Czesc 3 jest najlepsza wedlug mniew 4 gralem ale wedlug mnie to juz nie to samo.
Czesc 3 jest najlepsza wedlug mniew 4 gralem ale wedlug mnie to juz nie to samo.
z trylogii 3 najlepsza potem moze i 3d ale skupili sie na grafie nie na grywalnosci
lepiej byś zapytał czy ktoś nie grał. To klasyk gatunku do którego każdy normalny gracz powinien mieć respekt!
Syna to bawi.Może jestem za stary?
Herosy to klasykaWszystkie części mi się bardzo podobały. A jak świetnie się grało w paru przez LAN
)
Moje wymiary
Herosy to gra w którą można grać cały czas pamiętam te czesy kiedy 4 przy jednym kompie i z 5godzin codziennie. Najlepsza jest 3
Lepszym pytaniem było by, kto nie grał w herosy. Klasyka, pamiętam te wieczory ze znajomymi i herosami 3 - multi na jednym kompie. Ahh.
Herosi!! no raczej! heroes III i V rulez!!! najlepsza nekromancja!
ale tylko i wylacznie czesc 3 miala klimat
Kto nie grał w herosów ten nie jest prawdziwym graczem. TO legendarna gra
zaczynałem od HoMM2. wciągnęło od razu. Tworzyłem armie z setek i tysięcy ludzi a potem dominowałem przeciwnika bez straty ani jednej jednostki
potem pamietam z kolegą zbieraliśmy - ja ludzi, on truposzy. Zlał mnie w kilka tur.
HoMM3 to jeszcze lepsza część, bo mapy były gigantyczne ;]
HoMM4 też nie narzekałem. Fajnie było sobie armie tworzyć np. z 3 herosów i kilku jednostek. Nie rozumiałem tych komentarzy o braku klimatu. Mi grało się przednio.
HoMM5 już mniej. Niestety stacjonarka nie dawała jej już rady, a na laptopie nie instalowałem już potem. Jakoś 1 kampania rozczarowała mnie liniowością mapy. 1-2 przejścia to za mało w porównaniu do kilku możliwości w poprzednich częściach. Może wrócę do Homm5
A od siebie
bardzo dobrze wspominam rpga bazującego na tym samym świecie Might&Magic 7. 2 plyty CD a zabawa totalna. Tworzymy 4osobowe party i ruszamy w świat. Najpierw mała treningowa wysepka gdzie mamy kilka małych questów i w nagrodę dostajemy bilety na statek, który zabiera nas na kontynent. Tak zostajemy wplątani w intrygę.
Co mi się podobało?
1) różnorodność profesji. warrior mógł być specem w zbroi płytowej, a np. łucznik już mniej. Każdy poziom wtajemniczenia dawał konkretne bonusy i już na starcie decyzje o budowie party były zatem kluczowe
2) bogaty świat. Krain było sporo, a każda inna. Elfowie, krasnoludowie, ludzie, a dalej jeszcze ciekawiej
3) mnogość questów i różnorodność questów. Kto nie notował, w których karczmach już wygrał w partyjkę Wież?
4) crafting itemów. kogo nie jarało znalezienie skałki, z którą pędził przez pół świata do kraftmistrzów i modlił się, by wyszło z niej coś totalnie zarąbistego
5) dungeony![]()
6) alchemia
7) opowiedzenie się po stronie ciemności lub "jasności"
no i w końcu dochodzimy do momentu, gdy znajdujemy tajemniczą broń z przeszłosci. Trochę się tym rozczarowałem, ale z drugiej strony pchało to do finału.
Kto nie grał temu polecam. Stara gra a wciąga jak cholera i chyba sobie ją zainstaluję jak tylko płytkę znajdę :]
Oczywiście że grałem. Lata temu grałem w trójeczkę. Namiętnie, noce z kumplami. Pograłem też w piątkę ale nie przypadła mi do gustu, może to nie ten klimat a może moje gusta się zmieniły. Ciągle mam trójeczkę oryginalną i wczoraj instalowałem na lapku. Będzie ustawka ze znajomymi i ludźmi z neta, z którymi się grywało.
Podoba się temat, post, cokolwiek, daj repa
Znajdziesz nas na: