Recenzja gry "Pro Cycling Manager"


Wirtualne rowery…hmmm, czemu nie!

Pro Cycling Manager…”Cycling”- dla fanatycznego bikera gra może być jak znalazł, a i z własnego wyścigowego doświadczenia coś tam wiem, więc czemu by nie spróbować i sprawdzić, jak to jest po drugiej stronie? Ale też „Manager”, a jakoś nigdy osobiście nie przepadałem za menadżerami. Nie chciało się czytać, zapoznawać ze wszystkimi informacjami o zawodnikach, kupować, sprzedawać, ustalać jak ma wyglądać trening, pilnować finansów żeby nie zbankrutować, ogólnie zarządzać drużyną. Ale co tam, kiedyś musi być ten „pierwszy raz”, może się przekonam.

Na początku…

Włączamy grę, w menu mamy Opcje (ustawienia grafiki, dźwięku, parametrów łącza internetowego do gry multi), tryby Single Player, Multiplayer oraz listę twórców gry.

Tryb Single Player umożliwia rozpoczęcie kariery, rozegranie wybranego wyścigu etapowego, pojedynczego etapu a także jednego z wyścigów klasycznych (wyścig jednoetapowy), dostępna jest pełna lista wyścigów i etapów, ze stosunkowo wiernie odwzorowanymi trasami, do każdego etapu jest przekrój jego trasy, umożliwiający zapoznanie się z nią.

Wszystko na głowie prezesa

Tak, więc zostałem menedżerem zawodowej grupy kolarskiej. Trzeba zdecydować, którą drużyną będę kierował. Baza danych o zawodnikach i zespołach kolarskich jest imponująca, większość teamów i zawodników znanych z zawodowego peletonu, 1 i 2 dywizji, choć niestety kilku drużyn nie zobaczymy, ich miejsce zajęły teamy o podobnych nazwach (Lost Channel, T-elekom), tak samo z niektórymi kolarzami (Lance Noilstrung zastąpił Lance Armstrong’a) i wyścigami, np. w miejsce Tour de Pologne mamy GP de Pologne. Nie jest to znaczący mankament, ale zawsze milej jest wygrać z prawdziwym Ullrichem niż Ullrachem czy Noilstrungiem.

Po wybraniu drużyny rozpoczyna się prawdziwa, żmudna praca menadżera – negocjacje ze sponsorami (a wydatków nie zabraknie), zakupy nowego sprzętu, wyjazdy na obozy kondycyjne, koszty transportu czy wypłaty dla kolarzy i kadry trenerskiej.


Paryż - Roubaix "Piekło Północy"

Następnie przeglądanie danych zawodników – u którego trzeba popracować nad kondycją, ustalenie, kto zostanie liderem grupy a kto będzie mu pomagał w czasie wyścigów; właściwe przyznanie ról jest powiązane z morale wśród zawodników, wiadomo, że gwiazdy mają swoje kaprysy i one bidonów podawać nie będą.

Trzeba także wybrać, na jakie wyścigi jechać, a które odpuścić żeby nie przeciążyć zawodników; jako że nasza drużyna startuje w cyklu Top Tour (odpowiednik prawdziwego Pro Tour, czyli ligi najważniejszych i największych wyścigów), w tych wyścigach musimy startować i one są priorytetem.

Oczywiście nie trzeba wszystkiego ustalać na początku sezonu, z jednych wyścigów można zrezygnować (oprócz wyścigów serii Top Tour), na inne wysłać prośbę do organizatorów o zaproszenie.

Drużyny muszą inwestować w młode talenty, w tym celu trzeba wynająć tzw. Scouta, czyli łowcę talentów. Możemy go wysłać w prawie dowolną część globu, w poszukiwaniu kolarski diamentów, w oczekiwaniu że trafi się jeden, który po oszlifowaniu stanie się kolejnym „cudownym dzieckiem dwóch pedałów”.

Pierwszy start

Przed startem trzeba się zapoznać z profilem trasy, jej długością, ilością podjazdów, premiami górskim i premiami lotnymi dającymi punkty (ale także premie finansowe) czy temperaturą w czasie zawodów. Te informacje będą przydatne przy ustalaniu optymalnego składu, a także dobraniu odpowiedniego sprzętu dla kolarzy. We współczesnym kolarstwie zawodowym do wygranej nie wystarczą tylko dobrzy zawodnicy, żeby wygrywać potrzeba sprzętu najwyższej klasy, przystosowanego do różnych warunków. Zakupy topowego sprzętu pochłoną lwią część budżetu. Do wyboru mamy autentycznych producentów sprzętu kolarskiego: Shimano, Mavic, Campagnolo, Giro, Look. Uzupełniamy braki sprzętowe, dobieramy ramy, koła odpowiednie do rodzaju trasy i możemy rozpocząć wyścig.

Po ustaleniu składu, wyposażeniu w możliwie najlepszy sprzęt i ustaleniu taktyki jedziemy na wyścig!


Tour de France, Pola Elizejskie

”Witamy państwa na trasie wyścigu…”

Peleton zawodników czeka na start, warto dodać, że kolory poszczególnych drużyn są zgodne z rzeczywistymi barwami zespołów. Na około tłum rozentuzjowanych kibiców, oklaski, krzyki, atmosfera prawdziwego wyścigu.

Ruszyli, na początku peleton jechał razem, trzeba by rozruszać towarzystwo, ta część trasy płaska jak stół, wybrałem najlepszego zawodnika na płaskich trasach, niech powalczy o premię lotną, a może i ucieczka się powiedzie. Wydaje polecenie rozpoczęcia ataku, wystrzelił jak z procy, zaraz za nim 4 innych kolarzy przyłącza się do ucieczki, z każdą chwilą powiększają przewagę, 30 sek., minuta i przewaga urasta do ponad 3 minut. Ucieczka nie ma szans, jeśli zawodnicy nie będą ze sobą współpracować, tzn. nie będą dawać sobie zmian, jadąc za kimś na tzw. „kole” (zawodnik mniej się wtedy męczy). Jest współpraca, są zmiany, przewaga ciągle się powiększa.

Reszta moich kolarzy pracuje nad spowolnieniem peletonu. Uciekinierzy zbliżają się do pierwszej premii lotnej, tu zdobywa się punkty do klasyfikacji najlepszych sprinterów, z resztą cały wyścig to nie tylko klasyfikacja generalna, to również najlepszy sprinter, góral (zdobywca największej liczby punktów na premiach górskich), za punktami dowolnej klasyfikacji idą premie finansowe. Krótki sprint i pierwsza lotna premia pada moim łupem. Z peletonu uciekła grupa pościgowa, szybko zmniejsza dystans, ale nadal jest to bezpieczna przewaga. Na kilkanaście kilometrów przed metą rozpędzony peleton zmniejsza stratę do niecałej minuty, finisz zapowiada się gorąco. Peleton niestety wchłonął ucieczkę, do mety coraz bliżej, staram się ustawić swojego lidera za najlepszym sprinterem, żeby go rozprowadził przed metą na dobrą pozycje do rozpoczęcia sprintu. 2 kilometry przed metą zaczyna się sprint, ostra walka, każdy wykorzystuje resztkę sił, jakie jeszcze mu zostały po przejechaniu 160 km, "kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała”. Niestety, mój zawodnik osłabł przed samą metą i ostatecznie uplasował się na 4 pozycji, trudno, ale wyścig udany – 2 lotne premie zdobyte przez moich kolarzy, drużynowo zajęliśmy 3 miejsce.

Niestety nie jest to takie łatwe, samo kręcenie na maxa nie wystarczy, potrzebne jest doświadczenie i zapoznanie z zawodnikami i ich możliwościami, ale to przychodzi z czasem.

Interesująco rozwiązana jest jazda na czas, indywidualna i drużynowa. Trzeba dobierać kolarzowi przełożenia, na jakich ma jechać i modyfikować je w zależności od zmieniającego się profilu trasy. Dodatkowo w jeździe zespołowej ustalamy częstotliwość zmian. Jest możliwość, że to wszystko zrobi za nas gra, ale nie będzie to optymalne rozwiązanie, lepsze wyniki osiągnie się manualnie sterując zawodnikiem. Oczywiście wymaga to pewnego doświadczenia i zapoznania się z instrukcją.


Ile można pod górę?? - Giro di Italia

Z samochodu dyrektora sportowego

W czasie wyścigu na ekranie widzimy kilka paneli. Po lewej stronie znajdują się informacje dotyczące naszych kolarzy startujących w wyścigu, pokazujące stopień wysiłku, prędkość, tętno i ilość dostępnych posiłków, a także aktualne zadanie (czy kolarz ma atakować, trzymać się początku peletonu, jechać własnym tempem itp.). Na paskach widać energię, którą można odbudowywać, pasek sprintu. Niżej znajduje się panel ze wszystkimi poleceniami dla kolarzy (rozpoczęcia ataku, rodzaju zmian, rozpoczęcia sprintu itp.). Na samym dole mamy panel kontrolny plików mp3, pasek komunikatów, opcje kontroli kamery, przyspieszanie czasu. Po prawej ramki z istotnymi informacjami dotyczącymi umiejętności wybranych kolarzy, prędkość z jaką jedzie, informacje o nachyleniu trasy, a na samej górze ilość kilometrów do mety, premii lotnej i górskiej. Dodatkowo można rozwinąć ramkę z profilem trasy, z zaznaczonymi premiami i przewagami czasowymi pomiędzy ucieczkami a peletonem.

Wizualnie wyścig wygląda bardzo dobrze, kolarze w kolorowych strojach, poruszają się płynnie, prawie naturalnie, ich zachowanie jest różne w zależności od sytuacji – kołysanie się w czasie sprintu, na podjazdach widać morderczy wysiłek, w czasie jazdy pod wiatr ustawiają się w tzw. „wachlarz”, przy złych warunkach pogodowych zdarzają się kraksy i wywrotki. Widoczne są różnice w sprzęcie, i tym wybieranym przed wyścigiem, jak i poszczególnych zawodników i drużyn. Reszta otoczenia – drzewa, góry, miasta, kibice na poboczach – nie porywa, ale na obronę można napisać, że blisko 200 postaci kolarzy i tak wystarczająco obciąża komputer a oni są tu przecież najważniejsi. Zmiana wyglądu drogi pomiędzy drogą w mieście a drogą poza miastem mogłaby być mniej gwałtowna, bo jak to już Gambit napisał przy okazji recenzji Cycling Managera 4 "Wygląda na to, że trasa jest złożona z klocków, które nie zawsze logicznie do siebie przystają"; to samo można zaobserwować w tej grze.

Oprócz odgłosów kibiców z głośników wydobywa się szum pędzącego peletonu, nie za cichy, nie za głośny, w sam raz, a co jakiś czas odzywa się komentator; nie jest on może tak porywający jak komentarz panów Tomasza Jarosińskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego, znanych z komentowania Tour de France w EuroSporcie, ale czasem się przydaje – da znać o ucieczce i innych wydarzeniach w peletonie, co bardzo się pomaga przy szybko zmieniającej się sytuacji w peletonie.

Standardowa muzyka jest raczej irytująca, ja wytrzymałem kilkanaście minut, ale na szczęście można włączyć własne mp3, wrzucając je do odpowiedniego folderu w grze.

Multiplayer

Trudno coś napisać o graniu w trybie multi, z tego względu, że nie udało mi się znaleźć żadnego gracza w oferowanym przez grę Game Center. Choć muszę przyznać, że gra z innymi może być bardzo ciekawa.


"Upadłem i nie mogę wstać" Paryż -Roubaix

Meta!

Tak jak podejrzewałem od początku, jako fanowi kolarstwa, najbardziej podoba mi się sam wyścig, dobrze odwzorowany zarówno pod względem graficznym jak i samej atmosfery, wiernie przeniesione trasy (na trasie klasyka Paryż-Roubaix, zgodnie z rzeczywistością, część trasy prowadzi kostką brukową), zachowanie zawodników w peletonie, na trasie. W zdecydowanej większości autentyczne drużyny w swoich klubowych barwach. To wszystko bardzo pozytywnie wpływa na zwiększenie autentyczności gry, co dla fana kolarstwa jest bardzo ważne.

Gra oferuje bardzo wiele także urodzonym menadżerom – bogata baza danych zawodników, poszukiwanie młodych talentów, dbanie o finanse drużyny, kupowanie sprzętu, zatrudnianie nowych i zwalnianie niespełniających oczekiwań kolarzy i wiele, wiele innych.

Gra ma podstawową zaletę – autentyczność; pozwala poznać kolarstwo, nawet zupełnie nieobeznany gracz przekona się, że ściganie na rowerze to sport zespołowy, w żadnym wypadku indywidualny, tu liczy się współpraca całej drużyny i odpowiednia taktyka.

Problem z oceną Pro Cycling Manager polega na tym, że nie jest to tytuł rewolucyjny, na rynku ma tylko jednego konkurenta, wydanego przez to samo studio Cycling Managera 4, trudno się więc spodziewać, że znacząco będzie się od niego różnić. Wahając się pomiędzy 3,5 a 4 zdecydowałem się dać jej 4, gdyż jako osoba nieprzepadająca za managerami, dalej będę w nią grał, delektując się atmosferą i emocjami wyścigu kolarskiego z samochodu dyrektora sportowego.

Plusy:
+ realistycznie odtworzona atmosfera wyścigu
+ bogata baza danych o zawodnikach, zespołach i wyścigach
+ łatwa i intuicyjna kontrola zawodnika
+ mnogość funkcji menadżera
+ możliwość odtwarzania własnych mp3

Minusy:
- brak największych nazwisk światowego peletonu
- wymagania większe od tych podanych przez producenta

Ocena ogólna: 8/10
Pro Cycling Manager
Wydawca polski: PLAY
Wydawca oryginalny: Focus Home Interactive
Data wydania polskiego: 19 grudnia 2005
Data wydania oryginału: 6/2005
Oryginalna strona gry: http://www.cycling-manager.com/pcm
Tryb gry: Single player
Dostępna platforma: PC
System operacyjny: Windows XP
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne