Recenzja gry "Heroes of Might & Magic V: Dzikie Hordy"

Producenci przyzwyczaili nas do dodatków. Zwłaszcza w przypadku tytułów głośnych i popularnych. Do takich bez wątpienia zalicza się seria Heroes of Might and Magic. W przypadku piątej odsłony doczekaliśmy się drugiego dodatku. Zapraszam do przeczytania recenzji HoMMV: Tribes of the East.

Za górami, za lasami, na pustkowiach…
Na początku mieliśmy lasy, bagna, podziemia. To właśnie tam toczyła się akcja fabularnej podstawy, czyli HoMM V. Później przyszedł czas na zaśnieżone szczyty i spotkanie z krasnoludami, którzy bronili swoich granic. Teraz schodzimy w doliny, w kierunku wschodnim. Tam czekają na nas hordy orków. Dodatek rozpoczyna się od prologu, w który wprowadza nas przepowiednia szamanów i zaognienie się konfliktu na linii orkowie-ludzie. A właściwie nowi-starzy znajomi, czyli przedstawiciele zamku Haven w wersji alternatywnej. Prolog, który składa się z jednej misji, doskonale przedstawia zmiany, jakie zaszły w grze, oraz zapoznaje gracza z orkami. Taki mini tutorial, podany w bardzo przyjemny sposób. Szkoda, że dopiero w drugim dodatku zastosowano takie rozwiązanie, ale lepiej późno niż wcale.

…pojawiły się orki, nieumarli i magowie…
Po prologu możemy przejść do części właściwej rozgrywki dla jednego gracza. Rozpoczniemy od poznania mrocznych tajemnic Nekromantów, następnie wspomożemy Orków, a na końcu powrócimy do Akademii i poprowadzimy magów do zwycięstwa. Nowością jest wprowadzenie do danego scenariusza poprzez opowiadanie historii na ekranie ładowania gry. Nie dość, że możemy przeczytać tekst, to jeszcze w tle otrzymujemy dodatkowe informacje. Zmianie nie uległ sposób wybierania bonusów przy początku scenariusza. Ogólnie system rozgrywki w kampanii nie uległ zmianie od edycji podstawowej. Nadal po wyborze bonusa jesteśmy przenoszeni na mapę rozgrywki, czasem jesteśmy raczeni dodatkowym filmem na engine gry, który wprowadza nas w szczegóły i aktualną sytuację. W sumie w trybie kampanii dla jednego gracza przygotowano piętnaście misji, które zostały podzielone na trzy kampanie i prolog. Nadal mało? Przewidziano i to. Nie dość, że czekają na nas scenariusze dodatkowe, to jeszcze nie zapomniano o najważniejszych elementach, które znacznie zwiększają żywotność gry: edytorze map oraz generatorze map losowych. Jednak to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. W końcu główną zaletą serii HoMM jest tryb multiplayer.


Kobieta?! Orka zjeść kobieta!

…jednak nie walczyli samotnie.
Tryb multiplayer nie przeszedł szczególnie rażących zmian, jednak to dopiero przy grze z żywym graczem możemy w pełni poczuć siłę Orków. Chociaż po raz kolejny strony okazują się słabo zbalansowane i raczej nie ma na to wpływu dodanie alternatywnych ulepszeń. Orki stały się odpowiednikiem czystej siły i ciężko pokonać je zarówno pod względem walki wręcz, jak i użycia magii. Trochę lepiej sprawa ma się w duelu, w którym definiowane siły są zazwyczaj całkiem dobrze zbalansowane. Jak zwykle trafiają się bohaterowie, których siła znacznie wykracza poza ramy pojedynków, a co ciekawsze są to dokładnie ci sami bohaterowie, co w poprzednich odsłonach piątej części. Dodatkową atrakcją jest możliwość tworzenia własnych bohaterów do pojedynków duelowych. Przybyło również po kilka nowych map w każdym z dwóch trybów (pojedynek i standardowa rozgrywka). Tryb gry wieloosobowej zawsze był niekwestionowanym plusem rozgrywki i nic nie zmieniło się na tym polu. Nowa wersja wprowadza ulepszenia, na szczęście bez zmiany mechaniki. Żeby jednak nie było: zmiany nastąpiły. I to dość znaczące. Ale w zupełnie innych miejscach.

On mnie widłami, a ja go cepem. Dobry układ?

Foul Wyvern czy Paokai?
Bez wątpienia największą atrakcją nowego dodatku do HoMM V, nie licząc zamku Stronghold, są alternatywne ulepszenia. Rozwiązanie zaczerpnięte z czwartej odsłony sagi, ale zdecydowanie bardziej dopracowane. Tym razem jedno ulepszenie budynku pozwala na produkcję obu rodzajów ulepszeń, a dodatkowo jednostkom ulepszonym możemy zmienić kierunek upgrade`u. To też jest ciekawym rozwiązaniem, ponieważ pozwala nam w miarę szybko dostosować armię do zdolności przeciwnika i szybko wyprowadzić kontrę. Dzięki alternatywnym jednostkom gra nabrała nowego wymiaru strategicznego i czasem trzeba się nieźle nagłowić nad dobraniem taktyki. W przypadku gry z komputerem nie jest to za trudne, co innego, gdy za przeciwnika mamy żywego gracza. Wtedy gra wkracza na nowe poziomy strategii. Oczywiście, to nie jedyna zmiana i dodatek. Warto wspomnieć przede wszystkim o dodatkowych zaklęciach, zdolnościach bohaterów, jednostek. Przy okazji zaklęć trzeba powiedzieć o alternatywie dla czarów, z której korzystają Orkowie. Otóż posiadają oni wskaźnik szału bojowego, który może się rozwinąć na trzy poziomy w ciągu walki (na początku każdego starcia jest zerowany). Dlaczego wspominam o tym przy okazji czarów? Spieszę z wyjaśnieniami. Otóż bohaterowie zielonoskórych nie korzystają ze standardowych formuł czarodziejskich, a okrzyków wojennych. War Cry, bo tak to się zwie w wersji angielskiej, zapewnie jednostkom pewne plusy do poziomu szału bojowego. W konsekwencji jednak cała magia nowej frakcji opiera się o możliwości magiczne konkretnych jednostek, jak na przykład Szamanki. Na tym nie kończą się różnice między Orkami, a pozostałymi rasami. Niezwykle ważną rolę w armii pełnią jednostki pierwszego poziomu, czyli Gobliny. Począwszy od poświęcania ich w zamian za manę, poprzez „karmienie” nimi własnych jednostek w celu wyleczenia ran, a skończywszy na żywej amunicji używanej przez Cyklopy. Nie sposób też pominąć powrotu starych, dobrych i jakże ważnych opcji, czyli podglądu królestwa, łączonych zestawów artefaktów (moc zależna o ilości zebranych części) czy też możliwości uśpienia bohatera. Skoro już przy bohaterach i jednostkach jesteśmy, należy wspomnieć o kolejnej nowince w Tribes of the East, a mianowicie o formacjach jednostek na mapie przygody. W tym przypadku nie prowadzimy potyczki z jednym typem jednostek, a całą grupą, czyli możemy trafić łuczników, gryfy i kawalerię. Oczywiście wszystko jest opisywane w okienku, w którym dodatkowo pojawia się ocena poziomu trudności walki. Twórcy postanowili oddać do dyspozycji graczy opcję Movie Maker, co również jest nowością w serii. Owy program w grze pozwala nam na dowolne obejrzenie i edytowanie walki. Oczywiście nie chodzi tutaj o wpływanie na wynik zapisanej potyczki, ale o płynne przewijanie kamery, zmiana kąta widzenia, szybkości odtwarzania walki, zbliżeń na jednostki, etc. Otrzymaliśmy pakiet, który umożliwia nam stworzenie prawdziwego widowiska z potyczki czy to wygranej, czy przegranej.


Uśmiech proszę!

Nie ma róży bez kolców
Jak na razie same plusy. Czy sytuacja jest aż taka piękna? I tak, i nie zarazem. Większych błędów w grze nie dostrzegłem. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to wspomniany balans sił. Wydaje się, że Orkowie są trochę za mocni względem innych ras. Ale jest to w sumie jedynie pierwsze wrażenie, bo, jak się później okazuje, zielonoskórzy również mają swoje minusy w walce. Grafika i efekty dźwiękowe nie doznały nagłego olśnienia i nadal mamy do czynienia ze starym, ale wciąż dobrym, silnikiem piątej odsłony. Na minus można zaliczyć brak możliwości zapisania filmu z Movie Makera w innym formacie niż wewnętrzny gry. Szkoda, bo program ma możliwości, które sprawni użytkownicy wykorzystali by do tworzenia scenek i niezapomnianych widowisk.


Krasnoludy zapraszają na grilla. Dzisiaj rozpala: Lava Dragon.

Nie masz wersji podstawowej piątych Herosów?
Nie przejmuj się! Twórcy postanowili stworzyć dodatek stand-alone. Oznacza to, że gra nie wymaga zainstalowanych poprzednich wersji. W rzeczywistości otrzymaliśmy samodzielny tytuł, który może dostarczyć całej masy zabawy. Do tego posiada zdecydowanie więcej zalet, niż wad. Owszem, na upartego, i zapewne dla niektórych wybrednych, można wprawdzie powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju powielanie schematów, ale w tym przypadku liczy się grywalność. Jednak dla większości miłośników, jak i nowych graczy, będzie to po prostu znakomita pozycja, która zapewni rozrywkę na wiele godzin w gronie znajomych.

Plusy:
- Orki!
- alternatywne ulepszenia
- nowe zdolności, czary
- Movie Maker
- więcej HoMM V
- fabuła
- lektorzy (wstawki przed misjami, cut-scenki)

Minusy:
- wtórność (?)
- brak możliwości odtworzenia filmów z Movie Maker poza grą



UWAGA! Ocena dotyczy angielskiej wersji gry.

Ocena ogólna: 8.5/10
Heroes of Might and Magic V: Dzikie Hordy
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Ubisoft
Data wydania polskiego: 1/2008
Data wydania oryginału: 10/2007
Tryby gry: Single player, Multi player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows XP, Windows Vista
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne