Recenzja gry "Need for Speed ProStreet"

To już dziewiąta odsłona serii Need for Speed. Tym razem studio Electronics Arts ochrzciło swoje dzieło tytułem ProStreet. Cóż może oznaczać owa nazwa i czy nawiązuje ona do systemu rozgrywki? Wszystkiego dowiecie się w recenzji.

Co sprawia, że gry od Electronics Arts są tak popularne? Czynniki, które to powodują, są z pewnością związane z wysoką jakością produkcji i szumem w mediach, wywoływanym ich premierami. I chociaż wszyscy skarżą się na "niezmienioną od wieków" FIFĘ i irytujące nowiny o pojawianiu się kolejnych dodatków do Simsów, to jednak sam fakt powstawania tychże gier może świadczyć o tym, że jednak ktoś to kupuje. A jak jest z najnowszym NFSem? No cóż, wprowadzono kilka istotnych zmian, jednakże nie mają one istotnego wpływu na rozgrywkę. Wierzycie mi? Ha, ha, ha. Żartowałam. Tym razem mamy bowiem do czynienia z prawdziwą rewolucją. W odstawkę idą nielegalne wyścigi, rozgrywane w nocy. Teraz wirtualni kierowcy mogą się porządnie wyspać, by w porze dziennej sprostać nie lada wyzwaniu: czekają na nich zamknięte, asfaltowe tory, na których będą się ścigać w sterowanych przez gracza superszybkich autach. A całość organizowana tym razem w legalnych zawodach. Kto wie, może to da do myślenia piratom? "Nawet w grach przestali zarabiać nielegalnie i jakoś żyją".

Piratów komputerowych i morskich zostawmy w spokoju, a zajmijmy się piratami drogowymi. Wcielając się w jednego z takowych, pokonujemy kolejne stopnie kariery w celu osiągnięcia tytułu mistrza kierownicy. Dobrze byłoby conieco stuningować, lecz w tej części gry z takiej opcji niestety w pewnym sensie zrezygnowano. Mamy za to nie do końca rekompensującą możliwość stworzenia trzech wzorów ustawień aut o odmiennych osiągach i zróżnicowanych wizualnych elementach. Na początku naszej kariery nie poszalejemy zbytnio z rozbudowywaniem danego auta, bo stan zawartości naszego portfela nie jest zachwycający (jak na przeciętnego zawodowego kierowcę superwozu), ale z czasem dolarów przybędzie, dzięki czemu otworzą się drzwi do eksperymentowania z osiągami maszyny. W trakcie gry możemy zmienić przyporządkowanie naszych trzech wzorów, ale musimy się liczyć z tym, że będzie to miało związek ze skasowaniem wszystkich stworzonych przez nas szablonów, co jest po prostu bez sensu (jak lokata). Szkoda, bo później moglibyśmy wrócić do zaprojektowanego wzoru, a tak trzeba zaczynać wszystko od nowa.


Raz przed wozem, raz za wozem...

Przejdźmy teraz do omówienia opcji, z jakimi spotykamy się w rozgrywce najnowszego NFSa. Jak nietrudno się domyślić, podstawowym i najważniejszym trybem gry jest kariera, która w porównaniu do Most Wanted i Carbona przeszła gruntowne zmiany. Jedną z takowych jest brak miasta, po którym jeździliśmy dotychczas, a także ciężarówek, pod którymi moglibyśmy się schować. Zresztą, po co się chować, skoro nie ma przed czym?... Nie ma tu przecież ścigających za przekroczenie prędkości radiowozów policyjnych. Owszem, mamy okazję się podroczyć z funkcjonariuszami, lecz tym razem robimy to zupełnie legalnie. Teraz spotykamy się z nowością - czeka na nas bowiem wiele ekip wyścigowych, których zadaniem jest organizacja różnorakich zawodów. Aby wystartować w tego typu wyścigach, musimy wygrać kwalifikacje. Zaś zaliczenie danych zawodów otwiera nam drogę do kolejnych kwalifikacji, które umożliwiają wystartowanie w zawodach o wyższym poziomie trudności itd. Przy końcu dobijemy się do elity, gdzie na pokonanie będą czekać cztery Organizacje Elitarne, każda z "królem" na czele. Gdy ściganie się z nimi okaże się dla nas zbyt łatwe, to znaczy, że... możemy zmienić poziom trudności z początkującego na wyższy. Hehe. A tak na serio to najtrudniejszym naszym zadaniem jest zwycięstwo w walce z gwoździem programu, którym jest Jego Królewska Mość Ryo Watanabe.


Samochody są jak aktorzy w teatrze... Brzydkie bez masek

Sam tryb kariery jest dużo dłuższy w porównaniu z poprzednimi częściami gry. Dzięki wspomnianym organizacjom wyścigowym bierzemy udział w konkurencjach takich jak grip (zwykłe wyścigi jednym z wybranych samochodów), drift, drag czy próby prędkości. A podczas kolejnych zwycięskich wyścigowych weekendów, które muszą być zwycięskie ze względu na możliwość przejścia do kolejnych etapów, mamy okazję uczestniczyć w ciekawych odmianach tychże konkurencji. I tak np. jeździmy na dwóch kołach, wyciskamy maksymalną prędkość na liczniku naszego auta oraz zupełnie niewinnie i legalnie drażnimy miejscowych policjantów.


W ostry zakręt wchodzi Volkswagen Łatek

Czytając powyższe słowa, zapewne pomyśleliście, że w najnowszym NFS nie ma czego szukać. Jednakże prócz całkowitego zlegalizowania rozgrywanych wyścigów do najnowszej odsłony serii dodano coś więcej. W końcu pojawił się model zniszczeń samochodów. I to nie byle jaki. Mój ulubiony moment wyścigu, jakże często rozgrywany (wjechanie w barierkę bądź słup z maksymalną prędkością) na moich oczach, kończył się efektownym i w pewnym stopniu realistycznym wgnieceniem auta, które miało wpływ na późniejsze prowadzenie wozu, jego maksymalną prędkość i inne osiągi. Gdy zbyt dużo zakrętów zostanie zakończonych w opisany sposób, wówczas nasze auto może zostać skasowane, co wiąże się z zostawieniem tysięcy zielonych w warsztacie samochodowym. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie szanujemy drogiego auta. A skoro już mowa o drogich autach...

Jeśli chodzi o samochody, to w tej części gry, jak zresztą w poprzednich, jest w czym wybierać. Możemy pojeździć ponad pięćdziesięcioma pięcioma autami, podzielonymi na odmienne pod względem osiągów i modelu jazdy grupy. Poszczególne wozy to m.in. Porsche 911 Turbo, Nissan Skyline, Honda Civic, Lamborghini, Mustangi, Mitsubishi, Fordy, Astony... Ponownie nie ma Ferrari, ale patrząc na długą listę obecnych maszyn nie możemy narzekać na brak wozów. Niedosyt w ilości tras również nie będzie nam doskwierać, bowiem do dyspozycji gracza oddano sporo asfaltowych torów, z których większość istnieje naprawdę (a w grze została odwzorowana). Znajdą się tu też levele przywołujące na myśl stare, dobre czasy przy dawnych NFSach. Ogół tras to naprawdę świetna, rzetelnie wykonana robota, dająca grającemu dużą frajdę i satysfakcję z wyścigu. Teraz powiem trochę o ich (i nie tylko ich) wyglądzie.


Zdjęcie auta z mojego garażu. (Podpisano: Sobowtór Pinokia)

Szczegółowość. Tak jednym słowem mogłabym określić to, co widziałam podczas jazdy, gapiąc się zarówno (i przede wszystkim) na auta, jak i mijany przez nie krajobraz. I nawet jeśli z tym drugim nie jest tak pięknie, jak z pierwszym, to pomimo tego trzeba przyznać, że jest dobrze. I, co najważniejsze, ładniej niż w poprzednich NFSach. Dzięki wprowadzonej dawno opcji Autosculpt możemy dostosować parametry przyspieszenia i przyczepności; szkoda tylko, że system PS jest dużo uboższy w części ustawień wizualnych w porównaniu z Undergroundem i Carbonem. A muzyka... Co tu dużo gadać - soundtracków z EA nie słyszeliście?

Podsumowując, mamy do czynienia z całkiem innym NFSem. Niezgodne z prawem wyścigi miejskie zostały zastąpione przez całkowicie legalne zawody na asfaltowych torach. Ulepszono grafikę, dodano system zniszczeń, tunel powietrzny i dobrą ścieżkę dźwiękową. Jest już mniej zręcznościowo; rozgrywka staje się bardziej wymagająca. Jedynym istotnym mankamentem jest tutaj zbyt mało części do tuningu wozów. Ale pomimo tego najnowszy NFS jest tytułem obowiązkowym dla każdego fana tej rewelacyjnej serii gier wyścigowych.

Plusy:
+ audio, komentator
+ wideo
+ system zniszczeń
+ ciekawe i rzeczywiste trasy
+ dużo aut

Minusy:
- ograniczona opcja tuningu (mało części)
- trochę podwyższony poziom trudności

Ocena ogólna: 8/10
Need for Speed ProStreet
Wydawca polski: Electronic Arts Polska
Wydawca oryginalny: Electronic Arts
Data wydania polskiego: 23 listopada 2007
Data wydania oryginału: 11/2007
Oryginalna strona gry: http://www.needforspeed.com/
Tryby gry: Single player, Multi player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows XP, Windows Vista
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne