Tin Soldiers: Aleksander Wielki
-
Tin Soldiers: Aleksander Wielki
Recenzja gry "Tin Soldiers: Aleksander Wielki"
Czy ktoś z Was, drodzy Czytelnicy, nie bawił się kiedyś figurkami ołowianych żołnierzy? Uczciwie przyznam, że mnie ta przyjemność ominęła. Moim wczesnym dzieciństwem rządziły klocki Lego, a później pojawiły się już komputery i jakoś tak wyszło, że nigdy nie miałem okazji zanurzyć się w świat ołowianej frajdy. Zresztą, podobno ołów jest szkodliwy dla zdrowia, więc może i nie wyszedłem na tym aż tak źle? Pomijając jednak moje doświadczenia w tej materii, a raczej ich brak, nie trudno jest znaleźć osoby, które jednak z figurkami miały do czynienia. Po mrocznym okresie odwrotu od tego typu zabawy, zabawki te znowu są popularne – i to bynajmniej nie te ołowiane, ale jako wszelkiego rodzaju dodatki do gier planszowo – tekstowych. Wielbiciele Warhammera pewnie dobrze wiedzą o czym piszę, podobnie jak maniacy Gwiezdnych Wojen czy Władcy Pierścieni, by wymienić tylko te tytuły. Ci, którzy uważają, że miniaturowe postaci są alternatywą dla komputerowej rozrywki muszą jednak naszykować się na rozczarowanie – oto bowiem okazuje się, że można połączyć jedno z drugim. Skoro mogą być planszowe gry komputerowe, to czemuż miałoby nie być gier figurkowych? Obecnie na naszym rynku dostępna jest w sprzedaży dość ciekawa seria Tin Soldiers, firmowana przez Nicolas Games. Wśród wielu jej odsłon moją uwagę przykuła ta, obiecująca zaznanie rozkoszy dowodzenia siłami samego Alexandra Wielkiego – mojego imiennika (hehe, wprawdzie Aleksander mam dopiero na trzecie imię, ale co za różnica) i największego z wodzów w dziejach. Zapraszam do recenzji.
Na wstępie muszę nadmienić, że należę do tego wąskiego i elitarnego (hiehie) grona graczy, którzy mimo dramatycznego rozwoju branży gier komputerowych, nadal chętnie sięgają po produkcje proste i dobrze przemyślane. Owszem, lubię sobie pograć w Total War i z chęcią czekam na kolejne jego odsłony, ale od czasu do czasu po prostu muszę mieć coś prostszego, nie przeładowanego kosmicznym dźwiękiem i marsjańskimi efektami specjalnymi. A piszę to dlatego, byście wiedzieli, że do gier typu Tin Soldiers z założenia podchodzę optymistycznie.
Bywa jednak, że moje optymistyczne zapędy są dość szybko chłodzone w sposób nie zawsze sympatyczny. I tutaj niestety muszę wspomnieć właśnie o Tin Soldiers: Alexander the Great (TS:AG), która to gra raczej nie robi zbyt wielkiego wrażenia na początku. Prostota prostotą, ale gdzie do cholerci jasnej jest jakiś samouczek? Twórcy najwyraźniej zapomnieli, że osoby pierwszy raz stykające się z ich produktem, mogą nie wiedzieć do czego służą poszczególne elementy. A boli to tym bardziej, że TS:AG nie jest radosnym RTSem, w którym wystarczy zaznaczyć wszystkie jednostki i wysłać je zgrabnym ruchem myszy na drugą stronę planszy z nadzieję, że jeśli coś odkryją po drodze to wdepczą to w ziemię. Brak tutoriala nie zawsze bywa poważnym błędem, tutaj jednak jest to istotny minus. No, chyba że lubicie czytać instrukcje przed uruchomieniem gry i później w trakcie. Jako jednak że takowa jest tylko w postaci cyfrowej, to rozwiązanie również nie należy do najsympatyczniejszych. Niektórzy producenci w takich sytuacjach oferują nam jeszcze jedno, bardzo fajne rozwiązanie, mianowicie pomoc kontekstowo – dymkową. Wystarczy przytrzymać przycisk myszy nad czymkolwiek, a po paru sekundach – myk – pojawia się mniej lub bardziej wyczerpująca informacja o tym, czemu służy dany przycisk lub jakie walory ma dany teren. W TS:AG minimalizm był jednak wartością dla twórców nadrzędną, więc takie coś wprawdzie w grze wystąpiło, ale w mocno okrojonej postaci. Na podstawie swoich doświadczeń – a kiedy zaczynałem przygody z grami, nie było mowy o polskich wersjach, pomocach, przewodnikach, instrukcjach i innych takich burżuazyjnych bajerach – każdą grę można rozgryźć bez żadnych helpów. Pytanie jednak: po co się męczyć tam, gdzie nie trzeba? Czyż nie lepiej zachować siły na pokonanie cyfrowego wroga?
Wielcy ludzie nie powinni zwracać zbyt wielkiej uwagi na drobne upierdliwości, więc i ja machnąłem ręką na brak tutoriala i rzuciłem się do radosnego masakrowania swoich i wrogich oddziałów. Wspomniałem już, że TS:AG nie jest RTSem, prawda? Dodam jeszcze, że jest to gra planszowa podzielona na pola (a to ci!). Pola bitew mają charakter zdecydowanie statyczny i minimalistyczny. Tym co najważniejsze, są oczywiście jednostki wojskowe, których występuje dość dużo rodzaji, z tym że wszystkie – uwaga, uwaga – pod postacią figurek. Prawdę mówiąc tutaj nawet drzewa udają figurki...
Walka podzielona jest na kilka etapów – o ile dobrze pamiętam to trzy. Najpierw się wydaje rozkazy, a potem... potem do końca nie wiadomo o co chodzi. Bo część jednostek je wykonuje, a część nie. Są takie, którym możemy wydać rozkazy w kolejnych stadiach tury i takie, które mają nasze rozkazy głęboko w Styksie. Wobec braku tutoriala złapanie sensu podziału każdej tury aż na trzy etapy zostawiam Wam, drodzy Czytelnicy. Ja podejrzewam, że chodzi w tym zapewne o to, by skutecznie odstraszyć wielbicieli RTSów. I pewnie ten straszak jest diablo skuteczny. Od tej strony gra jawi mi się jako przekombinowana – ja rozumiem, że Twórcy chcieli stworzyć model bardziej realistyczny od realiów, ale... mówiąc krótko: nie udało im się to.
Jak łatwo odgadnąć po tytule gry, jej treścią są podboje wielkiego Macedończyka. Zaczynamy od próby sił pod murami Theb i towarzyszymy Alexowi przez kolejne masakry – jak choćby wielką bitwę pod Gaugamellą aż do... jego śmierci i ostatniego starcia już w Hadesie. O tej ostatniej bitwie nie da się zbyt wiele wyczytać w podręcznikach historii, ale przecież nikt nie mówił, że twórcy nie mogą pofantazjować, prawda?
Bitew nie ma zbyt wiele, ale są one dość trudne. Nawiasem mówiąc – o czym jeszcze nie wspominałem – w grze nie ma regulacji poziomu trudność, co z jednej strony jest logiczne (realizm) a z drugiej... lekko irytujące, bo przecież realizm realizmem, ale rozrywka komputerowa rządzi się swoimi prawami. Tym bardziej, że moim zdaniem poziom trudności bywa momentami zbyt wysoki i może odstraszać mniej zdesperowanych i doświadczonych strategów. Każda bitwa jest do wygrania, ale nie oszukujmy się – wielu odbiorców traktuje gry jako rozrywkę, która nie może być zbyt trudna, nie zaś jako okazję szlifowania swoich talentów.
Trochę ponarzekałem, więc muszę dla odmiany pochwalić. W grze nieźle prezentuje się to, co wielu z graczy uważa za najważniejsze, a mianowicie miodność. TS:AG potrafi wciągnąć, zainteresować i zmusić go do wytężenie niedobitków szarych komórek. Nawet jeśli uwzględnimy wymienione przeze mnie minusy gry, to jest ona pozycją ciekawą i potrafiącą zająć wiele cennych godzin naszego życia.
Nie pisałem zbyt wiele o części audiowizualnej, ale jak łatwo się domyślić nie jest ona szczególnie istotna. Po takich grach nie oczekujemy fajerwerków, acz przydałoby się, by w tym przypadku twórcy nieco bardziej przyłożyli się do roboty. Moim zdaniem niektóre plansze są nieczytelne – teren jest odwzorowany niezbyt ładnie, a czasami wręcz nie wiadomo czy to coś jest rzeką czy na przykład górą. Zresztą do tej pory nie ustaliłem jeszcze jaki wpływ mają przeszkody terenowe na przebieg rozgrywki, choć jestem prawie pewien, że lepiej być na szczycie góry niż w środku toni rzecznej...
W grze występują – nazwijmy to – smaczki. Każdy oddział ma własnego dowódcę, który posiada swoje charakterystyczne cechy, mające wpływ na zachowanie oddziału. Śmierć dowódcy jest karana stratą punktową, a i dana jednostka gorzej się zachowuje w boju. Na polu bitwy pojawia się sam Alex, który prowadzi swój własny zastęp.
Moim zdaniem TS:AG to niezła próba przeniesienia figurkowego szaleństwa na ekrany komputerów, ale nic więcej. Po prostu: niezła próba, nie do końca udana, ale i nie odrzucająca tych, którzy lubią ten typ rozrywki. Jak to zwykle bywa przy tego typu produkcjach, TS:AG raczej nie zainteresuje wielbicieli innych gatunków i subgatunków. Kto odnajduje się w świecie RTSów, raczej nie uświadczy tutaj porażającej przyjemności. Na podsumowanie muszę wspomnieć, iż cieszę się z racji pojawiania się takich gier. Dzięki nim mamy większą różnorodność i są większe szanse, że zadowolone będą także osoby o skrajnych zapatrywaniach, których gusta na ogół są pomijane a propos wielkich produkcji. TS:AG zapewni takim osobom sporo frajdy, a może raczej powinienem napisać: główkowania. Gdyby dopracowano kilka szczegółów więcej, jak choćby system bezbolesnego startu dla nowicjuszy, grono zadowolonych odbiorców pewnie byłoby znacznie szersze...
Plusy:
+ figurkowy klimacik (dla wielbicieli)
Minusy:
- brak tutoriala
- trochę niedopracowanych drobiazgów
Ocena ogólna: 6/10
Tin Soldiers: Aleksander Wielki
Wydawca polski: Nicolas Games
Data wydania polskiego: 20 września 2005
Data wydania oryginału: /2005
Oryginalna strona gry: www.koiosworks.com
Tryby gry: Multi player, Single player
Dostępna platforma: PC
System operacyjny: Windows XP
| Uwaga: To jest stary temat Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne | |
Podobne wątki
-
By Dolce Gabbana in forum Inne torrent
Odpowiedzi: 0
Ostatni post / autor: 19.10.2011, 06:40
-
By Boomdeyada in forum Strategiczne/ Ekonomiczne (Gry download)
Odpowiedzi: 0
Ostatni post / autor: 24.08.2011, 09:48
-
By xxdenioxx in forum Śmietnik
Odpowiedzi: 0
Ostatni post / autor: 14.07.2009, 17:31
-
By Aspiryna23 in forum Metal
Odpowiedzi: 1
Ostatni post / autor: 23.06.2009, 11:05
-
By Dr.Satan in forum Metal
Odpowiedzi: 0
Ostatni post / autor: 06.06.2009, 19:46
-
-
advanced keylogger, gry do pobrania chicken invaders 4, X-Men: Pierwsza klas pl download, download k44, sos tysiąca wysp mcdonalds przepis, terraria 1.0.6 megaupload, panel pawco mio 200, nauka tańca TANGO pobierz, trona gdzie mogę pobrać za darmo counter srike steam 1.6, torrent Mój 3D Dom, dziady jesień zima, Forsyth frederick akta ode, winpcap 4.1.2, prezentacja o tancach polskich download, total english intermediate peb, morgan ray naughty america november 24, 2008 torrent, władca pierścieni bitwa o śródziemie poradnik rapidshare, mill and the cross pl, słaby zasilacz mocna karta gra, krowy na wypasie 2 pl chomikuj, microsoft flight simulator x pl., download film pianista pl peb, kable potrzebne do podłączenia dysku sata, 10 nalepszych hitow eski do pobrania za darmo, sterowniki do dzwieku media tech, sterowniki do do karty pamieci pobierz chomikuj
Tagi dla tego wątku
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Znajdziesz nas na: