Recenzja gry "Outfront: Na Tyłach Wroga"


Dzielni, sowieccy komandosi i niemieccy nie-dzielni wojacy.

Outfront: Na tyłach wroga jest samodzielnym dodatkiem do Soldiers: Ludzie Honoru, wyśmienitego RTSa osadzonego w czasach II wojny światowej. Zamieszanie z wydawca i prawami do nazwy, spowodowało, że rosyjska grupa Best Way powróciło do pierwotnego tytułu. Dodatek ukazał się kilka miesięcy przed wydaniem pełnoprawnej kontynuacji, zatytułowanej Outfront II: Faces of War i ma za zadanie oswojenie graczy z nową nazwą i skierowanie ich skojarzeń w stronę Soldiersów.

Soldiers: Ludzie Honoru nie było typowym przedstawicielem gatunku RTS. Naturalnym skojarzeniem, gdy widzimy te 3 litery, jest budowanie bazy, wydobywanie surowców, produkcja jednostek itd. W przypadku Soldiersów (i oczywiście dodatku również) nie znajdziemy tych elementów. Tutaj jest tylko nasz oddział (niezbyt liczny), cel misji i mnóstwo przeciwników.

Outfront: Na tyłach wroga, to pakiet dodatkowych 10 misji, podczas których poprowadzimy do boju grupę dzielnych (a jakże), radzieckich sabotażystów. Jeśli nie lubisz ślęczyć długich godzin nad jednym etapem gry, radze od razu na wstępie zrezygnować z tej gry. Cierpliwość jest bardzo wymagana przy tej grze. Poziom trudności jest bardzo wysoki, na każdą misje należy przeznaczyć dobre kilka godzin. Dość duże mapy są dokładnie usiane całą masą przeciwników, w dodatku wyposażonych w nie mniejszą liczbę ciężkiego sprzętu. Jednak, co to jest dla bohaterskich żołnierzy Sowieckowo Sojuza? Bułka z masłem. Przecież broń dostali tylko po to, aby nie wyglądać głupio na polu walki, bo każde dziecko wie, że doskonale poradziliby sobie gołymi rękoma.

Graficznie gra prezentuje się na tym samym poziomie, co starszy brat. I nie oznacza to, że czas, który dzieli Soldiers od dodatku, odcisnął piętno na grze. Wszystko wygląda bardzo ładnie i cieszy oko. Może jedynie wizerunki postaci w ekwipunku mogłyby być bardziej żywsze i ciekawe, jednak, to argument całkowicie na siłę, jeśli chodzi minusy oprawy graficznej. Każdy model broni czy pojazdu jest bardzo dokładnie odwzorowany. Widać tu ogromną dbałość autorów o wierność realiom II wojny światowej. Generalnie, prócz kosmetyki nie zanotowałem większych zmian graficznych. Nic dziwnego, Outfront: Na tyłach wroga stworzono przy użyciu tego samego silnika, co w przypadku Soldiersów. Na większe zmiany musimy poczekać do wydania drugiej części gry (co, swoją drogą, już niebawem).

Polskim wydawcą jest Cenega, która postarała się o zlokalizowanie gry. W związku z tym wszystko, co usłyszymy (prócz okrzyków na polu walki) i zobaczymy na ekranie jest w naszym ojczystym języku. Ponieważ bohaterowie są Rosjanami, nie mogło zabraknąć stylizacji językowej. Aktorzy podkładający głosy brzmią, albo starają się brzmieć, jak przybysze zza wschodniej granicy na różnego rodzaju bazarkach czy ryneczkach, próbujący zachęcać do kupowania ich produktów. Osobiście wolę, gdy w grach, gdzie jest kilka nacji, zachowano oryginalne języki. Wpływa to pozytywnie na realizm i nie powoduje dziwnego uczucia, ze każdy na świecie mówi po angielsku (przypadek ogólny) tylko z różnym akcentem.

Szczęśliwie lokalizacja nie ma wpływu na wszelkiego rodzaju odgłosy, jakie usłyszymy w grze. Terkot pepeszki, eksplozje, warkot silników i cała reszta brzmią z należytą mocą. Chcecie domownikom zafundować ekspresową pobudkę? Nie ma sprawy, głośniki na maksa i zaczepcie grupkę Niemców.

W Outfront: Na tyłach wroga nie ma miejsca dla akcji typu „Rambo”. Albo nasz woj szybko padnie z powodu zbyt wielkiej ilości ołowiu w organizmie, albo ciężki sprzęt zamieni nas we wspomnienie. Generalnie, zaraz po obejrzeniu mapy danej misji, ilość czerwonych kropek (czyli jednostek wroga) skutecznie wymazuje z głowy plan frontalnego ataku. Każda z 10 misji, to długie godziny planowania, kombinowania i częstego wczytywania zapisanego stanu gry (trzeba sobie jakoś radzić). W trakcie misji możemy skorzystać ze zwolnienia akcji, co jest zbawiennym i koniecznym elementem. Przy takiej ilości akcji, przejście w czasie rzeczywistym choćby drobnego fragmentu misji nie byłoby możliwe. Nowością w s stosunku do podstawowej wersji gry jest możliwość regulowania prędkości zwolnienia akcji (poprzednio było tylko jedno zwolnienie). Pozwala to na płynne regulowanie akcja.

Jeśli lubisz łamać głowę taktycznymi problemami, długie ślęczenie nad misjami, a ponadto masz wiele cierpliwości i nie zrażasz się wysokim poziomem trudności Outfront: Na tyłach wroga jest grą dla Ciebie. W innym przypadku szkoda nerwów, bo wyśrubowany poziom trudności potrafi skutecznie odstraszyć, a gra ma przede wszystkim bawić. Biorąc pod uwagę bardzo atrakcyjną cenę (29,90 zł), można się skusić i skrócić wyczekiwanie na pełnoprawną kontynuację.

Plusy:
+ więcej Soldiersów

Minusy:
- poziom trudności czasami daje w kość
- dajcie już drugą część, a nie wysysacie kaskę na dodatek

Ocena ogólna: 7/10
Outfront: Na Tyłach Wroga
Wydawca polski: Cenega Poland
Data wydania polskiego: 18 listopada 2005
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows 98, Windows ME, Windows 2000, Windows XP
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne