Recenzja gry "True Crime: New York City"


True Crime: New York City to gra będąca sequelem Streets of L.A, której akcja rozgrywała się na ulicach "Miasta Aniołów". Podobieństwo do poprzedniczki widać niemal na każdym kroku. No, może oprócz większości błędów, które zostały wyeliminowane. Czy mamy doczynienia z następcą serii GTA? Z pewnością nie, lecz z bardzo dobrym tytułem, który w pełni pokazuje i urzeczywistnia życie w mieście "New York".

Głównym bohaterem gry, jest niejaki Marcus. Syn bezwzględnego i okrutnego szefa nowojorskiej mafi. W skutek pewnych zdarzeń, ojciec Marcusa ginie, a ten trafia pod opiekę Terrego Higginsa. Terry to dobry i szlachetny człowiek, a w dodatku policjant (hmm... jednak nie wszyscy są skorumpowani . W tym momencie życie sieroty obraca się z piekła w niebo. Nie musi się martwić przestępczą działalnoscia ojca, tym że w każdej chwili może zginąć, zacznie się staczać, poprzez ćpanie itd. Teraz ma prawdziwy dom, ojca i oprócz kilku ważniejszych reguł, które narzucił mu nowy opiekun, jest "wolny". Dalej historia toczy się równie ciekawie. Marcus podobnie jak jego nowy ojciec, zostaje stróżem prawa. Pewnego dnia, gdy obaj ruszają na miejsce zbrodni, dzieje sie coś, co ponownie odmienia życie głównego bohatera. Terry wchodzi do pustego domu, a ten po kilku sekundach eksploduje z niesamowitą siłą... Marcus postanawia zemścić się na zabójcy ojca.

W porównaniu do pierwszej serii gry, mamy tu doczynienia z kilkakrotnie większym obszarem rozgrywki. Do wykonania jest także nieco więcej zadań (ponad 30), nowy arsenał broni i nowe środki transportu. To w sumie tyle z głównych nowości... Wracając do misji, które przyjdzie nam wykonać w świecie TC: New York City... są one bardzo słabe i kiepsko zrealizowane, niemal wszystkie sprowadzają sie do tego samego. Idz, przynieś (ewentualnie zabij lub przyprowadź), przesłuchaj. Nieco lepiej wyglądaja misje poboczne. Możemy powalczyć w nielegalnych bójkach lub pościgać się szybkimi furami. Choć i to po pewnym czasie staje się aż nadto nudne (mimo wszystko do wykonania będą dwie lub trzy misje, które prezentują się bardzo dobrze - zabrzmiało ironicznie . Arsenał jest całkiem spory, czasem możemy mieć spory problem, czym zabić drania aby pocierpiał trochę za zło, które uczynił. Ala 20 razy nożem, czy jeden strzał z szotguna? Model jazdy, jest bardzo nierealistyczny, mimo to, sterowanie nie sprawia większych trudności. Jedyną jego wadą jest to, że po takim kursie na zdanie prawka mamy marne szanse .

Bardzo dobrze prezentuje się system walki. Nasz bohater potrafi nie tylko kopać i boksować, zna także wiele innych ciekawych ciosów, które są bardzo skuteczne w walce (chyba że nasz przeciwnik ma guna, to wtedy z nami R.I.P). System ciosów i stylów walki jest doskonale zrealizowany. Kolejną wadą gry jest zbyt niski poziom trudności. Nawet przeciętny gracz nie powinien mieć większych problemów z jej ukończeniem. Po prostu gra nie stawia nam żadnych większych wymogów, z których zrealizowaniem moglibyśmy mieć jakieś problemy. Kolejną cecha gry in-minus, jest długośc rozgrywki. W przeciwieństwie do serii GTA, TC: New York City można ukonczyć nie schodząc z komputera (2-3 dni). Przemoc w grze, pokazana jest w bardzo szczegółowy sposób. Zabójstwa, narkotyki, przekleństwa... czynią z tej gry tytuł, w który "powinny" grać tylko osoby pełnoletnie (18+).

Jednak sam Nowy Jork wywiera ogromne wrażenie. Jest olbrzymią lokacją, w której naprawdę można się zgubić (przynajmniej na początku rozgrywki). Tu pomysły są rodem z GTA: SA. Całe miasto jest nasze! Niemal do każdego budynku można wejśc, kupić nowe ciuchy, postawić irokeza, zjeść coś na mieście, przespać się w hotelu, jednym słowem niesamowita swoboda. Jednak miasto ma też swoje wady. Wnętrza budynków w większości wyglądaja tak samo. Ubóstwo widać w modelach pojazdów jeżdżących po ulicach (to tak jak w Polsce kilkanaście lat temu, same maluchy i postaciach spotkanych na ulicy.

Oprawa graficzna prezentuje się dobrze, bez większych rewelacji. Coś w stylu (znowu porównuję z Grand Theft Auto GTA 3. Ponuro, szaro i deszczowo, te cechy jednak wspaniale oddają klimat gry. Najgorzej wypadają w tym wszystkim wnętrza budynków, wyglądają bradzo sztucznie. Plusem są zapewne dośc ładnie wykonane animacje, które przyjdzie nam nie raz ujrzeć w grze. Jednak sama gra stawia dość spore wymagania sprzętowe (zaleca się grać na 512 MB RAM, procesorze z zegarem 2 Ghz i kartą klasy Radeon 9600). Oprawa muzyczna to zdecydowanie najmocniejszy element tej gry. Usłyszymy tutaj kilka znanych kawałków, które wyśmienicie pasują do klimatu i stylu gry. Polski wydawca gry, firma CD Projekt, zlokalizował grę w postaci wersji kinowej. Polonizacja została wykonana bardzo dobrze.

Podsumowując. TrueCrime: New York City, to tytuł przeciętny, których na rynku jest bardzo dużo. Jeśli lubisz gry akcji w stylu GTA, warto abyś w nią zagrał. Innym raczej nie polecam, naprawdę są podobne, lepsze gry, za również przystępną cenę.

Plusy:
+ system walki
+ muzyka

Minusy:
- długośc rozgrywki
- poziom trudności
- to wszytko gdzieś już było

Ocena ogólna: 7/10
True Crime: New York City
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: Aspyr Media
Data wydania polskiego: 20 lipca 2006
Data wydania oryginału: 3/2006
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
System operacyjny: Windows XP
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne