart*).
![]()
![]()
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne


18Likes
LinkBack URL
About LinkBacks
A nawet jak ich ignorujecie milczeniem to też "Milczy pan, czy to znaczy, że nie ufa pan..." i dalej trują pupę. Na szczęście od jakiegoś czasu dali sobie spokój z łażeniem (Może szykują się na zmasowany atak uliczny he, he *żart*).









Znajdziesz nas na: