"Pochylając się nad waszym papierem zapominacie o własnej osobie - i nie zależy wam na doskonaleniu waszego osobistego i konkretnego stylu, a tylko uprawiacie jakąś abstrakcyjną stylizację w próżni. Zamiast aby sztuka wam służyła, wy służycie sztuce - i z owczą łagodnością zezwalacie, iżby wam hamowała rozwój i wpychała w piekło indolencji.
Spójrzcie teraz, jak odmienna byłaby postawa tego, kto zamiast sycić się frazeologią rozmaitych konceptualistów, świeżym spojrzeniem ogarnąłby świat w zrozumieniu bezdennego znaczenia formy w naszym życiu. Jeśliby ujął za pióro, to już nie po to, aby stać się Artystą, lecz aby - powiedzmy - wyrazić lepiej swoją osobowość i wytłumaczyć ją innym osobom; lub też aby uładzić się lepiej wewnętrznie, a także, być może, aby pogłębić, zaostrzyć stosunki swe z innymi ludźmi mając na uwadze niezmierny i twórczy wpływ innych dusz na naszą duszę; lub na przykład starałby się wywalczyć sobie świat taki, jakim mieć go chce i jaki mu do życia nieodzowny. Rzecz jasna, nie będzie szczędził wysiłków, by dzieło artystycznym powabem przyciągało i podbijało innych - ale głównym jego celem już nie będzie sztuka, lecz tylko własna osoba. I mówię „własna”, a nie ,,cudza”, ponieważ czas już, abyście przestali mieć się za wyższe istoty, które mogą kogokolwiek pouczać, oświecać, prowadzić, uwzniaślać oraz umoralniać. Któż wam zagwarantował tę wyższość? Gdzie jest powiedziane, że już należycie do wyższej sfery? Któż to mianował was arystokracją? Kto wam dał patent na Dojrzałość? O, nie, ten pisarz, o którym mówię, nie będzie oddawał się pisaniu dlatego, że uważa się za dojrzałego, lecz właśnie ponieważ zna swą niedojrzałość i wie, że nie posiadł formy i że jest tym, kto się wspina, ale nie wylazł jeszcze, i tym, kto się robi, ale jeszcze się nie zrobił. I jeśli przytrafi mu się napisanie dzieła nieudolnego i niemądrego, powie: - Doskonale! Napisałem głupio, lecz nie zawierałem z nikim kontraktu na dostawę samych dzieł mądrych, doskonałych. Dałem wyraz mej głupocie i cieszę się z tego, bowiem niechęć i surowość ludzka, jaką pobudziłem przeciw sobie, kształtuje mnie i urabia, stwarza jak gdyby na nowo, i oto jestem jeszcze raz na nowo urodzony. - Z czego widać, że wieszcz o zdrowej filozofii tak mocno jest utwierdzony w sobie, iż nawet głupota i niedojrzałość go nie przestraszają ani mogą mu zaszkodzić - z podniesionym czołem może on się wyrażać i objawiać w swojej indolencji, podczas gdy wy nic prawie nie jesteście już w stanie wyrazić, ponieważ strach wam głos odbiera."
Znajdziesz nas na: