Asterix & Obelix XXL 2: Mission Las Vegum
-
Asterix & Obelix XXL 2: Mission Las Vegum
Recenzja gry "Asterix & Obelix XXL 2: Mission Las Vegum"
Na Teutatesa! – wykrzyknąłem, gdy po raz kolejny wredny kotlet umykał spod mojego widelca. Nie wiem, kto stał za jego niewiernością, może był zdalnie sterowany jak premier, ale za nic nie dał się wbić na te cztery ząbki. Może świadomość zwierzaka, jaka w nim pozostała nie chciała dać się zabić? Do dzisiaj podejrzewam, iż był to spisek wywiadu pigmejsko-eskimoskiego, ponieważ zaraz po moim okrzyku do drzwi zadzwonił listonosz i przyniósł paczkę z wielce interesującą zawartością. W środku znalazłem obiecaną przez Gambita grę – Asterix & Obelix XXL2 Mission Las Vegum.
- No nic bracie, dzisiaj masz szczęście. – z tymi słowami pożegnałem kotlet i ruszyłem do komputera. Czy mi się wydaje, że usłyszałem wtedy kwik?
Ale głupi ci Rzymianie!
Starsza brać komputerowa, jak i koledzy z Gildii Komiksu zapewne pamiętają przygody Asterixa Gala i jego kompana Obelixa, także gala. Twórcami tej komiksowej pary są Rene Goscinny i Albert Uderzo. Jeden mały i szczupły, drugi ogromny i pękaty, stanowili parę, która ubawiła wiele pokoleń do łez. I nadal bawi, bo serie o przygodach dwóch galów nadal pojawiają się i cieszą ludzi na całym świecie. Nie dziwne, iż zainteresowali się tym biznesmeni. Pamiętam dobrze filmy animowane o Asterixie, których wyprodukowano kilkanaście, dwa głośne filmy kinowe (i genialny dubbing „Misji Kleopatra” Pana Wierzbięty!) no i kilka gier, w tym starusieńka platformówka jeszcze na dziadka DOSa, gdzie poruszając się od prawej do lewej strony ekranu tłukliśmy dziki i rzymian, skakaliśmy nad przepaściami, a nasze wyczyny nagradzał PC-Speaker starający się oddać jak najlepiej odgłosy w grze.
Obok skrótu XXL widnieje cyferka 2. Niestety, nie miałem do czynienia z pierwszą częścią cyklu o przygodach Asterixa, a owa musiała się pojawić bo oprócz oczywistej cyfry w trakcie gry postacie wspominają o ulepszeniach i postępowi.
Prawie jak kręgle
To tyle tytułem wstępu, rzućmy okiem na to, co sprezentowali nam twórcy, grupa developerska Libelulles Etranges. Ale najpierw zarys historyczny.
Możemy obawiać się tylko jednego: że Niebo spadnie nam na głowę.
Przypomnę niewtajemniczonym ogólny zarys fabuły: rzecz dzieje się w okresie, gdy Imperium Rzymskie jest u szczytu swej potęgi, a konkretnie za panowania Juliusza Cezara (48-44 p.n.e.). Rzymianie władają całym basenem Morza Śródziemnego, północnymi wybrzeżami Afryki, rubieżami na wschodzie, siedzą nawet w Anglii i w Irlandii, tymczasem w teoretycznie podbitej Galii (obecna Francja) jedna, jedyna maleńka wioska stawia opór. To właśnie z niej wywodzą się Asterix i Obelix. A dlaczego wszystkie rzymskie legiony nie mogą zdobyć tego małego skrawka ziemi? Otóż druid Panoramix (nie wiedzieć dlaczego w grze nazwany Getafixem) potrafi sporządzić magiczny napój, który daje pijącemu nadludzką wprost siłę. Tak więc jeśli na horyzoncie pojawiają się Rzymianie, a zauważy ich fałszujący grajek, cała wioska wypija po kielichu owego specyfiku i urządza sobie igrzyska.
Jak łatwo się domyślić, Rzymianie dokładają wszelkich starań, aby pochwycić druida Panoramixa, ale za każdym razem bezskutecznie.
Fabuła gry opowiada o właśnie takiej próbie. W lesie Carnutes odbywa się międzynarodowy festiwal druidów. Co prawda trzech druidów i dwa kamienie trudno nazwać festiwalem, ale kłótnia z owymi mędrcami mogła zakończyć się nieciekawie, więc nikt nie zgłaszał sprzeciwu. W pewnym momencie zlot zostaje gwałtownie przerwany, a wszyscy obecni druidzi zostają pojmani przez Rzymian. Powiedziałem wszyscy? Chociaż wydaje się to nieprawdopodobne, Getafix (trzymajmy się nazewnictwa gry) przeszedł na stronę Rzymian! Wszystko to obserwuje z ukrycia Sam Schieffer, rzymski ex-superszpieg (zastanówcie się, kto także jest superszpiegem i ma całkiem podobne nazwisko, a występuje w Bardzo Poważnej Grze ?
. Donosi o tym Galom. Chociaż przodkowie Francuzów z początku nie chcą dać mu wiary, po ukazaniu dowodu – sierpa Getafixa – ruszają wraz z nim na poszukiwania z rozkazu Vitalstatistixa, swego wodza (dałbym sobie głowę uciąć, że w komiksie nazywano go Wercyngetoryx!).
Nie, to nie zioło 
Ja nie jestem gruby! Jestem tylko ... puszysty!
A gdzie wyruszają? Do Las Vegum, rzecz jasna! Jak informuje nas spot reklamowy jest to ogromny park rozrywki podzielony na kilka obszarów, podzielonych tematycznie na podbite przez Cezara prowincje. Znajdziemy więc park egipski, italijski (w wydaniu romeo-juliańskim), arenę WCW (koloseum+wrestling+piłka kopana), wyspę piratów i ostatecznie Pałac Seizeuls, majestatyczną budowlę wznoszącą się ku samemu niebu. Dodatkowo doliczmy Lutetię, miejsce, gdzie uczymy się sterować naszymi bohaterami. Na końcu każdej z lokacji czeka na nas Boss, o którym później no i druid do uwolnienia. W nagrodę oprócz dużej ilości bonusów dostajemy także jedno z trzech zabójczych combo.
Mission:Las Vegum to typowa platformówka z dużą ilością skoków, bijatyk i wybuchów. Od czasu do czasu pojawiają się także dialogi. Przy czym nie spotkamy tradycyjnych gadek o zwycięstwie i radości. Cała gra jest nastawiona na wyśmiewanie się z innych-poważnych produkcji i ma w sobie „shrekowy” humor – dzieci cieszą się z kolorków, starsi rozpoznają podteksty. A dotyczą one różnych, miejscami bardzo poważnych gier komputerowych – i tak Getafix pojawia się czasami z walizką i znika –identycznie jak G-Man w HL2-, naszym głównym oponentem jest centurion Larry Craft – opasły grubas ubrany w szorty khaki i ciemnozieloną koszulkę z włosami spiętymi w warkocz, wypisz wymaluj Lara!-, spotkamy też plakaty Cake III Ice Crimus (Quake III Arena) i Arena (Unreal)Tournament. Spotkamy też wiele nawiązań do świata współczesnego – system komunikacji Internetus, spoty reklamowe, jest nawet nawiązanie do Matrixa – scena walki z Cezarami.Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte.
Argh! Fresh meat!
Idefiks! Bierz go! (pies salonowy kontra słoń bojowy = 1:0)
Jako że gra w około 80% składa się z walki, może przyjrzyjmy się bliżej temu aspektowi. Obijać makówki Rzymian można na wiele sposobów: lew prosty, prawy sierpowy, uppercut, rzut całym ciałem, uderzenie z góry oszałamiające przeciwnika. Po zdezorientowaniu ofiary można ja złapać i użyć jako bicza, rzucić w kierunku innego pechowca czy roztrzaskać o ziemię. Rzucanie Rzymianami jest dodatkowo używane w przypadku tzw. Rzymskich Tarcz, które wymagają określonych trafień, aby otworzyć drzwi/śluzę/ czy przełączyć ważny mechanizm. Jeśli odpowiednio długo i skutecznie naparzamy synów Aresa, pięści Asterixa/Obelixa zaczynają płonąć co skutkuje szybszym zadawaniem ciosów i zwiększeniem obrażeń. Jeśli chcemy, możemy odpowiednim przyciskiem wysłać do boju Dogmatixa, które przygryza losowego wroga ogłuszając go.
Warto pamiętać także o bardzo grywalnym rozwiązaniu, które dodatkowo zmusza nas do skupienia w czasie gry – mianowicie w czasie walki co chwila pojawia się symbol bonusu – udka z dzika (energia), tarczy (100% energii + zwiększenia maksymalnego poziomu), mnożnik 10x(czyli hełmy – odpowiednik pieniędzy są mnożone przez 10), eliksir (o nim za chwilę), a zaraz obok niego rząd symboli. O co w tym chodzi? Mianowicie jeśli wykonamy wyznaczone kombo – np. ogłuszenie-bicz-ogłuszenie dostaniemy taki bonus. A warto kombinować, bo w gratisy są dostosowane do naszej obecnej sytuacji – kiedy mamy mało energii dostajemy udko/tarczę, a kiedy brakuje nam hełmów łapiemy mnożnik.
Panie gdzie z tym sierpem?
A jak to jest z tymi hełmami? Chodzi o typowe rzymskie hełmy występujące w trzech odmianach : zwykłej (srebrnej), złotej i platynowej. Hełmy srebrne są najpopularniejsze, ale jednocześnie ich wartość jest bardzo niska – zaledwie jeden hełm. Zostawiają je po sobie najsłabsi, szeregowi przeciwnicy. Hełmy złote są warte 10 hełmów, ale ich zdobycie nie jest takie znów łatwe – zostawiają je wrogowie trudniejsi do pokonania, przy których nie skutkuje zasada „tłucz aż padnie”. Ostatnim rodzajem hełmów są hełmy platynowe – warte aż 10,000 hełmów! Jest ich w grze zaledwie 30, a są umieszczone w dobrze zamaskowanych i trudno dostępnych miejscach. Wspomniałem o systemie mnożników – są ich dwa rodzaje : x3 i x10, mogą się kumulować, a ich działanie wyczerpuje się po upływie kilkudziesięciu sekund. Mój rekord to mnożnik x60
. Bonusy te wykorzystujemy w sklepach, gdzie możemy kupić pocztówki z parku i przerywniki filmowe, a odkryte platynowe hełmy ukazują nam kolejne postaci gry w galerii.
Rzymianin w bułce, na słodko, po chińsku, regyonalny, obtaczany.
Słów kilka o tych niebezpiecznych i bezdobrych (przynajmniej dwaplus). Oprócz tradycyjnych szeregowców w błyszczących zbrojach i kalesonach napotkamy na swojej drodze całą magiczna menażerię, zaczerpniętą z wielu produkcji komputerowych. Pac-Man, Sonic, Songo z Dragonball- nie wiem, czym ci bohaterowie narazili się Francuzom z Libelulles Etranges, ale będziemy mieli niespotykaną okazję zobaczyć tych i wielu innych bohaterów w jednym miejscu i na dodatek – obić im facjaty! Ale im dalej w las, tym więcej drzew – a więc przeciwnicy mocniejsi, szybsi i bardziej wytrzymali. Dość powiedzieć, iż początkowe pustaki (czyli najsłabsi pikinierzy) szybko dorabiają się ostróg i dodatkowych ostrzy i nie są już tak łatwi do pokonania.
Latać każdy może ...
A co do nieco mocniejszych szeregowych przeciwników, każdy ma jakiś słaby punkt, który należy wykorzystać. Ten minus jest jednak wyrównywany dodatkową umiejętnością – i tak Pac-Man zabiera nam energię nie tylko uderzając szczypcami, ale po prostu się z nami zderzając, a załatwić go można tylko wtedy, gdy wbije owe szczypce w ziemie. Z kolei potężni centurionowie rzucają w nas nożami i sieką gladiusami (krótkie miecze) a ich sposób pokonania jest identyczny jak u żółtej kulki – wbity miecz w ziemię i po plecach drania.
Jak było zapowiedziane, na końcu każdego etapu spotkamy bossa, a konkretnie super legionistę poddanego działaniu eliksiru z wkładką, którego przepis Rzymianie wydarli z trzech porwanych druidów (tutaj pewna niekonsekwencja – uwalniamy trzech druidów + Getafixa, a przez całą grę mówi się o trzech łącznie ...).
Tutaj developerzy powinni otrzymać dużego minusa. Każdy Boss jest dokładnie taki sam! Różnią się tylko areny, na których toczy się walka. Nawet ostatni Duży Niemilec jest identyczny...
Warto zapamiętać, że oponenci nie są w ciemię bici i odgryzają się skutecznie naszym zaczepkom, zabiegają nam drogę i non-stop atakują. Szczególnie nieprzyjemnie wspominam walkę z Cezarami, gdzie musiałem wspiąć się na wyżyny ekwilibrystyki stosowanej, aby pokonać całą tę hołotę.
Perun czuwa!
Płaszczyk Getafixa i gatki Obelixa podszyte śpiewem Kakofonixa
Słowo na niedzielę: tym razem o grafice. Można powiedzieć, że jest dobra – nie odstrasza, jest kolorowa, miejscami dopieszczona i soczysta. Ale patrząc lewym okiem zauważymy niedostatki – a to niska rozdziałka tekstur obiektów poza naszymi bohaterami, tutaj nędzny wystrój wręcz, nawet obleśne sprite’y (albo coś, co jak sprite’y wyglądało). Razi słaby wystrój wnętrz i powtarzalność pomieszczeń – ja rozumiem, że na wyspie piratów powinny być motywy korsarzy – czaszki, statki i tym podobne, no ale może w nieco większym zróżnicowaniu? Dotyczy to także pałacu Seizelus, gdzie widzimy jedynie białe marmury i trawkę... Częściowo niedostatki te rekompensuje widowiskowa walka – wybuchy, błyskawice, migające barwy mogą rzeczywiście się podobać.
A teraz drodzy parafianie o udźwiękowieniu. Niestety nie mam za dużo do powiedzenia w tej kwestii, ponieważ tych dwóch elementów nie ma zbyt dużo. Dźwięk dotyczy tylko odgłosów walki, które zostały nagrane całkiem przyjemnie – wiemy, że właśnie rzucamy ważącym kilkadziesiąt kilo Rzymianinem, a nie kukiełką, a nasza pięść modeluje kostki, które rzeczywiście są twarde. Dodatkowe dźwięki towarzyszące użyciu eliksiru magicznego i combosów także są warte uwagi- wybuchy i świsty rzeczywiście niosą w sobie moc i energię. No i ten zielony świat i chwilowe zakrzywienie perspektywy – miodzio 
Przygrywające buczenie w tle nie jest aż tak złe jak pieśni Kakofonixa (tzn. nie mam ochoty powiesić głośników), wręcz przeciwnie, jest bardzo dobre! Przypomina stare pieśni wojenne- bardzo stare, gdy nie liczyła się melodia, ale ładunek emocji przekazany w muzyce. Co z tego, jeśli jest jej mało i włącza się raz na jakiś czas ? 
G-45 Roman Slayer
Brzydcy Galowie i atak z zaskoczenia
Doszliśmy to miejsca, gdzie tradycyjnie wspomina się o wadach gry. Zacznijmy od tej kardynalnej, mianowicie: gra jest straszliwie KRÓTKA. Skończyłem ją w ok. 7 godzin i 45 minut – co to za czas? A że grałem nastawiony na zbieranie jak największej ilości hełmów, czas się zdecydowanie wydłużył. Jako że jesteśmy prowadzeni za rączkę, myślę, że mógłbym poprawić ten czas choćby o godzinę. A nie jestem supersprawny, jeśli chodzi o platformówki, bo po prostu nie gram w tego typu gry =p. Sama rozgrywka jest też bardzo prosta- tylko w jednym miejscu zatrzymałem się na dłużej z powodu bezczelności twórców(etapy na czas, ech)i twierdzę, że nawet średnio sprawny ośmiolatek pobije mnie w tej grze
.
Następnym potknięciem jest obłożenie klawiszy- twórcy proponują nam grę na kursorach i klawiaturze numerycznej. Może ja mam za duże ręce, nie wiem, ale grało mi się piekielnie niewygodnie i natychmiast przerzuciłem się z numerycznej na wsad.
Kolejnym dużym minusem jest brak polonizacji, a właściwie ‘prawie’ brak polonizacji. Ponieważ spolszczono tylko instrukcję i pudełko. Nad pudełkiem się nie rozwodzimy, ale o instrukcji można powiedzieć kilka słów. W zasadzie robi pozytywne wrażenie, objaśnia wszystkie niuanse gry i daje porady, ale znajdziemy tutaj wiele błędów. Od tradycyjnych przesunięć do dziwnych zbitek wyrazów- szczególnie panowie tłumacze molestują słowa ‘’jak’’ i ‘’kiedy’’. Można to było zrobić lepiej...
Z litości nie wspominam tutaj o zakończeniu gry, które jest bardzo rozczarowujące- „Góra urodziła mysz”.
Samozapłon?
Gali Roma Lupus Est
Summa summarum spodziewałem się nieco więcej po tej grze. Miło zaskoczył mnie wykręcony humor, dynamiczna walka i szybkie tempo gry; załatwiła mnie krótkość gry, średnia grafika i mało muzyki. IMHO można było wyciągnąć więcej z tej produkcji. Idealny prezent dla dziecka, w który z przyjemnością może pograć także dorosły. Gdyby tylko była po polsku...
Fani Asterixa i Obelixa dodają pół oceny.
Plusy:
+ bardzo grywalna
+ dobrze zrealizowana walka
+ kolorowa
+ humorek
Minusy:
- krótka
- średnia grafika
- mało dźwięku i muzyki
- bossowie?
- małe zróżnicowanie przeciwników
Ocena ogólna: 6/10
Asterix & Obelix XXL 2: Mission Las Vegum
Wydawca polski: Licomp Empik Multimedia
Wydawca oryginalny: Atari
Data wydania polskiego: 18 listopada 2005
Data wydania oryginału: 9/2005
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows ME, Windows XP, Windows 2000
| Uwaga: To jest stary temat Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne | |
Podobne wątki
-
By Sidney in forum Zręcznościowe (Gry download)
Odpowiedzi: 5
Ostatni post / autor: 22.10.2010, 16:18
-
By Sidney in forum Konsole (Download)
Odpowiedzi: 3
Ostatni post / autor: 03.05.2009, 06:39
-
By Sidney in forum Zręcznościowe (Gry download)
Odpowiedzi: 5
Ostatni post / autor: 05.01.2009, 07:12
-
By Ojciec S. in forum Recenzje (Gry)
Odpowiedzi: 0
Ostatni post / autor: 09.02.2008, 09:37
-
-
szybcy i wsieckli 2011 peb, victima de guerra 5.1, ImgBurn - Torrent, fs gliniarz z beverly hills, garmin xt symbian peb, hitman soundtrack rapidshare], the usual suspects.peb, dungeon siege 3 patch 1.1 pl, najlepsza muzyka po polsku peb, adobe. indesign. cs5. v7. mac torrent, naprawa i rozbudowa laptopów, jan van helsing ręce precz od tej książki download, remote control s60v3, call of duty world at war nie mogę zmienić ustawień systemowych, opowieści z narnii 3 film pobierz, ile za 1 procent w zusie 2011, wiedźmin nie odpala mi autorun, szczeniak mp3, vienio etos album download, 18 wos haulin nie działają kody, tlumacz zdan niemiecki
Tagi dla tego wątku
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Znajdziesz nas na: