"1920 Bitwa Warszawska" (2011)
-
"1920 Bitwa Warszawska" (2011)
Patchwork Jerzego Hoffmana
Jestem wielbicielem filmów historycznych, epickich, zrobionych z rozmachem. Ze wspaniałą batalistyką, wyrazistymi postaciami i obyczajowym szczegółem, takich jak „Gladiator”, „Braveheart”, „Aleksander” czy „Helikopter w ogniu”. Stanowiących ekstraklasę gatunku. Niewiele im ustępują najlepsze filmy Jerzego Hoffmana, będące ekranizacją sienkiewiczowskiej trylogii. Natomiast „1920 Bitwa Warszawska” nie dorównuje ani wspomnianej ekstraklasie, ani nawet „Ogniem i mieczem”. Pomimo tego jednak jak najbardziej zasługuje na obejrzenie.
Zacznę od wad. Jak zasygnalizowałem w tytule recenzji, przede wszystkim film jest niespójny. Wątki lżejsze, kabaretowe, ze śpiewającą Urbańską i groteskowym kapitanem Kostrzewą (znakomity Bończak) nie najlepiej komponują się z wątkami wojennymi. Po drugie, za dużo jest scen z Nataszą Urbańską, zupełnie jakby reżyserował nie Jerzy Hoffman, ale Janusz Józefowicz. Wymieniona w czołówce filmu na pierwszym miejscu, najpierw śpiewa jedną piosenkę za drugą, a później występuje w roli dzielnej sanitariuszki i jeszcze dzielniejszej cekaemistki. W rezultacie rzadko znika z ekranu, choć trzeba przyznać, że jej gra jest w porządku, a ona sama wygląda chwilami wręcz zjawiskowo. Ja jednak zamiast kolejnej piosenki wolałbym zobaczyć, jak piosenkarka Ola Raniewska mieszka, robi zakupy, a także krząta się za kulisami, przed i po występie. Przy tym w ogóle dość dziwacznym pomysłem wydaje się uczynienie główną bohaterką „Bitwy Warszawskiej” akurat piosenkarki.
Nie do końca byłem zadowolony także z batalistyki. Wprawdzie jest rozmach i sugestywność, w końcu za zdjęcia odpowiadał Sławomir Idziak, nominowany do Oscara za „Helikopter w ogniu”, zupełnie zabrakło jednak czytelności w pokazaniu przebiegu samej bitwy. Jedynie przez chwilę widzimy mapę z zaznaczonymi ruchami wojsk. A przecież mapę można było animować, ruchy wojsk sfilmować z góry, w szerokiej perspektywie (która pojawia się tylko na chwilę). Tymczasem Hoffman pokazuje bitwę warszawską mniej więcej tak, jak Matejko bitwę pod Grunwaldem. Również sam pomysł strategiczny zostaje jednoznacznie przypisany Piłsudskiemu, podczas gdy wiadomo, że autorów było co najmniej kilku, a plan bitwy powstawał w wyniku sporów i dyskusji.
Przejdźmy do zalet filmu. Doskonałym pomysłem było pokazanie Armii Czerwonej „od środka”, obserwowanej oczami wziętego do niewoli ułana, Jana Krynickiego. Pomysł nienowy, znany choćby z „Ogniem i mieczem”, ale również i tu sprawdza się doskonale. A czekista Bykowski rewelacyjnie zagrany przez Ferencego to dobry przykład filmowej barwności bohaterów negatywnych, o ileż trudniej do osiągnięcia przez tych pozytywnych. W całkiem udany sposób zostali też pokazani główni „bohaterowie rewolucji”: Lenin, Trocki, Stalin. No i Armia Czerwona – potężna siła, uderzająca szybko i niespodziewanie, niczym barbarzyńscy Hunowie.
Co do aktorstwa, to o ile na pierwszym planie jest jedynie dobrze, to na dalszych – znakomicie. Przede wszystkim Daniel Olbrychski potrafił w pełni pokazać charyzmę i szorstkość Józefa Piłsudskiego. Do tej pory wizerunek Marszałka na ogół kojarzony był ze śp. Januszem Zakrzeńskim, wielokrotnie występującym w tej roli przy różnych okazjach. Teraz Piłsudski będzie miał twarz Olbrychskiego. Z kolei w groteskową postać kapitana żandarmerii wcielił się jak zwykle niezawodny Jerzy Bończak. Zresztą na planie „Bitwy” spotkało się wielu znajomych z „Ogniem i mieczem”: Malajkat, Żebrowski, Wiśniewska, a także niezapomniany Bohun, czyli Aleksander Domogarow.
Oprócz dobrego aktorstwa, zwłaszcza na dalszych planach, warto wyróżnić kilka scen, w których mamy do czynienia z rasowym, pełnokrwistym kinem: starcie Jana Krynickiego ze znienawidzonym wachmistrzem, szturm Armii Czerwonej na Radzymin, scena zgwałcenia wieśniaczki i „wymierzania sprawiedliwości” przez czekistę Bykowskiego (swoją drogą egzekucja na wesoło to unikalne filmowe danie). Zatem być może „Bitwa” nie jest artystycznym monolitem, lecz raczej filmowym patchworkiem, jednak niektóre z jego elementów są naprawdę wysokiej próby i wyjątkowej urody.
<i>O realizacji filmu w technologii 3D nie będę pisał, ponieważ - podobnie jak wielu innych widzów - wybrałem salę z obrazem wyświetlanym w dwóch wymiarach. Moim zdaniem na obecnym etapie rozwoju 3D to tylko męczący oczy kicz, dający efekt równie naturalny co niegdysiejsze „trójwymiarowe” pocztówki.</i>
Zapraszam na moją stronę: Kod:
www.rekomendacje.npx.pl
| Uwaga: To jest stary temat Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne | |
-
-
klucz do camtasia, Iskierki Piosenki dla Dzieci cd pobierz, minecraft 1.9 torrenty, stickam teens sexy, jarocin 92, boża podszewka 2 online, zdjęci penisów, oddly enough: pied piper pl winchester peb, film james bond kolekcja peb, rs foxit readet editor, impress cz. 10 rapidshare, forum z xxx gsm, krolestwo spokoju torrent, amatorskie zdjecia dziewczyn rar, jak pisać pionowo w nowym wordzie, splinter cell conviction multiplayer forum, conny14 jessica jessi, crac lego harry potter, undtopable precyl
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Znajdziesz nas na: