Recenzja gry "Age of Empires III"


Kolejny głośny tytuł ze stajni Microsoft’u. Wiele medialnego szumu, wiele obietnic, wielka historia, wielka liczba fanów poprzednich części, a w końcu wielkie oczekiwania. Czy spełnione? Nie do końca... Ale o tym przeczytacie poniżej.

Age of Empires III – to musiało kiedyś nadejść. W Polsce otrzymaliśmy tą... hm, przyjemność, dzięki CD Projektowi, który „ubrał” ten produkt w piękne wdzianko, ale czy ono mu pomoże? Bo widzicie – AoEIII to wilk w owczej skórze. A co on może pożreć? – zapytacie. Wasze komputery – padnie odpowiedź z mojej strony.

Zacznijmy jednak od początku. Panowie (i Panie?) z Ensemble Studios przygotowali dla fanów komputerowych strategii czasu rzeczywistego powrót do przeszłości. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo trzecia część serii Age of Empires przenosi nas, jak to ma w zwyczaju, w przeszłość, tym razem do czasów wielkich odkryć i równie wielkich imperiów kolonialnych. W przenośni, bo przedstawia sobą wszystko co najlepsze w klasycznych eRTeeSach – szybką rozgrywkę, będącą połączeniem ekonomii (rozbudowa zaplecza gospodarczego) i strategii (ale raczej tej w zręcznościowym wydaniu, bo opiera się raczej na odruchach zdobytych na innych grach tego typu i mało tu miejsca na dokładną analizę sytuacji). Nie zapomniano oczywiście o tym, że przemysł komputerowej rozrywki nie stoi w miejscu, a ciągle się rozwija (chociaż znajdą się i „cofające” tytuły, bazujące na raczej pierwotnych ludzkich instynktach, ale, chwała!, nadal pozostają na marginesie), więc i w Age of Empires III zaimplementowano kilka oryginalnych rozwiązań. Najważniejszą innowacją są Metropolie.

Każda cywilizacja ma gdzieś swój początek, każdy okręt ma swój macierzysty port. W AoEIII są Metropolie – zaplecze intelektualne, wojskowe i gospodarcze dla kolonii w Nowym Świecie. Każda z ośmiu nacji (o których za chwil kilka) dysponuje swoim własnym głównym miastem, symbolem cywilizacji, charakteryzującym się odpowiednią architekturą i możliwościami rozwoju dla każdej z nich, które jednak nabierze wyjątkowych cech wraz z rozwojem zabawy pod wpływem działań i wyborów gracza. Staje się ono kluczowym czynnikiem wpływającym na całą rozgrywkę i ogólna strategię. Im bardziej rozbuduje się własną Metropolię tym lepszy ma się dostęp do jej zasobów surowcowych oraz ludzkich. Istnieje pięć gałęzi rozwoju reprezentowane przez budynki: Kompania handlowa (nie wymaga chyba komentarza; rozwój gospodarczy – surowce i handel), Akademia wojskowa (żołnierze i ulepszenia wojskowe), Katedra (ulepszenia budynków), Manufaktura (zaawansowana zabawa w gospodarkę), Przystań (nie to nie nazwa pubu czy tawerny; jej rozwój wpływa na ulepszenia jednostek pływających i na „dostęp” do najemników). Jeden krok rozwoju, na którejś ze ścieżek rozwoju prowadzi zazwyczaj do rozgałęzienia, a większość z nich powiązana jest systemem zależności (tzn. by mieć dostęp do jakiegoś ulepszenia, wcześniej należy zadbać o rozwój innego itd.). istnieje ogrom możliwości w rozwoju Metropolii i każdy zapewne znajdzie coś idealnie pasującego do jego stylu gry.

Grać można w następujących trybach:
Kampania dla jednego gracza, czyli rozgrywka fabularna – ciąg misji, obejmujących wiele lokacji i pokoleń kolonistów, przez który przewija się szereg postaci historycznych i fikcyjnych, a główna oś akcji toczy się wokół międzynarodowego spisku. Dzięki pewnego rodzaju „nieliniowości” w tworzeniu Metropolii i możliwości wyboru poziomu trudności gry Kampania może być rozgrywana wielokrotnie, a jej miodność się nie zmniejszy.

Potyczka dla jednego i wielu graczy (via LAN lub Internet przez serwis Ensemble Studios Online), która może się toczyć według dwóch różnych „zasad” – supremacji, zaczynając od zera walczymy o zwycięstwo, i starcia, czyli szybkiej rozgrywki, w której gracze zaczynają z określoną liczba surowców. Akcja może mieć miejsce na mapie losowej, utrzymanej w jednym z następujących klimatów (różniących się nie tylko graficznie, ale równie miedzy innymi tym, że poszczególne lokacje zamieszkane są przez odpowiednie szczepy indiańskie oraz charakteryzują się odmienną florą i fauną): Amazonia, Mokradła, Karaiby, Karolina (taki stan w USA, Wielkie Jeziora, Wielkie (jak to w USA Równiny, Nowa Anglia, Pampa, Patagonia, Góry Skaliste, Saguenay, Sonora, Teksas, Jukatan, Jukon, uff, a jakie to wszystko piękne!

No dobra mam nadzieję, że wystarczająco mocno podgrzałem atmosferę i mogę Wam zdradzić do jakich nacji mamy dostęp. Otóż są to (w nawiasach podaję ich mocne strony): Portugalczycy (silna flota i najlepsi dragoni), Hiszpanie (wiele w tej „rasie” unikalności, a bardzo przydatną rzeczą jest szybki transport z Metropolii), Francuzi (najsilniejsza kawaleria, najłatwiej przychodzi im zawiązywanie przymierzy z Indianami), Turcy (najwięcej unikalnych jednostek, piechota z bronią palna i artyleria już w Drugiej Erze), Rosjanie („najtańsza” nacja, dostają na starcie większą liczbę surowców), Holendrzy (wszystko u nich kręci się dookoła pieniędzy – żywność niepotrzebna do powstawania osadników), Anglicy (szybkie tworzenie osadników, doskonałe jednostki strzelające) i last but not least – Niemcy (szybko można zacząć werbować najemników, darmowe jednostki w każdym transporcie z Metropolii). Każda z nacji ma do tego szansę na sprzymierzenie (przez budowę faktorii handlowych przy osadzie) się z którymś z plemion indiańskich (Aztekowie, Irokezi, Karaibowie, Dakota, Czirokezi, Majowie, Komancze, Nootka, Kri, Seminole, Inkowie, Tupi), zyskując tym samym sprzymierzeńców w walce i dodatkowe surowce.

Sama rozgrywka w koloniach przedstawia sobą to co inne eRTeeSy: budowa budynków i jednostek, zbieranie surowców i atakowanie, wszystko szybko i sprawnie, a pokazane w rzucie izometrycznym i tak jak w poprzednich częściach serii podzielone na kilka (dokładniej: cztery) Er, do których przechodzi się/awansuje po zdobyciu odpowiedniej ilości surowców/budynków co daje korzyści ot chociażby zyskania dostępu do silniejszych jednostek. Nie będę się tu rozpisywał o prostocie systemu point and click ani o tym jak „słuchane” są jednostki, to w zasadzie nie ma sensu, bo wszystko jest i działa jak należy – inaczej być nie mogło w strategii o tak długiej historii;]. Przejdę do clue programu i powiem jak to wszystko Wygląda.

[Duże „W” zostało zastosowane celowo.;] Dlaczego kwestię grafiki uznałem za najistotniejszą? Ano dlatego, że to ona może zniechęcić ewentualnych nabywców, bo widzicie to jest tak... Te screeny w galerii złapałem na sprzęcie wyposażonym w 3,5 gigahertzowy procek, 1 (słownie: jeden) GB RAM-u i Radeona X850 i zapewne tak właśnie ta gra ma wyglądać, co nie zmienia faktu, że i na takim potworze ilość klatek wyświetlanych na sekundę potrafiła spaść niemiłosiernie w czasie, gdy komputer zajmował się obliczaniem trajektorii lotów odłamków sypiących się z ostrzelanego okrętu (sic!) . Gra w prawdzie działa również na słabszym sprzęcie ale co to za przyjemność oglądać „pikselozę” na ekranie? Paradoksalnie jednak nawet na najlepszym sprzęcie AoEIII naprawdę dobrze wyglądać będzie na najmocniejszym oddaleniu, bo w „zoomie” tekstury tracą na ostrości, widać miejsca ich łączeń, a jednostki zaczynają wyglądać jak jakieś zabawki, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego (dlaczego?! ), zwłaszcza, że oprawa dźwiękowa stoi na najwyższym poziomie...

Teraz nadszedł czas na podsumowanie. Mam mieszane uczucia, bo to jest tak – pięknie wydana gra (CD Projekt umie oto zadbać, oj umie), przynosząca ze sobą wiele godzin doskonałej zabawy dla wszystkich miłośników strategii czasu rzeczywistego i historii, ale równocześnie przyprawiająca o palpitacje serca i zawroty głowy wszystkich nie posiadających potworów a nie komputerów (wymagania podane przez producenta możecie zaklasyfikować do kategorii trzeciej prawd ogólnych – g**** prawdy - AoEIII nie chciał się nawet zainstalować na następującym sprzęcie - AMD Windows XP, Athlon Thunderbird 1,4 Ghz, 256 MB DDR RAM, Radeon 9200 128 MB DDR, czyli na odpowiadającym minimalnym wymaganiom). Jeśli jednak masz odpowiedni sprzęt to gorąco polecam!

Plusy:
+ miodność
+ pewna oldschoolowość
+ innowacje (Metropolie!)
+ osiem urozmaiconych nacji
+ oprawa dźwiękowa

Minusy:
- wymagania sprzętowe (te realne!)
- grafika (patrz wyżej)
- cena (wliczając w nią kasę potrzebną na modernizację komputera:/)

Ocena ogólna: 8/10
Age of Empires III
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Microsoft Game Studios
Data wydania polskiego: 1 grudnia 2005
Data wydania oryginału: 10/2005
Oryginalna strona gry: Age of Empires III
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 2000, Windows XP
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne