Recenzja gry "Supreme Commander: W obliczu wroga"


Supreme Commander zapowiadany był jako wielka rewolucja w strategiach czasu rzeczywistego. Czy rzeczywiście tak było? W tej kwestii każdy ma swoje zdanie. A ilu graczy tyle opinii. Przynajmniej od razu mogę powiedzieć, że dodatek, którym jest Supreme Commander: W obliczu wroga do gatunku nie wnosi nic, a do samej rozgrywki bardzo niewiele.

Rys historyczny
W obliczu wroga jest bezpośrednią kontynuacja wydarzeń przedstawionych w Supreme Commander. Intro przedstawia nam chronologiczny przebieg wydarzeń w okresie między tym, co już widzieliśmy, a wydarzeniami, które dopiero poznamy. Krotko po tym jak Czarne Słońce zostało uruchomione z QAI nawiązał kontakty przywódca Seraphimów. Seth-Iavow szybko odkrył, że QAI oparty jest na bazie pradawnej technologii Seraphimów i operuje na przestrzeni kwantowej. Obcy przeprogramował go więc, by szpiegował i w ostateczności zdradził Dr. Brachmana. Wystrzelenie z Czarnego Słońca spowodowało osłabnięcie bariery miedzy naszym światem, a przestrzenią kwantową, umożliwiając Seraphimom stworzenie wyrwy i rozpoczęcie inwazji.

Najeźdźcy szybko i sprawnie poradzili sobie z Ziemią i jej obrońcami oraz błyskawicznie podbili światy UEF. W tym samym czasie sekta wewnątrz Aeon Illuminati obaliła księżniczkę i zjednoczyła się z Seraphimami, tworząc Zakon Illuminati. Miesiąc później QAI zmiażdżył wojska Cybran. Kilka miesięcy po tych wydarzeniach UEF oraz pozostałości po armii Cybran stworzyli Koalicję Obrony Kolonialnej. Wkrótce dołączyła do nich Rhiza wraz z siłami nadal lojalnymi wobec księżniczki.


Dwa lata później UEF zaczyna budowę nowej bazy na planecie Griffin IV. Fort Clarke ma stać się ostoją ludzkości i głównym centrum dowodzenia dla koalicji. Niestety Seraphimowie dowiadują się o jego położeniu i zaczynają swój atak. W tym miejscu wkraczamy my, by powstrzymać ofensywę.

Bardziej Supreme
Supreame Commander: W obliczu wroga jest dodatkiem samodzielnym co oznacza, że nie potrzebuje wersji podstawowej, by w niego pograć. Dodatek został wydany skromniej niż wersja podstawowa. W pudełku znajdziemy tylko płytę z grą oraz dosyć ubogą instrukcję, opisującą podstawy rozgrywki oraz rasę Seraphimów. Sam dodatek to nowa kampania składająca się tak jak te podstawowe z sześciu misji. Niestety rozczarują się ci, którzy myśleli, że pobawią się Seraphimami. Obcy pochodzący z przestrzeni kwantowej dostępni są jedynie w trybie potyczki oraz gry wieloosobowej.

Po wczytaniu się pierwszej misji rzuceni zostajemy w sam środek walki. Krótka animacja pokazuje nam atakowaną przez wroga bramę kwantową i w tym momencie dokonujemy wyboru dowódcy, której z frakcji wybrać. W ten sposób wybieramy tą, którą będziemy reprezentować przez całą kampanie. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że w kolejnych misjach nie wybieramy dowódcy ponownie. Aby zobaczyć co nowego u poszczególnych organizacji będziemy musieli rozegrać kampanię ponownie lub zaprosić komputer lub kolegę na przyjacielską potyczkę. Jeśli ktoś jest maniakiem to polecam rozegranie kampanii po raz kolejny. Każdą frakcję czekają inne cele poboczne w misjach.


Pierwsze, co rzuca nam się w oczy to zupełnie nowy interface. Z początku ciężko jest się w nim znaleźć, ale już po kilku minutach okazuje się, że rozmieszczenie wszystkich elementów jest korzystniejsze. Mini mapa z dodatkowego okna w którym mogliśmy obserwować pole walki przekształciła się w mapę wektorową. Oznacza to, że nie ważne jak duży zoom zrobimy, mapa pozostanie mapą i nie zobaczymy w jej oknie żadnych jednostek, a tylko ich taktyczne oznaczenia. Kolejnym brakującym w podstawce elementem jest wskaźnik pokazujący ile jednostek i budynków wybudowaliśmy oraz jaki mamy limit. Wytrzymałość jednostek też została lepiej wyeksponowana. Z kolei przy zapisach gry zauważymy, iż obok nazwy pliku pojawiły się daty kiedy dokonano zapisu.

Co nowego w wielkim świecie?
Twórcy do zakupienia rozszerzenia zachęcają nas dwunastoma nowymi mapami do multiplayera oraz nowymi jednostkami, których ponoć jest aż sto dziesięć. I jest to liczba całkiem prawdopodobna ze względu na nową rasę, ale i te dobrze już nam znane frakcje dostały trochę nowych zabawek. Każda otrzymała po jednej nowej jednostce eksperymentalnej. UEF może teraz wybudować centrum dowodzenia eksperymentalnym satelitom obronnym, dzięki czemu na polu bitwy pojawia się ów niewielki satelita. Wyposażony jest w dosyć potężny laser, a ponieważ znajduje się on na orbicie, pozostaje poza zasięgiem jednostek i budynków przeciwnika. Jedynym sposobem na pozbycie się tego małego drania jest zlokalizowanie i zniszczenie centrum kontroli. U Cybran pojawił się wielki robot przypominający kraba, który w razie potrzeby może posłużyć za małą stocznie. Do tego jest dosyć silnie uzbrojony i nastawiony na walkę zarówno na lądzie jak i w wodzie. Aeoni otrzymali eksperymentalny kreator masy, który bazowo produkuje dwadzieścia jednostek tego surowca. Oprócz eksperymentali, każda frakcja otrzymała po kilka nowych jednostek oraz budynków. Pojawiły się okręty nastawione na niszczenie łodzi podwodnych, transportery trzeciego poziomu, nowe ciężkie boty mogące przekraczać wodę, nowe instalacje obronne na trzecim poziomie i wiele innych drobiazgów.


Dosyć ciekawie prezentują się obcy. Ich jednostki opierają się na technologii kwantowej i twórcy zadbali, by wyglądały naprawdę fajnie. Grając Seraphimami dostaniemy praktycznie to samo, co pozostałe oprócz oczywiście eksperymentali. Tutaj tylko trzy jednostki, w końcu Seraphimowie dopiero dołączyli się do wielkiej batalii. Dosyć ciekawie prezentuje się eksperymentalna wyrzutnia pocisków strategicznych, które są tak potężne, że potrzeba dwóch systemów obrony strategicznej, by je zestrzelić. Kolejną jednostką jest Święty Robot Szturmowy. Posiada on bardzo dużą siłę ognia a gdy zostanie zniszczony z jego wnętrza uwalnia się istota z energii kwantowej, która przez jakiś czas krąży wokół wraku i ciska wyładowaniami energii. Niestety nie mam nad nią żadnej kontroli. Trzecią jednostką eksperymentalną jest olbrzymi bombowiec uzbrojony w bombę strategiczną, zdolną zniszczyć całą bazę przeciwnika.

Mnie osobiście kampania mocno znudziła, zarówno podstawowa, jak i ta w dodatku. Tak naprawdę Supreme Commander: W obliczu wroga to wczorajszy kotlet ze świeżym sosem. Jeśli jesteś fanem Supreme Commandera na pewno się nie rozczarujesz, zwłaszcza, że niecałe 40 zł za kilkanaście godzin ostrej młucki w singlu to naprawdę nie dużo. Może kolejny dodatek będzie ciekawszy. Jego teaser możemy obejrzeć po zakończeniu kampanii. Miejmy nadzieje, że Gas Powered Games tym razem spisze się lepiej.

Plusy:
+ nowa frakcja do multiplayera
+ nowe jednostki eksperymentalne
+ ulepszony interface

Minusy:
- nudna kampania
- jedna kampania dla trzech frakcji.
- nie można zmienić frakcji między misjami

Ocena ogólna: 6/10
Supreme Commander: W obliczu wroga
Wydawca polski: CD Projekt
Wydawca oryginalny: THQ
Data wydania polskiego: 5 grudnia 2007
Data wydania oryginału: 12/2007
Tryby gry: Single player, Multi player
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows XP, Windows Vista
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne