Recenzja gry "Hearts of Iron II: Złota Edycja"


Druga Wojna Światowa - gdy słyszę to określenie zazwyczaj przychodzą mi na myśl tony żelaza i ołowiu, hektolitry krwi i nieustanne starcia wielkich mas ludzkich. Zmechanizowana rzeźnia na ogromną skalę. No tak, ale wojna to nie tylko starcia zbrojne- poprzedzają ją długotrwałe zabiegi dyplomatyczne, wyścig technologiczny no i naturalnie wytężona praca infrastruktury krajów biorących udział w konflikcie. Trzeba się naprawdę napracować, żeby w ogóle objąć to wszystko rozumem, a co dopiero zarządzać. Tymczasem właśnie to trudniejsze zadanie wyznaczyli nam twórcy z firmy Paradox Interactive.

Postawieni na czele państwa z władzą niemalże równą dyktatorskiej dostajemy wielką szansę - możemy odmienić historię! Ameryka Południowa pod rządami Wielkiej Argentyny? Komunizm ustrojem Europy i Afryki? Japońska inwazja na Stany Zjednoczone? Wszystko jest możliwe i nic nie jest z góry ustalone. Nie zmarnuj tej szansy, Graczu. To jak, zaczynamy?

Przecież to ma okropną grafikę!

Hearts of Iron 2 to gra z serii realistycznych strategii, która zaczęła się od gry Europa Universalis. Charakteryzuje je praktyczna grafika pozbawiona jakichkolwiek wodotrysków (złośliwi twierdzą, że to gra planszowa na komputerze), duży stopień skomplikowania i realizm. Gra może być trudna, jeśli ktoś nie zada sobie trudu przeczytania instrukcji (o której później), ale ogólnie jest bardzo logiczna i złożona. Wszystko łączy się ze sobą płynnie i nie pozostawia cienia wątpliwości, dlaczego tak, a nie inaczej.

Gra obejmuje lata 1936-1953 (dzięki dodatkowi Doomsday gramy dodatkowe 8 lat od 1945) w czasie których, jakby nie patrzyć, ważyć się będą losy świata. Możemy wybrać dowolny kraj z ówcześnie istniejących i w zależności o realiów historycznych stworzyć z niego potęgę, obronić niepodległość czy też po cichutku przetrwać uszczęśliwiając swój lud. Jak już pisałem, gracz ma wolną rękę i mnóstwo możliwości wyboru.

Naturalnie, nie wszystko jest możliwe. I tak grając małym kraikiem, np. Holandią nie mamy wielkich szans na jakiekolwiek podboje w bogatej i silnej Europie. Rzecz ma się inaczej, gdy staniemy na czele czerwonego kolosa - Związku Radzieckiego. A może spróbować czegoś całkiem innego i korzystając z zamieszania w Europie podbić Bliski Wschód Iranem? A co powiecie na australijskie panowanie w Indiach? Jeśli tylko masz środki - dokonasz wszystkiego.

Ekonomia, głupku!

Jak powszechnie wiadomo, a o czym twórcy gry często zapominają, armia nie żywi się nabojami i nie pije ropy. Potrzebuje zaopatrzenia, części zapasowych, uzupełnień, całego zaplecza logistycznego. A żeby móc takie stworzyć, potrzeba silnej gospodarki zdolnej udźwignąć trudy wojny.

W Hearts of Iron 2 sprawa gospodarki została rozwiązana dość ciekawie. Ogólna wydajność naszej gospodarki mierzona jest w punktach Potencjału Przemysłowego. Punkty te uzyskujemy stawiając lub zdobywając nowe fabryki. Każda manufaktura produkuje jeden punkt PP, który następnie możemy przeznaczyć na jedną z pięciu dziedzin: dobra konsumpcyjne (przeznaczone dla obywateli, redukują niezadowolenie i generują pieniądze), produkcję (konstruowanie wszystkiego - od dróg po samoloty i okręty), zaopatrzenie (dla wojska, wzrasta z powiększaniem naszych szeregów), uzupełnienia (czyli łatanie dziur i wysyłanie nowych wojaków, budowa nowych maszyn dla nadwątlonych jednostek) i modernizację (wdrażanie nowych technologii wśród naszych wojsk i wymiana sprzętu).

Nie wydane punkty PP zmieniane są w surowce: stal, energię, ropę i materiały rzadkie. Istnieją jeszcze dwa surowce: zaopatrzenie i zasoby ludzkie. Do czego służą zasoby? Jak wiadomo, zaopatrzenie idzie dla wojska, a zasoby ludzkie służą uzupełnieniom. Reszta jest zużywana do produkcji oraz zaopatrywania naszych wojsk (ropa).

Wspomniane pieniądze wydajemy na badania naukowe, akcje dyplomatyczne i akcje wywiadu. A skoro o nich mowa, to zostawmy ten nudny przemysł matematykom i przenieśmy się w rejony ciekawsze...

Z ekonomią naturalnie łączy się handel, ten zaś spotykamy tutaj w dwóch postaciach - jednorazowych umów handlowych, w trakcie których możemy wymieniać duże ilości surowców na technologie, jednostki wojskowe czy inne zasoby oraz stałych kontraktów, na mocy których codziennie otrzymujemy tyle a tyle towaru, a sami wysyłamy ustaloną ilość. Same umowy zawieramy zaś w panelu dyplomacji.

Wyścig technologiczny, dyplomacja i wywiad, czyli zbliżamy się do wojny!

Technologia to klucz do zwycięstwa. Setka facetów z maczugami z pewnością ulegnie dwóm żołnierzom z karabinem maszynowym. Co prawda ten przykład był nieco na wyrost, ale dobrze obrazuje zasady rządzące światem Hearts of Iron 2. Jeśli postawimy na brutalną siłę, to i owszem, zgnieciemy wroga, ale jakim kosztem? Po czasie okaże się, że lepsza technologia pozwoliłaby uniknąć strat i szybciej rozwiązać konflikt.

Podobnie ma się sprawa z badaniami przemysłowymi - rozwinięcie tego kierunku pozwoli na zwiększenie wydajności przemysłu nawet do 130%. I tak mając nominalnie 100PP dodatkowe 30 otrzymujemy niejako gratis. Identycznie jest z badaniami, przy czym tutaj prowadzimy prace, aby przyspieszyć... kolejne prace badawcze . Ale nie martw się graczu, przyjdzie i czas na wojsko. Tutaj naukowcy mają sporo do powiedzenia - rozwijamy piechotę, czołgi i artylerię, lotnictwo i marynarkę wojenną, a dodatkowo doktryny lądowe i morskie. Warto pamiętać, że badania ściśle łącza się z przemysłem - liczba biur naukowych (maksymalnie pięć) zależy od naszego potencjału przemysłowego.

Twórcy gry wprowadzili dość ciekawe ograniczenie dla naszych zapędów naukowych, a mianowicie limit roku historycznego. Jeśli jakiś sprzęt wynaleziono w roku 1941, to my próbując go wynaleźć w roku 1939 otrzymujemy spore minusy. Dlaczego? Bo naukowcy nie mogą skorzystać z dostępnych w tym okresie małych dodatków i sami muszą je wymyślać - np. konstruując karabin zmuszeni są wynaleźć ebonit lub lepsze systemy polerowania luf, podczas gdy za kilka lat będzie to wiedza ogólnodostępna. Nie zatrzymało to moich kumpli, którzy w roku 1943 straszyli świat kanadyjską bombą atomową

Przejdźmy tymczasem do spraw delikatniejszej natury, czyli zabiegów dyplomatycznych. Na początek przyjrzyjmy się składowi naszego rządu - każdy minister w odpowiedni sposób wpływa na nasze państwo. I tak niektórzy wspomagają rozwój przemysłu, podczas gdy kolejni skupiają się na badaniach. Znajdą się oczywiście też tacy, dla których wojna jest sensem życia- ci dają dodatnie modyfikatory naszym wojskom.

Skład gabinetu państwowego możemy zmieniać dowolnie, poza premierem i prezydentem, tutaj też określamy kierunek naszej polityki za pomocą różnych suwaków, dzięki którym możemy np. z Kanady uczynić państwo faszystowskie o gospodarce centralnie sterowanej z silną armią zawodową (chociaż będzie to bardzo trudne).

A jakich to akcji dyplomatycznych możemy dokonywać? Wpływanie na państwo, kontakty handlowe, sojusze, różnego typu pakty, wypowiedzenia wojny czy w końcu dokonywanie aneksji to niektóre działania, jakich możemy się podejmować. Nasze możliwości zależą od obecnej polityki, sytuacji międzynarodowej i stosunku z danym państwem (liczonym w skali od – 200 do +200). Każda akcja powoduje reakcję- wypowiedzenie wojny owocuje wzrostem niezadowolenia, aneksja spowoduje podobny efekt, ale na arenie światowej. Wszystko trzeba spokojnie przemyśleć.

Dochodzimy do ostatniego zapisu przed wojną. Wywiad. Teoretycznie ekran wywiadu jest identyczny z tym, który odnosi się do dyplomacji. Tak to wygląda na pierwszy rzut oka, ale jest całkiem inaczej, Tutaj możemy, jeszcze bezkarnie(w sensie militarnym) poznać naszego wroga, wykraść mu ważne plany, przeszkodzić w rozwoju, a nawet zamordować ministra. Przy czym należy bardzo uważać, bo każda akcja wywiadu może zostać wykryta przez inwigilowanych, a ci nie będą dla nas mili.

Vivere militare est - życie jest walką.

Dotarliśmy do części poświęconej sztuce wojennej. Nie wojnie, ale właśnie sztuce wojennej, gdyż wojna to nie jedynie walka, ale mnóstwo różnych czynników. Pogoda, pora dnia, ukształtowanie terenu, klimat, dowódca, technologia i wiele, wiele innych. Kto nie weźmie ich pod uwagę, ten zginie.

Myślisz, że masz świetne czołgi? Zapraszamy do dżungli. Wierzysz w siłę swojej piechoty? Prosimy, prosimy, tutaj czekają strzelcy górscy w górach. Ty masz 10 dywizji, a oni cztery? No pewnie, że wygrasz, nie czekaj nawet na dzień, tylko atakuj! Co tam rzeka, woda się nie liczy.

Tylko nie mów potem, że nie ostrzegałem. Walka jest tak złożona, że nie sposób jej tutaj opisać. Ale dostarcza dużo satysfakcji. Jeśli nie wierzycie, polecam scenariusz Wojny Zimowej. Powstrzymaj dziesięciokrotnie silniejsze siły radzieckie wojskami fińskimi i będziesz mógł uznać, że troszkę znasz się na sztuce prowadzenia wojen. A to tylko wojna lądowa na krótkim froncie. Desanty z morza i powietrza, operacje okrążające, bitwy morskie i długie bombardowania - tego wszystkie można zasmakować. I nie trzeba niczym doprawiać, bo jest naprawdę dobre.

Aha i jeśli chodzi o zaopatrzenie, to o nim także należy pamiętać. Głodne wojsko bez amunicji nie wytrwa długo. Trzeba też pamiętać o należnej ochronie szlaków konwojów morskich. Bez drugiej pary oczu się nie obejdzie.

Multiplayer w grze jest obecny. Osobiście nie mogłem się połączyć z serwerem ValkyrieNet (coś jak Battle.net dla gier Paradoxu) ani znaleźć chętnych do gry. Jednakże po emocjach dostarczanych przez samą maszynę mogę powiedzieć, że na pewno gra się srodze

Aby grafika czytelną była, a muzyka znośną

Grafika nie jest mocną stroną tej gry. Jednakże w jej wypadku nie liczy się wcale. To tak, jakby narzekać, że książka jest zła, bo ma mało kolorową okładkę. W HoI 2, tak jak w książce liczy się zawartość. A sama grafika jest bardzo czytelna i przejrzysta, no i „strategiczna”. Co to znaczy? Można poczuć się jak dowódca za drugiej wojny obserwujący telegrafistki przesuwające na planszy żetony z jednostkami. Kojarzycie ten widok? Właśnie tak to wygląda. Niestety, ładnych telegrafistek w zestawie nie znajdziecie

Co do samej muzyki i oprawy dźwiękowej, to na szczęście można się nieco bardziej rozpisać. Utworów dźwiękowych jest 24 i są to tradycyjne, klasyczne marsze wojskowe i kompozycje operowe. Dobrze nagrane i wysokiej jakości, aczkolwiek mogłoby ich być nieco więcej, gdyż po pewnym czasie zaczynają się powtarzać. Same utwory dźwiękowe są po prostu porządne. Ni grzeją, nie ziębią. Jest ich tak mało, że w sumie się na nie nie zwraca uwagi.

Nic nie jest łatwe, panowie twórcy. Polonizacja także.

Tę część każdy recenzent chciałby pominąć- trzeba zastanowić się, co nie podobało mi się w tej grze. Wątek gospodarczy - jeśli nie prowadzimy wojen, gra szybko się nudzi, co jest widoczne zwłaszcza na przykładzie Kanady. Sytuację utrudniają bardziej niż ułatwiają samouczki, których jest zaledwie kilka i są bardzo krótkie. Gra dodatkowo wydaje się hamować pomimo tego, iż komputer spełnia wymagania. Dla spragnionych dobrej grafiki ogromnym minusem jest właśnie oprawa. Ci ludzie nawet nie zainstalują tej gry

A co do samej polonizacji, to tutaj należy się kilka ostrych słów. Nie, nie mówię, że jest zła. Język techniczny i tłumaczenie stoi na dobrym poziomie. Ale jeśli się już coś robi, to do końca. Nie rzadko zdarzało mi się zobaczyć komunikaty w stylu: „Państwo USA wysłało szpiega do:” i nie dowiedziałem się, do kogo wysłało. O dziwo, dotyczy to głównie działań wywiadu. Nie utrudnia to zbytnio rozgrywki, ale w okresach przedwojennych może przeszkadzać. Ogólnie, polonizację oceniam na osiem z plusem.

Na samym początku wspomniałem o instrukcji. Tutaj jej twórcy i wydawcy należą się słowa uznania. Dystrybutor wybrał do tej roli zadeklarowanego fana gier Paradox, a on sam odwalił kawał dobrej roboty. Osobiście, nie rozstaję się z instrukcją w czasie grania w HoI2. Jest ona dobrze napisana, elegancko przetłumaczona i obszerna. Za nią ten plusik przy ósemce.

Ceterum censeo administratem esse delendam*

Jak podsumować? Za niewielkie pieniądze dostajemy świetną grę, która starczy na wiele długich wieczorów. Hearts of Iron 2 jest rozbudowane, grywalne i dające mnóstwo satysfakcji. Zresztą, moje otoczenie żyje sprawami Wielkiej Argentyny i już zabiera się za aktualizację atlasów geograficznych To chyba dostateczna rekomendacja, prawda?

*A ponadto uważam, że rząd należy zniszczyć

Plusy:
+ grywalność!
+ niskie wymagania sprzętowe
+ tak wiele za tak niewiele, czyli cena
+ realizm
+ świetna instrukcja
+ dobra polonizacja

Minusy:
- wciąga
- kilka bugów
- buraczki polonizacyjne

Ocena ogólna: 8.5/10
Hearts of Iron II: Złota Edycja
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: Paradox Entertainment
Data wydania polskiego: 16 czerwca 2006
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows XP, Windows 2000, Windows 95, Windows 98
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne