ja jestem zadowolony z nowego przepisu, tylko nasz kraj nie jest jeszcze przygotowany na to nowe wyzwanie. Troche czasu minie i palacze sie przyzwyczaja do nowych okolicznosci
ja jestem zadowolony z nowego przepisu, tylko nasz kraj nie jest jeszcze przygotowany na to nowe wyzwanie. Troche czasu minie i palacze sie przyzwyczaja do nowych okolicznosci
Ja również uważam, że nowy przepis który wprowadzono jest słusznyJeżeli ktoś nie pali, nie będzie musiał wdychać dymu od innych osób w miejscach publicznych.
tu nie chodzi nawet o wysokość mandatu tylko o niedoprecyzowanie przepisu i ograniczenie możliwości zarobkowania przez niektórych właścicieli lokali.
... i to się nie zmieni bo ustawa nie wprowadza zakazu palenia na ulicach...tak część niepalących może i poczuje się lepiej (tego nie neguję) ale niektórym właścicielom barów obroty znacznie spadną...chociaż przynajmniej w mojej okolicy niepalący mieli "swoje" bary, palący swoje i nie było problemu...Co do kabin, pewnie ktoś na tym zarobi - ja jednak jako osoba paląca nigdy nie wybiorę lokalu z taka kabina zamiast z osobna salą, czułbym się lekko jak "małpa w zoo"
pod warunkiem że przepis zostanie doprecyzowany bo inaczej sądom grodzkim dojdą dodatkowe "durne" sprawy o to gdzie zakaz został złamany a gdzie nie podlegał w/w ustawie
Ustawa nie wprowadza zakazu palenia w miejscach publicznych tylko wskazuje konkretne miejsca objęte zakazem (zresztą bardzo nieprecyzyjnie).
Tak dla zobrazowania przykładem: Do tej pory paląc na przystanku autobusowym odchodziłem na koniec zatoczki gdzie nie przeszkadzałem nikomu stałem z 10-15 metrów od wiaty przystanku. Teraz jeśli chciałabym być chamski (nie mam zamiaru tego robić - szanuje innych) stanę na trawniku obok wiaty i za krawężnikiem oznaczającym koniec chodnika (a tym samym w myśl Kodeksu ruchu drogowego końcu pasa drogowego - takie rozwiązanie przyjęli radni w niektórych miastach) i będę dmuchał na stojących obok wiaty. Nic nie można mi zrobić z prawnego punktu widzenia (zresztą trawnik ten należy do wspólnoty mieszkaniowej a nie do miasta) Paranoja prawda...Tak samo z lokalami siedziałem w barze dla palących i paliłem. Teraz mógłbym ja i przykładowo 10 moich znajomych wyjść przed tan bar stanąć na chodniku i palić. Wszyscy niepalący muszą nas mijać i przechodzić przez chmurę dymu czy im się to podoba czy nie (inna sprawa, że tak nie zrobię - wybiorę lokal z dwoma salami - nie moja strata tylko właścicieli jednosalowych lokali) Przepis jest nieprzemyślany, nieprecyzyjny...
Aha i w dalszym ciągu poszukuję definicji przystanku autobusowego i placu zabaw w myśl w/w ustawy.
Ostatnio edytowane przez darkuser ; 03.12.2010 o 01:54
Każdy przepis można jakoś obejść - Polak potrafi.
Ja również uważam że nowy przepis który wprowadzono jest słuszny.Palisz to pal twoja sprawa ale w miejscach do tego przeznaczonych.A tak stoi jeden z drugim na przystanku i dmucha wprosto w Ciebie i efekt jest taki że to Ty odchodisz na bok a nie ten co pali.W takim miejscu to straż miejska powinna od razu mandat a nie jakieś upomnienia.Zapłaci kilka razy to się nauczy.
Ja się może lekko powtórzę ale już pisałem jak świetnie działa przepis zakazu palenia w obrębie całego przystanku:
Do tej pory paląc na przystanku autobusowym odchodziłem na koniec zatoczki gdzie nie przeszkadzałem nikomu stałem z 10-15 metrów od wiaty przystanku. Teraz jeśli chciałabym być chamski (nie mam zamiaru tego robić - szanuje innych) stanę na trawniku obok wiaty i za krawężnikiem oznaczającym koniec chodnika (a tym samym w myśl Kodeksu ruchu drogowego końcu pasa drogowego - takie rozwiązanie przyjęli radni w niektórych miastach) i będę dmuchał na stojących obok wiaty. Nic nie można mi zrobić z prawnego punktu widzenia (zresztą trawnik ten należy do wspólnoty mieszkaniowej a nie do miasta) Paranoja prawda...i na dodatek w tym momencie może uderzyć w tak popierających ten zakaz niepalących. Czysty populizm zrealizowany bez przemyślenia sprawy...
Aha i w dalszym ciągu poszukuję definicji przystanku autobusowego i placu zabaw w myśl w/w ustawy.
Ustawa nie jest przemyślana ale lepsza taka niż żadna.
Dla większości tego narodu jeśli coś nie jest zakazywane to dla niech nie ma żadnych negatywnych skutków.
A tak ludzie uświadamiają sobie że palenie może komuś przeszkadzać.
Z tym, że koszty każdej nieprzemyślanej, nieprecyzyjnej ustawy (nie tylko w/w) ponoszą wszyscy podatnicy w postaci wydłużenia kolejek procesów sądowych, rosnącej biurokracji, odciągania funkcjonariuszy od służby itp.
Naprawdę uważasz, że osoby palące nie wiedzą że szkodzą sobie lub innym. Czy żeby dowiedzieć się , że "żarcie" bez opamiętania fast foodów, "chlanie" wódki szkodzi naprawdę potrzebujesz ustawy, która Ci o tym powie... nie wydaje mi się...
A z moich podatków są także leczeni palacze z rakiem płuc.
A ja nie tylko uważam że ludzie nie wiedzą że szkodzą innym ale to widzę.
Jeśli ktoś pali przy dziecku to albo jest upośledzony albo nie wie czym skutkuje bierne palenie.
Sporo palaczy których znam mają w dupie innych ludzi, palili na przystankach a nawet w komunikacji miejskiej, na zwrócenie uwagi reagują słowem "spierd*laj".
Teraz przynajmniej można zadzwonić na straż miejską i liczyć że cudem takiego cwaniaka przyłapią albo chociaż gnoja nastraszą.
Palacze wiedzą że szkodzą sobie ale że innym przeszkadza dym papierosowy to wielu zrozumieć nie potrafi.
Żarcie i wódka przynajmniej nie szkodzą innym.
Żadne prawo i zakazy nie byłyby potrzebne gdyby stosowano przynajmniej minimum zasad kultury
1. nawet w pociągu - w wagonie dla palących - jak z jakichś przyczyn w przedziale jedzie matka z dziećmi to osoba paląca mogłaby się spytać czy może zapalić (co to szkodzi a jakie dobre świadectwo wystawia sobie) - a jak by ją poproszono o niepalenie to czy wyjście na korytarz jest aż tak trudne.
2. dlaczego podczas deszczu pod wiatą przystanku autobusowego ktoś musi palić wiedząc że dmucha na innych - to tak jakbym lubił inchalację z gazu pieprzowegi i w tym samym momencie rozpylał wokoło siebie ten środek zmuszając do ucieczki lub płaczu wszystkich dookoła.
3. w restauracji (w środku czy na zewnątrz pod parasolem) nigdy sam nie siadam koło palacza ale również bardzo nie lubię gdy zaczynam jeść przy stoliku obok siada palacz i zaczyna odymianie całego otoczenia - czy naprawdę nie można uwierzyć że komuś może przeszkadzać dym zwłaszcza przy jedzeniu
4. rozpoczynacie dyskusję o definicji przystanku a ile razy dalej jeszcze widać palących kierowców i motorniczych ( mimo że regulaminy przewozu tego zabraniają), ile razy widać palacza który bierze trzy ostatnie machy i z pełnymi płucami wsiada do pojazdu z ulgą wydychając rakotwórcze opary ( w połaczeniu nieraz z niemytum ciałem takie wyziewy wzbudzają we mnie odruch wymiotny - i kto będzie winien jak nie uda mi się go powstrzymać)
takich przykładów można mnożyć ale po co - palacze zastanówcie się nie tylko nad tym że ktoś wam coś zabrania i jak to obejść ale czy swoim działaniem nie jestreście uciążliwi dla otoczenia - i gdy nie będziecie żadne prawo nie będzie poptrzebne
Na ten argument już odpowiadałem pozwolę sobie powtórzyć:A z moich podatków są także leczeni palacze z rakiem płuc.
Idąc Twoim tokiem myślenia, pełna zgoda, tylko robimy dwa fundusze dla niepalących i dla palących. Wtedy mój wpływ z akcyzy plus składka zdrowotna idzie na leczenie palących(reszta podatków oczywiście do wspólnego "wora" dla całego narodu). Pasuje? A teraz kilka liczb Budżet NFZ to ok. 60 mld zł. Wpływy z akcyzy to ok. 15,1 mld zł do tego dodaj składkę zdrowotną od powiedzmy 7,5 mln palących (pali ok. 9 mln ale zakładam, że nie wszyscy te składki płacą.) Idąc dalej - dzielimy fundusz na kierowców i osoby nieposiadające prawa jazdy, żeby Ci pierwsi - potencjalni sprawcy wypadków komunikacyjnych nie byli leczeni za pieniądze "piechurów". Dobra starczy (chociaż mogę mnożyć).. myślę, że paranoje wykazałem. Ze ja leczę się prywatnie to już zupełnie inna kwestia...
Jako osoba paląca w pełni się z Tobą zgadzam, ale uważasz, że ta ustawa zabrania palenia przy dzieciach? Czy może z góry zakładasz, że każdy palący to debil. Mam nadzieję, że nie bo to raczej nie przystawałoby do poziomu dyskusjiA ja nie tylko uważam że ludzie nie wiedzą że szkodzą innym ale to widzę.
Jeśli ktoś pali przy dziecku to albo jest upośledzony albo nie wie czym skutkuje bierne palenie.
Palenie w środkach komunikacji miejskiej było zabronione od dawna. Ilu "złapanych", zgłoszonych, ukaranych masz na koncie? Dwa, że SM to jest od egzekwowania prawa a nie od straszeniaSporo palaczy których znam mają w dupie innych ludzi, palili na przystankach a nawet w komunikacji miejskiej, na zwrócenie uwagi reagują słowem "spierd*laj".
Teraz przynajmniej można zadzwonić na straż miejską i liczyć że cudem takiego cwaniaka przyłapią albo chociaż gnoja nastraszą.
Mylisz prawo z elementarnym brakiem kultury, a tego żadna ustawa nie nauczy...
Raz, przyjmując powyżej zaprezentowany przez Ciebie tok rozumowania - z moich pieniędzy leczeni są Ci wszyscy co fast foodami fundują sobie miażdżycę, wieńcówkę itp. (Paranoja? - Wiem - sam ją wykazałem...)Palacze wiedzą że szkodzą sobie ale że innym przeszkadza dym papierosowy to wielu zrozumieć nie potrafi.
Żarcie i wódka przynajmniej nie szkodzą innym.
Wódka szkodzi tylko pijącym??
A o liczbie przestępstw popełnionych pod wpływem alkoholu słyszałeś?
A o liczbie wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców lub zatrzymanych pod wpływem?
Obie przyznasz (mam nadzieję) są zatrważające. Ile rodzin się rozpadło. Ilu więźniów utrzymywanych jest z moich podatków tylko dlatego ze się "nachlali" i im "odbiło" Dalej uważasz że pijący szkodzą tylko i wyłącznie sobie...a może to tylko kwestia kultury picia...tak samo jak kwestia kultury palenia.
Ad1. Próbowałeś? Pytałeś? Masz doświadczenie. Jeździłem swego czasu sporo pociągami i jeśli w moim przedziale znalazła się osoba której przeszkadzało palenie zawsze wychodziłem, jeśli w przedziale znalazło się dziecko wychodziłem bez niczyjego proszenia...1. nawet w pociągu - w wagonie dla palących - jak z jakichś przyczyn w przedziale jedzie matka z dziećmi to osoba paląca mogłaby się spytać czy może zapalić (co to szkodzi a jakie dobre świadectwo wystawia sobie) - a jak by ją poproszono o niepalenie to czy wyjście na korytarz jest aż tak trudne.
Znowu kwestia kultury nie prawa. Ale powtórzę po raz trzeci w tym wątku.2. dlaczego podczas deszczu pod wiatą przystanku autobusowego ktoś musi palić wiedząc że dmucha na innych - to tak jakbym lubił inchalację z gazu pieprzowegi i w tym samym momencie rozpylał wokoło siebie ten środek zmuszając do ucieczki lub płaczu wszystkich dookoła.
Tak dla zobrazowania przykładem: Do tej pory paląc na przystanku autobusowym odchodziłem na koniec zatoczki gdzie nie przeszkadzałem nikomu stałem z 10-15 metrów od wiaty przystanku. Teraz jeśli chciałabym być chamski (nie mam zamiaru tego robić - szanuje innych) stanę na trawniku obok wiaty i za krawężnikiem oznaczającym koniec chodnika (a tym samym w myśl Kodeksu ruchu drogowego końcu pasa drogowego - takie rozwiązanie przyjęli radni w niektórych miastach) i będę dmuchał na stojących obok wiaty. Nic nie można mi zrobić z prawnego punktu widzenia (zresztą trawnik ten należy do wspólnoty mieszkaniowej a nie do miasta) Paranoja prawda...
I co uważasz byłoby lepsze dla niepalących??
W kwestii ogródków dalej się nic nie zmieni, ustawa dopuszcza palenie w ogródkach3. w restauracji (w środku czy na zewnątrz pod parasolem) nigdy sam nie siadam koło palacza ale również bardzo nie lubię gdy zaczynam jeść przy stoliku obok siada palacz i zaczyna odymianie całego otoczenia - czy naprawdę nie można uwierzyć że komuś może przeszkadzać dym zwłaszcza przy jedzeniu
Temat wnętrza lokalu również poruszałem juz w swoich wypowiedziach:Nowelizacja ustawy antynikotynowej nie zakazuje palenia na zewnętrznych terenach lokali gastronomicznych, w tzw. ogródkach piwnych - zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Jan Orgelbrand.
Ja sobie poradzę , z tym, że zmienię lokale do których chodziłem.. Szczerze żal mi jest właścicieli tych małych lokali, które nie będą w stanie wydzielić dwóch pomieszczeń a ich działalność polegała głownie na serwowaniu alkoholu (puby, pijalnie piwa, drink bary itp.). Ja i 99% moich palących znajomych będziemy omijać takie miejsca szerokim łukiem, a niepalący nie zrekompensują tej straty, bo już dawno wybrali lokale wolne od dymu które funkcjonowały bez ustawy.Dla mnie najlepszym wyjściem byłaby możliwość samostanowienia właścicieli jaki lokal chcą prowadzić. Zgodnie z zasadą wolnego rynku szybko wyklarowałyby się odpowiednie miejsca dla obu grup. Nie wspomnę już o tym jak to się ma do wolności działalności gospodarczej bo to temat na odrębna (i pewnie burzliwą ) dyskusję.
4.Nie dziw się w końcu po to jest prawo bym mógł go przestrzegać, a z powodu jego nieprecyzyjności mogę narazić się na 500 zł mandatu i pewnie długą wędrówkę po sądach.rozpoczynacie dyskusję o definicji przystanku
I znowu... Zgłosiłeś, zostali ukarani za złamanie prawa, nauczyło ich to kultury?? Jak mniemam nie - bo wtedy po co byłaby teoretycznie ta ustawa.a ile razy dalej jeszcze widać palących kierowców i motorniczych ( mimo że regulaminy przewozu tego zabraniają),
Myślisz, że skoro ja zapalę papierosa obok a nie na przystanku to Ci wszyscy niedomyci nagle się umyją czy jak? Kultury i higeny osobistej nikogo nie nauczy żadna ustawa...ile razy widać palacza który bierze trzy ostatnie machy i z pełnymi płucami wsiada do pojazdu z ulgą wydychając rakotwórcze opary ( w połączeniu nieraz z niemytym ciałem takie wyziewy wzbudzają we mnie odruch wymiotny - i kto będzie winien jak nie uda mi się go powstrzymać)
Ja to się nawet zastanawiam, dlatego takie jest moje a nie inne zachowanie w otoczeniu nie palących. Procentem "buractwa" chcesz mierzyć wszystkich? W takim razie każdy kierowca to pirat drogowy i należałoby wszystkim zabrać prawko. Ba każdy spożywający alkohol to potencjalny przestępca - i co delegalizujemy alkohol czy prewencyjnie każdego po spożyciu na wytrzeźwiałkę?Żadne prawo i zakazy nie byłyby potrzebne gdyby stosowano przynajmniej minimum zasad kultury(...) takich przykładów można mnożyć ale po co - palacze zastanówcie się nie tylko nad tym że ktoś wam coś zabrania i jak to obejść ale czy swoim działaniem nie jestreście uciążliwi dla otoczenia - i gdy nie będziecie żadne prawo nie będzie poptrzebne
To o czym piszecie, a ja się w większości nawet zgadzam, chociaż z innego punktu widzenia i poddaję wątpliwość sposób rozwiązywania - to brak kultury, czasem nawet typowe chamstwo, ale "prostaka i chama" można tak samo łatwo znaleźć wśród palących jak i nie palących. To jest kwestia elementarnego wychowania, którego nie wprowadzi żadna nawet najlepsza ustawa (a już tym bardziej taki bubel.)
A ja jestem przeciwny tej ustawie, ponieważ w dużo większym stopniu zatruwają nas opary z samochodów, aniżeli dym z papierosów, jeśli ktoś chce palić to niech pali.
Znajdziesz nas na: