Recenzja gry "Blitzkrieg 2: Upadek Rzeszy"

Lata 1944-1945 głównie kojarzą nam się ze „zwycięskim odwrotem” wojsk hitlerowskich na każdym odcinku frontu. Ze wschodu nadciąga czerwona zaraza pochłaniająca wszystko, co stanęło na jej drodze, z zachodu nieco nieporadnie, lecz nieubłaganie napierają Alianci. Wydawać by się mogło – kaputt, biała flaga i zwijamy manatki.

Nieszczęśliwie dla niemieckich żołnierzy, Fuhrer zapowiedział walkę do ostatniego żołnierza i naboju. Zaiste, nie omylił się zbytnio. Jego zadufanie doprowadziło do straty wielu wartościowych, bo doświadczonych dywizji w „kotłach”(okrążeniach).
Widać Stalingrad nie nauczył go niczego. Blitzkrieg 2: Upadek Rzeszy, dodatek typu stand-alone przedstawia właśnie ten okres i operacje mające wtedy miejsce, a o których być może niewielu wiadomo.

Drang nach osten i chodu z powrotem!
O czym mówię konkretnie? O Ostfront, Froncie Wschodnim, zmorze żołnierzy każdego szczebla. Otrzymujesz bilet do piekła w jedną stronę. A jakie są postoje?

Jesień 1944 to słynna Kieszeń, lub Forteca Kurlandzka. Kurlandia to kraina historyczna, która obecnie stanowi zachodnią część Łotwy.

To tutaj, w potężnym kotle niedobitki wojsk Rzeszy, głównie Waffen-SS wespół z łotewskimi ochotnikami(tzw. Lettland Legion – legion łotewski) stawiały zacięty opór Armii Czerwonej. Opór, dodajmy, bezsensowny, gdyż główny impet ataku został skierowany w kierunku Białorusii Ukrainy. W czerwcu 1944 rozpoczęto operacja Bagration, którą rozgrywamy po stronie ZSRR, gdzie wraz z krasnoarmiejcami „wyzwalamy” bratni naród białoruski z faszystowskiego ucisku. W marcu 1945 miało miejsce oblężenie Budapesztu, który został zdobyty, pomimo wcześniejszych akcji zaczepnych niemieckich sił pancernych.


To się nazywa kukułcze jajo!

Łącznie dostajemy cztery wielkie rozdziały dla obydwu stron. Podobnie jak w Blitzkriegu 2, operacje składają się z jednej misji historycznej oraz kilku misji dodatkowych, które odblokowują główne zadanie (zazwyczaj wystarczy ukończyć dwie) i powiększają paletę wojsk, które są do naszej dyspozycji.

Muszę szczerze powiedzieć, iż dostępne nam misje zostały pieczołowicie przygotowane i nie sposób się nudzić. O ile czasami trzeba się często natrudzić, gdyż poziom trudności gry został nieco wyśrubowany – o jeden stopień, o tyle wygrana daje dużo satysfakcji, tym bardziej, iż występuje tu więcej misji o charakterze typowo defensywnym.

Wir kommen wieder!
Mechanika gry pozostała praktycznie bez zmian – Upadek Rzeszy to nadal w miarę realistyczny RTW, aczkolwiek twórcy wzięli pod uwagę sugestie fanów oraz fakty i zmodyfikowali kilka aspektów rozrywki.


Efekty świetlne w nocy to jest to!

I tak artyleria strzela wolniej i mniej celnie, szerzej sieją kulami kaemy, zasięg widzenia i ognia broni pancernej uległ zdecydowanemu powiększeniu, podobnie jak piechoty – znikły lornetki. Pancerne potwory są też opancerzone tak, jak w rzeczywistości i podobnie sieją spustoszenie.

Skoro jesteśmy już przy nowinkach to warto wspomnieć o czterech nowych jednostkach historycznych, a zwłaszcza SAU „Marder III” oraz T-44, praszczurze czołgu T-54. Wydawać by się mogło, że to raczej mało, prawda? Sęk w tym, iż więcej już się po prostu nie zmieści! W Blitzkriegu 2 twórcy wiernie odtworzyli znakomitą większość ówczesnych sił, wykorzystano je w Upadku Rzeszy, a przecież Nival nie będzie zmyślać!

Ad vocem pozostałych nowości – dodano 6 map dla pojedynczego gracza, 4 dla graczy wielu oraz dwa nowe odznaczenia historyczne. Ogółem, dużo więcej tego samego. Dobrego!

Wychodiła na bierieg Katiusza
A jak się gra? Jako, że przenosimy się w ostatnie lata wojny, w nasze spocone łapki najwyższe dowództwo przekazuje same cuda. A to potężny IS-2, a tu znowu majestatyczne ISU152 biorą się za bary z JagdTigerami. Gdzieś przemyka późna wersja PzKpfW IV, bo z cienia wyłania się stado SU – od 76 do okrutnego 152. W powietrzu, niczym monstrualne kondory majestatycznie kołują Tupolewy, a z błękitu co chwila urywa się i spada, niczym rzucony, Ił, by poczęstować Niemców bombami i ogniem z działek. Ale niedługo, bo goni go odrzutowy Me-262 Schwalbe i strąca z nieba niczym szyszkę.


Były sobie świnki trzy...

Krótki jego sukces – w dole, na ziemi już czekają żądne krwi załogi dział przeciwlotniczych – niemieckie 88-tki zapamiętale ostrzeliwują majaczące pod nieboskłonem obłe kształty, raz po raz strącając wraże samoloty. Radzieckie pelotki nie pozostają dłużne, gdyż w rzeczywistości słynęły z celności i skuteczności. Odbiwszy się chwilę od artystycznych środków wyrazu muszę wspomnieć, iż od czasów pierwszego Blitzkriega działa przeciwlotnicze, zwłaszcza te ciężkie, mają 100% skuteczność. Bombowiec nad armatą to pewne zestrzelenie, a jedna potrafi zdjąć nawet trzy ciężkie ptaki.

Niedługo jednak sieją postrach te straszne haubice – piechota już przypuszcza szturm, wspierana przez cekaemy, moździerze, miotacze ognia i wyrzutnie granatów ppanc. Zająwszy pozycje wroga obsadza działa, stawia miny i kopie okopy, by przygotować się na ewentualny kontratak. Nadchodzi, niczym oczekiwany gość, którego chcielibyśmy się jednak pozbyć, bo brudzi i czuje się jak u siebie.

Z upiornym wizgiem z nieba spada ołów, ogień i śmierć! Odległy brzeg rzeki ugina się pod tąpnięciami wystrzałów z ciężkich dział, zaś cały świat chciałby zatkać uszy – wyją Katiusze, skowyczą Nebelwerfery, a swoisty rytm wybija tradycyjna, lufowa artyleria.


Wbrew obiegowej opini, Niemcy to gorący naród.

Piekło! Wśród tego chaosu niestrudzenie pracują robotnicy wojny – saperzy naprawiają umocnienia i kładą pola minowe i karmią maszyny zagłady pociskami. Ciężarówki i pojazdy półgąsienicowe przerzucają żołnierzy i działa na szczególnie zagrożone odcinki frontu, by uzupełnić luki w obronie.

Niewinna przyroda i dzieła ludzkich rąk są świadkami i świadectwem zaciętości starć. Drzewa łamią się pod gąsienicami mechanicznych monstrów, sielskie łąki w mgnieniu oka zamieniają się krajobraz księżycowy, a długo pielęgnowane skwerki czy ogródki wraz z domami zapadają się i straszą martwymi resztkami. Wojna to piekło!

Artileristi! Stalin dal prikaz!
W kwestii zasadniczej dla odbiorcy masowego czyli oprawie nie zmieniło się nic. Naszym oczom nadal ukazują się zaśnieżone pola obfitujące w zaspy, złote jesienne drzewa i soczyste letnie polany. Z wiadomych względów pustyni nie uświadczysz


Nie wywołuj Rusa z lasu.

Jednostki, efekty świetlne i cząsteczkowe – wszystko, jak w dziadku Blitzkriegu 2, który jednak miał premierę ponad rok temu!
A twórcy nic – ani lepszej grafiki, ani nowej muzyki, nawet nie wypucowali kodu gry, by śmigała na słabszych kompach (Upadek Rzeszy jest bardzo ramożerny, jak i protoplasta).

Rzucajcie oczkami na screeny, a mi pozostaje zganić twórców za tak jawny przykład lenistwa.

Mam tylko nadzieję, iż nie powtórzy się, jak w przypadku Blitzkriega, seria tasiemcowatych mission-packów, które pomimo wysokiej jakości wykonania nie wnosiły niczego nowego.


Kaszlak zaparkowany, a świateł nie zgasili!

Tysiącletnia Resza mrzonką, która przetrwała lat dwanaście.
Summa summarum, Blitzkrieg 2: Upadek Rzeszy jest produkcją udaną. Jak już napisałem, dużo więcej tego, za co kochamy serię Blitzkrieg. Nival, jak to ma w zwyczaju, przypomniał fragmenty wojny, o których szeregowy gracz słyszał mało, lub wcale. Funkcja edukacyjna, nie inaczej! Ale na przyszłość, panowie twórcy, postarajcie się bardziej. Nie chcemy znów nihil novi sub sole.

Plusy:
+ ciekawe i rozbudowane misje,
+ długi czas rozgrywki,
+ nieustanna akcja,
+ zmiany w mechanice,
+ mapy, jednostki etc.

Minusy:
- w sumie nic nowego,
- znów problem dział przeciwlotniczych,
- wymagania sprzętowe.

Ocena ogólna: 7.5/10
Blitzkrieg 2: Upadek Rzeszy
Wydawca polski: Cenega Poland
Wydawca oryginalny: CDV Software Entertainment AG
Data wydania polskiego: 15 grudnia 2006
Dostępna platforma: PC
Systemy operacyjne: Windows ME, Windows XP, Windows 2000, Windows 98
Uwaga: To jest stary temat
Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne