Recenzja gry "Jagged Alliance 2: Wildfire"
To miały być wymarzone wakacje. Słońce, piasek, gorąca woda, chłodne piwo i piękne kobiety w skąpych strojach. A może nawet bez strojów, gdyby odnaleźć jakąś plażę nudystów. Skończyło się tak jak zawsze. Rozpakowałem walizki w apartamencie hotelowym, popatrzyłem przez kwadrans na opalające się na pobliskiej plaży laski i... podłączyłem laptopa do sieci. Kiedy zobaczyłem nagłówek pierwszej wiadomości mejlowej wiedziałem już, że jedyne wakacje jakie mnie czekają w najbliższym czasie to wakacje w piekle. W cholernym tropikalnym piekle, jakim była wyspa Arrulco. Popijając piwo zapoznawałem się z dalszymi szczegółami sprawy: na wyspie doszło do przewrotu wojskowego. Władzę objęła pewna dość wredna kobieta i za pomocą swoich uzbrojonych po zęby bandytów była gotowa ją utrzymać. Mnie przypadło w udziale wyprowadzić ją z błędu w sposób tyleż oczywisty co prosty: zatrudnić własnych najemników, wyrżnąć wszystkich złych ludzi na wyspie, brzydką królewnę posłać do piachu i odejść kąpiąc się w sławie. Bułka z masłem – pomyślałem, logując się na wortalu psów wojny.
Jagged Alliance to gra instytucja. Znana jest szeroko weteranom komputerowego gierczenia a także tym, którzy przygodę z cyfrową rozrywką rozpoczęli dość niedawno. Podobnie jak np. Fallout, seria JA jest znana nawet tym, którzy nigdy nie mieli okazji w nią pograć. Jest to swoisty paradoks gier kultowych – ich tytuły są kojarzone i wielbione, ale ze względu na przestarzałą grafikę czy lekko przykurzoną miodność nie są szczególnie atrakcyjne dla nowszych pokoleń graczy, chyba że jako symbol. Doczekaliśmy się jednak kilku serii kultowych gier, które nadal są wydawane w coraz to nowocześniejszej postaci. Niedawno mogliśmy spróbować swoich sił po raz enty zmagając się z kosmitami w UFO: Decydujące Starcie a w sklepach kusi nas już czwarta odsłona Cywilizacji. Żyć nie umierać, prawda? Teraz tym bardziej, że w końcu, po dość długim okresie oczekiwania przetykanego niespełnionymi obietnicami wydawcy doczekaliśmy się najnowszego wydania Jagged Alliance. Nowa odsłona, oprócz cyfry 2 w tytule nosi także nazwę Wildfire – jest to pseudonim maniaka serii, który wziął sprawy we własne ręce i samemu opracował niniejszą część. Oto zatem dostaliśmy do rąk bardzo wyczekiwaną grę, na mitycznym zachodzie (znaczy za Odrą i dalej) wydaną już dawno temu. Przyjrzyjmy się jej bliżej...
Dola najemnika
Jagged Alliance 2 Wildfire to gra strategiczno – taktyczna, choć największy nacisk położony jest oczywiście na elementy taktyczne.
W grze mamy do zdobycia pewne określone terytorium – jest to tropikalna wyspa Arrulco. Wyspa ta podzielona jest na sektory – większość z nich to po prostu dżungla, ale są też ciekawsze zakątki – miasteczka, kopalnie itd. W nich to właśnie dochodzi do walki.
Zanim jednak padną pierwsze strzały, musimy poświęcić trochę czasu na przygotowanie się do kampanii. Na początku gry, jedyne co możemy w zasadzie zrobić to wybranie najemników do swojego oddziału i czekanie aż dotrą na miejsce. W późniejszym okresie gry dochodzą nowe możliwości, jak choćby zakup broni (początkowo musimy liczyć na własne arsenały najemników), trenowanie sił samoobrony itd.
Cała część strategiczna, czyli zarządzanie swoimi siłami i kontrolowanymi terytoriami, odbywa się na poziomie ekranu głównego, który przedstawia mapę wyspy. Dodatkowo, skorzystać możemy z podręcznego laptopa – to prawdziwy komputer osobisty. Mamy w nim zapisane rachunki naszej działalności, rejestrujemy tam swoich ludzi, odbieramy pocztę e-mail oraz surfujemy po dostępnych stronach internetowych.
Przeglądając internet możemy także zaprojektować własnego najemnika – jest to dość ciekawe rozwiązanie. Cała procedura „udaje” test psychologiczny, w trakcie którego określamy pewne cechy tworzonej postaci. Oprócz nazwiska, pseudonimu, twarzy, płci i punktów zdolności możemy także naszkicować portret psychologiczny swojego alter ego – dzieje się to w dość ciekawy sposób, mianowicie poprzez odpowiedzi na 16 mocno zakręconych pytań.
Całość działań strategicznych realizowana jest w sposób ciekawy - a co ważniejsze – także wygodny. Nie ma biegania pomiędzy setką ekranów, zdecydowana większość opcji dostępna jest praktycznie od ręki. Dzięki temu można skoncentrować się na tym, co w grze najprzyjemniejsze, czyli przyjemnej ale wcale nie takiej głupiej rozwałce.
Pełen magazynek
Wszystkie działania na szczeblu strategicznym, prędzej czy później (w praktyce: prędzej) prowadzą do starć zbrojnych. Część taktyczna rozgrywki rozpoczyna się w tedy, kiedy nasi najemnicy wkraczają do jakiegoś sektora. Przenosimy się wtedy do konkretnej lokalizacji i przejmujemy bezpośrednią oraz pełną kontrolę nad naszymi wojownikami.
Tą część gry najłatwiej opisać przez analogię z innymi tytułami – walka przypomina tą znaną z takich tytułów jak Fallout czy MetalHeart – nasze postaci poruszają się w czasie rzeczywistym, ale kiedy w zasięgu wzroku pojawi się wróg, automatycznie włącza się tryb turowy. Swoją turę możemy wykorzystać w dowolny sposób – nasi najemnicy, zgodnie z rozkazem będą chodzić, biegać czy pełzać, podnosić elementy wyposażenia lub rzucać je na ziemię, rozmawiać oraz oczywiście strzelać ze swoich pukawek. Ograniczeniem jest ilość jednostek czasu – każdy żołnierz ma ich określoną ilość. Poszczególne czynności mają swój „koszt” wyrażony właśnie w jednostkach czasu. Każdy ruch – kucnięcie, wstanie, przejście jednego kroku czy też zwyczajne obrócenie się – wszystko to zabiera cenny czas.
Nie tylko nasi najemnicy są ograniczeni jednostkami czasu – także przeciwnicy muszą tak działać, aby zmieścić się w swoich limitach. Ten system rozgrywki wymusza dość specyficzne podejście do gry. O skuteczności naszych działań świadczy nie tylko procent pocisków celnie utkwionych w głowach przeciwników, ale i ergonomia działań. Kiedy dochodzi do naprawdę ostrej walki żaden ruch nie może być zmarnowany – może go zabraknąć w krytycznym momencie.
Wrogów możemy wysyłać do krainy wiecznych łowów na kilka sposobów – poczynając na takich „kozackich” metodach jak walka wręcz czy rzut nożem, poprzez klasyczne „opylanie” z broni ręcznej a kończąc na operowaniu minami, bombami, granatami i rakietami. Wybór jest całkiem spory, ale oczywiście nie każdy najemnik może wszystko. Zabawa materiałami wybuchowymi przez kogoś kto nie ma odpowiedniego wyszkolenia kończy się zmniejszeniem ekipy o tegoż pechowca.
Najczęściej jednak wrogów zabija się „zwykłą” bronią czyli pistoletami i karabinami. Jest to bardzo proste – wystarczy nakierować wskaźnik myszy na ofiarę i wdusić przycisk fire. Obok celownika pojawia się jedno lub dwucyfrowa liczba – jest to całkowity koszt czasowy oddania strzału. Wliczone jest w niego np. odwrócenie się do celu a także naszykowanie broni. Nawet kiedy stoimy twarzą w twarz z przyszłym nieboszczykiem, pierwszy strzał będzie kosztowniejszy – nasz najemnik musi podnieść broń do oczu i ją odbezpieczyć. Kolejne strzały, o ile oczywiście kierujemy je w to samo miejsce, są tańsze.
Na cenę strzału wpływa także jego rodzaj – niektóre bronie, oprócz pojedynczych pocisków, mogą siać całymi seriami. Dla wszystkich broni występują też różne tryby celowania – od najbardziej szybkiego (kosztuje mało jednostek czasu ale jest stosunkowo mało celny) po tryb celowany, który choć kosztowniejszy daje nam większą szansę na trafienie wroga. Nawet jednak najbardziej kosztowny strzał nie zagwarantuje trafienia – na celność mają wpływ liczne rzeczy, jak choćby stan zdrowia strzelca. Jeśli jest on umierający, to raczej mało prawdopodobne aby trafił w głowę odległego wroga. Łatwiej też trafić w przeciwnika stojącego, podczas kiedy leżący czy też chowający się za drzewem wróg jest dość bezpieczny. Dochodzi zwyczajny element losowy. No cóż... człowiek strzela, pan Bóg kule nosi...
Co ciekawe – celując w przeciwnika możemy się zdecydować na strzał w głowę, tułów lub nogi. Najtrudniej odstrzelić łepetynę, ale skuteczne trafienie w nią to pewna praca dla zakładu pogrzebowego.
Najemnicy mogą chodzić, biegać, skradać, czołgać się lub kucać – każdy z tych trybów ruchu wpływa na poziom generowanego przez nich hałasu i łatwość z jaką da się daną postać trafić.
W trybie taktycznym, oprócz zabijania możemy też gadać z napotkanymi postaciami – czasami jest to kluczowe dla rozwoju fabuły. Możemy też badać teren, ze szczególnym uwzględnieniem wszystkich skrytek np. skrzyń, szaf itd. Dobieranie się do ich zawartości to niezły sposób na rozbudowywanie arsenału.
Psy wojny
Głównymi bohaterami gry są oczywiście najemnicy. O ich pozyskiwaniu już napisałem wcześniej – ich pracę kontraktujemy przez internet, korzystając ze specjalnej strony najemników. Każdy z dostępnych psów wojny opisany jest szeregiem cech.
Na początku gry najważniejszym parametrem charakteryzującym kandydata na członka naszej małej armii jest... koszt wynajęcia. Choć stoi za nami CIA i jej czarny fundusz, to jednak kapitał mamy mocno ograniczony. Nasze siły będą musiały być zatem dość tanie, ale przy okazji konieczne jest myślenie w szerszym horyzoncie. Oto bowiem, najemników możemy nająć na dzień, tydzień lub dwa tygodnie. Teoretycznie im dłużej tym taniej – mamy tutaj do czynienia z typowo promocyjnymi cenami, czyli np. dwa tygodnie w cenie dziesięciu dni. Pozornie ułatwia to decyzję – trzeba ładować do koszyka duże pakiety aby możliwie jak najwięcej oszczędzić, ale bardzo szybko okazuje się, że to kiepskie rozwiązanie. Za wynajęcie najemnika płacimy z góry – jego śmierć w pierwszym dniu służby to przysłowiowe obudzenie się z ręką w nocniku. To nie wszystko – jest jeszcze istotniejszy problem – czy np. wynająć na jeden dzień (czyli na jedną akcję) kilku świetnych wojowników, czy raczej gorszych na dłuższy kontrakt? To tylko próbka problemów, z którymi musi sobie radzić zarządca stada psów wojny...
Wspomniałem o najemnikach lepszych i gorszych, ale co to właściwie oznacza? Żołnierze, oprócz ceny, opisani są przez szereg cech i umiejętności. W liczbie tej znajdują się takie drobiazgi jak celność, siła czy wytrzymałość a także zdolności specjalne, np. otwieranie zamków, zakładanie opatrunków czy praca z materiałami wybuchowymi. Raczej trudno będzie znaleźć kogoś, kto jest dobry we wszystkim, musimy zatem uważnie rozważyć, jakie cechy przydatne będą członkom naszego zespołu. Czy chcemy mieć samych snajperów czy raczej wolimy prowadzić do boju zróżnicowane towarzycho?
Liczebność drużyny jest stosunkowo małym ograniczeniem, bo możemy mieć aż do dziesięciu żołnierzy w ekipie. Pytanie czy nas będzie na nich stać...
W miarę rozwoju akcji, wynajęci przez nas najemnicy będą poszerzać swoje zdolności – nie ma tu co liczyć na narodziny nowego terminatora, ale poprawa celności czy siły naszych ludzi może nas przyjemnie zaskoczyć. Oczywiście fakt, że najemnicy rozwijają się pracując dla nas wcale ich do nas nie przywiąże – koniec kontraktu i panowie zabierają swoje zabaweczki...
Najemnicy to nie roboty a ludzie – wiem, że nie brzmi to szczególnie odkrywczo, ale w serii Jagged Alliance ta akurat myśl przejawiała się zawsze w bardzo ciekawy sposób. Znawcy serii już pewnie wiedzą o co mi chodzi. Psy wojny żyją w stosunkowo niewielkim światku i praktycznie wszyscy się dobrze znają. A skoro się znają – często się nie lubią. Jest to dość poważny problem, bo może się okazać, że pieczołowicie zaprojektowany skład drużyny rozsypie się zanim jeszcze zabrzmi pierwszy wystrzał – poszczególni najemnicy mogą po prostu nie chcieć ze sobą współpracować!
Kolejnym przejawem ich ludzkich cech, jest morale. Dopóki idzie dobrze – nie będzie z nim problemów. Kiedy jednak kilku naszych ludzi padnie martwych a inni odniosą rany, może nastąpić swoisty bunt. Najemnicy przypominają sobie wtedy, że zostawili gdzieś aparat fotograficzny i zostawią nas z naszymi problemami uciekając w bezpieczne miejsce.
Nie wystarczy zatem płacić, trzeba jeszcze umiejętnie grać i wygrywać.
Ta dżungla jest moja
W grze dostępna jest imponująca ilość broni i ekwipunku pomocniczego. Do skutecznego przemiału siły żywej służyć będą rewolwery, pistolety, karabiny maszynowe, karabiny snajperskie, ładunki wybuchowe, granaty różnego rodzaju itd. Itp. Pociskom przeciwstawić będzie można kamizelki kuloodporne i hełmy (też w iluś tam rodzajach) a rany będzie można leczyć apteczkami. Do tego mamy jeszcze wytrychy, klucze itd.
Każdy element ma określone właściwości i jest to zupełnie logiczne, nie ma tutaj czego tłumaczyć. Pewnym minusem gry jest fakt, że czasami bardzo trudno dopasować jest amunicje do broni. Wykonując kolejne misje i zatrudniając kolejnych najemników uzbieramy nielichy arsenał pistoletów, pistoletów maszynowych i karabinów. Panowanie nad tym, która amunicja jest do czego to nie lada wyzwanie. Brakuje tutaj prostego rozwiązania, znanego choćby z UFO, mianowicie napisania w opisie danej broni jakich pestek ona potrzebuje. Standardowe symbole amunicji mogą powiedzieć coś tylko tym graczom, którzy pasjonują się tym tematem. Skoro już przy minusach gry jesteśmy, warto wspomnieć jeszcze o paru drobiazgach, które wprawdzie nie umniejszają radości z gry, ale jednak są zauważalne.
O ile nie oceniam negatywnie samej grafiki (o tym dalej) to na minus liczę grze odwzorowanie budynków i pomieszczeń – niektóre ich szczegóły są na tyle niewyraźne, że trudno się w nich połapać. Żeby to były tylko szczegóły! Niestety, czasami trudno jest zauważyć drzwi czy jakąś ustawioną pod ścianą skrzynię i często konieczne jest „macanie” myszką danej przestrzeni aby znaleźć jakiś interaktywny punkt. Brakuje tutaj opcji przybliżania i oddalania widoku oraz rotowania mapy – w dzisiejszych czasach nie jest to przecież luksus, ale raczej standard. I chciałbym podkreślić, że nie czepiam się tego z racji umiłowania pięknej grafiki, ale dlatego że czasami można po prostu zabłądzić na planszy... Dochodzi do tego fakt, że często bardzo trudno jest podnieść np. broń – my ją widzimy wprawdzie, ale aby dało się ją zabrać musimy umieścić kursor myszy w jakimś magicznym punkcie...
Kolejny drobiazg to menu kontekstowe w trybie taktycznym służące do kontrolowania najemnika. Choć większość czynności wykonujemy w sposób prosty, czyli po zwyczajnie klikając myszą, to niektóre czynności np. obrócenie się wymagają posłużenia się tymże menu a problem polega na tym, że trudno je wywołać. Czasami trzeba się ostro naklikać aby wyskoczyło, na szczęście jednak istnieje sposób alternatywny, tyle tylko że mniej wygodny – wszystkie czynności są dublowane klawiszami na klawiaturze...
Jak już wspomniałem, grafiki ocenić na minus jednak nie mogę. Jest ona surowa, prosta i wręcz prymitywna, ale... po spędzeniu sporej ilości czasu z grą muszę uczciwie przyznać, że wcale a wcale mi to nie przeszkadzało. Poza wspomnianymi felerami całość jest czytelna, nie bolą od tego oczy i nic nie odpycha od grania.
Oprawa dźwiękowa też jest dość surowa, ale i o niej nie napiszę złego słowa. Jest jakaś muzyczka wpadająca w ucho, są znośne odgłosy walki... No, żeby tylko najemnicy jakoś ciekawiej się odzywali, ale przecież wszystkiego mieć mnie można.
Gra wydana jest w polskiej wersji językowej. Polonizację wykonano bardzo przyzwoicie, nie natrafiłem na większe błędy. Jest ona „zerowa” czyli niedostrzegalna – gramy i korzystamy z niej, nie zauważając jej istnienia co oceniam pozytywnie. Kiedy po zakończeniu gry pamiętamy jedynie jej polonizację, to albo dlatego że była ona badziewna albo też odwrotnie – świetna i do tego lepsza od gry. Oba scenariusze niestety zwykłem krytykować.
Na sam koniec wspomnę jeszcze o bardzo dobrze przygotowanej instrukcji – jest ona napisana z jajem i co ważniejsze – jest świetnym wprowadzeniem do gry. Jest w niej co prawda dużo tekstu (niektórych to może zniechęcić), ale po jej przeczytaniu nikt, nawet największy greenhorn nie powinien mieć trudności z zagłębieniem się w świat gry. W zasadzie w instrukcji opisane są wszystkie istotne kwestie związane z graniem i to w sposób dobry, to znaczy zgodny z prawdą. Niby drobiazg, ale warto o nim wspomnieć w czasach, kiedy większość instrukcji koncentruje się na procesie instalacji gry a niektóre rady w nich znajdowane nadają się bardziej na robienie frytek niż skuteczną rozgrywkę. A przecież nie każdy gracz musi mieć zacięcie eksploratorskie, prawda?
Summarum
Jak ocenić Jagged Alliance 2 Wildfire? Mamy oto grę, którą trudno nazwać odkrywczą. I bynajmniej nie chodzi mi tutaj o to, że gracze na zachodzie nie tylko ją poznali ale i wręcz zdążyli o niej zapomnieć. Po prostu nic co byśmy znaleźli w JA2W nie jest w jakikolwiek sposób wybitne. Wszystko już było i to nie raz. Chciałoby się powiedzieć: żeby chociaż grafika była bardziej cukierkowa...
Stop. To nie tak. Trzeba przyznać, że ostatnimi czasy faktycznie o stopniu innowacyjności gry świadczy wykorzystanie silnika graficznego. Gra w której można w nietypowy sposób obracać widok czy też taka, w której pojawiają się niespotykane wybuchy to wielkie novum i od razu hit. Ale to fałszywa ścieżka, która prowadzi do nikąd. I paradoksalnie widać to właśnie na przykładzie JA2W. Oto mamy bowiem grę, która nie powala grafiką nie powala muzyką, brak w niej efektów specjalnych na miarę Parku Jurajskiego o Gwiezdnych Wojnach nie wspominając a mimo to... wciąga i to jak cholera!
Tak, czas to przyznać: ta gra jest fascynująca! To świetnie zbalansowany kawałek rozrywki. Przy okazji trzeba trochę pomyśleć, ale nie ma róży bez kolców ;-).
Ostatecznie, ocenę swoją bazuję na bardzo prostym fakcie: nie ma konkurencji, która byłaby lepsza. Nawet jeśli poszczególne elementy JA2W są przestarzałe czy czasami nawet niedopracowane, to po prostu nie ma lepszej gry taktycznej rozgrywającej się w realistycznym świecie (a więc nie licząc UFO i innych takich).
Długo żeśmy czekali na tą grę. I moim zdaniem było warto...
Ale i tak czekam na część trzecią ;-)
Plusy:
+ świetna rozgrywka taktyczna
+ bronie
+ walka!!!!!
+ fabuła
+ duperele (instrukcja itd.)
Minusy:
- momentami niewyraźna grafika
- troszkę przestarzałe rozwiązania
- drobiazgi i drobiazgi a one się przecież nie liczą ;-)
Ocena ogólna: 8/10
Jagged Alliance 2: Wildfire
Wydawca polski: TopWare Poland
Wydawca oryginalny: Strategy First
Data wydania polskiego: 9 grudnia 2005
Data wydania oryginału: 3/2005
Oryginalna strona gry: Jagged Alliance 2: Wildfire
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 98, Windows ME, Windows 2000, Windows 95, Windows XP
![]()
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne


1Likes
LinkBack URL
About LinkBacks


Odpowiedz z cytatem

Znajdziesz nas na: