Recenzja gry "Icewind Dale II"
Dawno, dawno temu, gdy szczytem marzeń każdego pc’towca był Celeron 300MHz z 64MB ramu, była sobie gra Icewind Dale. Każdy fan serii Baldur’s Gate zarywał noce, byle tylko spędzić jak najwięcej czasu przy produkcie osadzonym w realiach Doliny Lodowego Wichru. Fani tacy jak ja, na całym świecie, zamarli gdy usłyszeli, że we wrześniu 2002 roku nastąpi kontynuacja pierwszej części, upragnione: Icewind Dale 2.
Niewiele się zastanawiając, złożyłem zamówienie na przesyłkę w jednym z internetowych sklepów i już po paru dniach od daty premiery na moim biurku leżało piękne, lekko połyskujące pudełko z grą. Wówczas w skład polskiej edycji wchodziły: 2xCD z grą, 1 CD z muzyką z I i II części, instrukcja oraz mapa Doliny Lodowego Wichru. Wszystko to zapakowane w kartonowym pudełku.
Postanowiłem rozpocząć instalację. Wszystko przebiegło bez żadnych problemów. Tak jak w innych grach Black Isle instalator sam wykonuje praktycznie wszystko. Jedyne co musimy zrobić to określić ścieżkę katalogu docelowego, wielkość instalacji i skonfigurować podstawowe parametry gry jak np. poziom trudności czy rozdzielczość, o której napiszę więcej pod koniec recenzji. Po odpaleniu gry, moim oczom ukazało się menu z widokiem portu Targos. Warto zaznaczyć, iż gra jest tak zaprogramowany, że w zależności od pory dnia menu wygląda inaczej. Od 18 do 6 rano zobaczymy ciemne, pochmurne niebo z rozpalonymi dookoła pochodniami. Od 6 do 18 będzie to natomiast dzień z białymi chmurkami i oświetlonym od słońca śniegiem. Nowa Gra i wybór postaci. Jak wiadomo w Icewind Dale mieliśmy możliwości stworzenia wszystkich 6 członków drużyny. Tak samo w 2 części, z tą różnicą, iż nareszcie dostaliśmy nowe, upragnione rasy oraz klasy postaci. I tak wybierając krasnoluda, możemy z niego zrobić najnormalniejszego w świecie krasnala, lub naprawdę silnego Złotego Krasnoluda z premią +2 do kondycji kosztem jednak zręczności. Mamy również do wyboru, uwaga, uwaga, rasy Podmroku! Gnom Głębinowy, Szary Krasnolud jak i mój ulubiony Drow (mroczny elf) są naprawdę łakomym kąskiem z olbrzymią ilością dodatkowych cech, wrodzonych zdolności (np. widzenie w ciemności, lustrzane odbicie) dodatkowych atutów, rzutów obronnych itd… mają jednak dwie zasadnicze wady: po pierwsze te rasy są niezwykle podatne na słońce, którego promienie powodują oślepienie, przez co zdolności bojowe maleją i po drugie awansują na kolejne levele znacznie wolniej niż ich pobratymcy z innych ras. Jednak zalety, którymi obdarzone są owe rasy, całkowicie wyrównują szalę i naprawdę warto ich wcielić do swojej drużyny. W Icewind Dale 2 otrzymaliśmy 3 nowe klasy postaci, których nie znaliśmy z poprzedniej części. Są to: Mnich, Barbarzyńca i Czarownik. Zostały one stworzone specjalnie do nowych ras. Cechy, którymi charakteryzują się np. drowy, tworzą z nich niesamowitych czarowników, orkowie natomiast, ze swoją siłą i głupotą, idealnie sprawdzają się w roli barbarzyńców. Przyznam jednak, iż konwencjonalnie wybierałem spośród „sprawdzonych” klas, które bardziej przypadły mi do gustu. Po stworzeniu naszych 6 wybrańców, którzy idealnie nadają się do siania spustoszenia, rozpoczynamy właściwą rozgrywkę… ale zaraz zaraz, o co właściwie chodzi? Znajdujemy się w Targos, jesteśmy grupą najemników, którzy przypłynęli z Luskan w celu pomocy przy obronie 10 miast Doliny Lodowego Wichru. Jak powszechnie wiadomo, na północy utworzyła się nowa, dziwna organizacja skupiona pod sztandarem Legionu Chimery, której cele są niezwykle oczywiste i bardzo jasno zdefiniowane: zniszczyć 10 miast, przejąć kontrolę nad północą a następnie nad całym Faerunem. Organizacji przewodzi demoniczne rodzeństwo: Isair i Madae, które nie cofnie się przed niczym, a już na pewno nie przed grupką 6 nieustraszonych, w osiągnięciu swoich niecnych planów. Gra jest podzielona na 6 rozdziałów i poprzedzający wszystko prolog. W każdym z nich mamy do wykonania inny priorytetowy cel i dość pokaźną ilość questów pobocznych. Jak jednak wiadomo z pierwszej części, Icewind Dale bardziej przypominało Diablo. Gra skupiała swoją uwagę na walce... tak więc osoby nastawiające się na typowo baldurowski system questów mogą czuć pewien niedosyt. Do najciekawszych rozdziałów należą z pewnością „Klasztor Czarnego Kruka i Podmrok”, w którym będziemy musieli wybrać pomiędzy praworządnością serca a wyrżnięciem w pień całego klasztoru mnichów. W Podmroku spotkamy się z niepoliczalną liczbą Driderów (drowy, zamienione w rytuale Loth w pół-pająki), z którymi oczywiście będziemy musieli walczyć, a przyznam iż potyczka z nimi nie należy do łatwych… zwłaszcza gdy zza zakrętu jaskini wyskakuje grupka 20 wojowników z 5 kapłankami. Dla graczy, którzy mieli styczność z pierwszą częścią, na pewno miłe, nostalgiczne wspomnienia wywoła fakt, iż dwa ostatni rozdziały rozgrywają się nigdzie indziej, a właśnie w Kuldahar, Smoczym Oku i… Odciętej Dłoni! Zaznaczę, iż według mnie w Smoczym Oku ma miejsce najciekawszy i najlepszy wątek zadaniowy, z jakim kiedykolwiek miałem styczność. Mianowicie 5-cio dniowe zapętlenie czasu, podczas którego każdego dnia po wykonaniu zadania, będziemy się cofać o jeden do tyłu, rozgryzając zagadkę i w końcu ratując podziemne królestwo ognia. W Odciętej Dłoni, spotkamy wiele postaci i rzeczy nawiązujących bardzo bezpośrednio do wydarzeń z pierwszej części, jak np. kości Larrela czy mag Orrick. Stoczymy tam również potyczkę z Isairem i Madae, która poza walką z Iyachtu Xvimem i Czarnym Smokiem, należy do najtrudniejszych w całej grze.
Icewind Dalej 2 opiera się na 3 edycji zasad D&D, co wprowadza pewne zmiany w działaniu czarów, rozdzielaniu punktów umiejętności i, chyba najbardziej rażąca zmiana, doświadczeniu. Powstała tutaj prosta zasada, im więcej doświadczenia ma nasza drużyna, tym mniej punktów dostajemy za zabijanie przeciwników. I tak np. na 15 poziomie nasi bohaterowie nie otrzymają doświadczenia za pokonanie goblina, a za walkę z Czarnym Smokiem (która jest niesamowicie trudna i bez oszustwa się nie obejdzie) dostaniemy… 5400 punktów doświadczenia, co dzielone na 6 postaci daje nam 900 punktów. Przy 18 poziomie jest to dość znikoma liczba, zupełnie nieadekwatna do wysiłku, który wkładamy w pokonanie gada.
Oprawa audio-wizualna stoi na najwyższym poziomie. Każda rozdzielczość od 640x480 aż do bajkowej 2048x1536, do której potrzeba jednak mocarnego sprzętu, napawa oko pięknymi barwami i dopracowanymi detalami. Ścieżka audio zarówno odgłosy walki, rzucania czarów jak i głosy postaci zostały nagrane w najwyższej jakości. Jedyne, czego brakuje to Henryk Talar w roli narratora. Co do muzyki to jak już zaznaczyłem na wstępie, otrzymujemy dodatkową płytę ze wszystkimi trackami. Myślę, że nie trzeba tutaj niczego dodawać, większość z tych utworów potrafi naprawdę urzec, a podczas gry wiernie oddają klimat sytuacji/lokacji, do której są dołączane.
Reasumując Icewind Dale 2 jest godnym następcą swojej poprzedniczki. Pod wieloma względami przewyższyła moje oczekiwania, a kiedy zacząłem grać, całkowicie pochłonął mnie świat Doliny Lodowego Wichru, do tego stopnia, że przez dwa tygodnie myślałem tylko o drowach, smokach, skrzypiącym pod nogami śniegu i przygodzie, która czeka na mnie w następnej lokacji.
Plusy:
+ grywalność
+ wciąga na długie godziny
+ nowe rasy, czary i przedmioty
+ miejsca z poprzedniej części
+ muzyka
Minusy:
- 3 edycja d&d - doświadczenie
- można zapomnieć o świecie za oknem ;]
Ocena ogólna: 9/10
Icewind Dale II
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Vivendi Universal Games
Data wydania polskiego: 10/2002
Data wydania oryginału: 8/2002
Oryginalna strona gry: http://icewind2.blackisle.com/
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 98, Windows ME, Windows 95, Windows XP
![]()
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne


LinkBack URL
About LinkBacks


Odpowiedz z cytatem

Znajdziesz nas na: