Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2
Frontline Kursk
  1. #1
    Ojciec S.
    Gość

    Domyślnie Frontline Kursk

    Recenzja gry "Frontline Kursk"

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, iż twórcom gier jeszcze długo nie znudzi się tematyka drugowojenna. Jak wiele razy mówiłem, nie mam nic przeciwko, ale razi mnie wtórność – misie kolorowe, zainteresujcie się polskim wrześniem, norweskim Jupiterem, Bałkanami, czy też daleką Azją w roku 1945 – to naprawdę nie boli. A i graczy historii poduczycie!

    Tymczasem znane i lubiane studio Paradox Interactive, które do tej pory wsławiło się raczej mało dynamicznymi (acz świetnymi) strategiami z serii Europa Universalis skołowalo od Nival Interactive silnik Blitzkriega 2 i stworzyło na jego bazie grę RTW – Frontline Kursk, o której traktuje ta recenzja.

    Na wschodzie cisza przed burzą.
    Nazywam się Von Kluge i w lecie 1943r. byłem dowódcą Grupy Armii „Środek”. Piątego lipca rozpoczęła się długo i pieczołowicie przygotowywana operacja „Zitadelle”, która miała na celu ostateczne rozbicie sił Armii Czerwonej na froncie wschodnim. Rozpoczęło się jedenaście dni piekła.

    Niestety, ta radziecka hołota zwiedziała się o naszym planie i zdołała przygotować dobre fortyfikacje - linie umocnień, zasieków i pól minowych.

    Wiara w nas była silna – w końcu, czym jest jakiś ruski sołdat pchany na śmierć przez szwadrony enkawudzistów, bez karabinu i granatów wobec wyszkolonego, karnego i dobrze wyposażonego żołnierza Trzeciej Rzeszy?

    Czas pokazał, jak bardzo się myliliśmy – pod Prochorowką, pod Ponyri i w wielu innych miejscach.


    Prezent dla rosyjskich przyjaciół

    Achtung! Panzer! Flieger!
    Wszyscy generałowie biorący udział w tej operacji – von Mainstein, Model, Hoth i ja wiedzieli, że decydującą rolę w nadchodzącym starciu odegrają czołgi – nasze potężne maszyny, dzięki którym zdobyliśmy całą Europę i dzięki którym jesteśmy tutaj, pod Kurskiem. Fuhrer przydzielił nam najnowsze osiągnięcia przodującej niemieckiej techniki – średnie czołgi PzKpfW V „Panther” i ciężkie niszczyciele czołgów Sd.Kfz. 184 „Ferdynand”.

    Poza tymi nowoczesnymi cudami przydzielono nam konie robocze zwycięskiego Wehrmachtu – PzKpfW IV i potężne PzKpfW VI - „Tiger”. Artylerzyści polerowali lufy haubic „Brummbar” i „Hummel”, a odziani w azbestowie kostiumy czołgiści napełniali zbiorniki flammpanzer „Flammingo” - malutkiego czołgu z potężnym miotaczem płomieni.

    Naturalnie, nie opiszę tu wszystkich nowych pojazdów, usprawnień tych już istniejących, czy też wreszcie dobrych kamuflaży, gdyż zajęło by to zbyt wiele miejsca, a papier teraz, gdy wojna jeszcze trwa, jest deficytowy.

    Muszę tutaj pochwalić chłopaków z Luftwaffe – Ci chłopcy, latający Messerschmittami, Stukasami czy Junkersami zrzucili niejednego ptaszka z nieba, który chciał nam dopiec, otworzyli sporo czołgów i wydatnie przyczynili się do sukcesów tam, gdzie nawet nasze potężne czołgi nie dały rady.

    Niezgorzej spisali się artylerzyści – w odpowiedzi na przeraźliwie, wyjące radzieckie Katiusze przywieźli muczące jak krowy rakietnice „Nebelwerfer” i ciężkie działa. Ciekawi mnie tylko, co bardziej przerażało naszych żołnierzy – nasze rakietnice, czy ich Katarzyny...


    Jak widać, zwiad nawalił i bomby dekorują ziemię

    Żelazne gąsienice i ognie.
    Mieliśmy rację – czerwona zaraza przygotowała mnóstwo czołgów. Nie będę po kolei wymieniał ich modeli, jeśli chcesz się o nich czegoś dowiedzieć i jesteś odważny, po prostu wyjdź ze schronu.

    Dość powiedzieć, że ruscy mieli więcej czołgów, niż my. Nic nie pomogło nawet opóźnienie ofensywy i czekanie na nową partię Panter – zielone konserwy zakrywały wszystko.

    Ale nie martw się Ty, który znajdziesz te zapiski – nasze maszyny były lepiej opancerzone i uzbrojone. Niestety, supremację techniczną wyrównały liczne usterki, które eliminowały wozy bojowe z walki – tyczyło się to zwłaszcza Panter.

    Nie zapominam o bohaterskich żołnierzach mężnego Wehrmachtu – postępowali tuż za naszymi czołgami, dusząc opór, którego nie zmiażdżyły żelazne gąsienice. Jednakże z powodu charakteru operacji „Zitadelle” odgrywali oni rolę drugorzędną – właśnie zabezpieczania tego, po czym przeszły czołgi. Choć krwawili i w wielkich szturmach, nie przeczę.

    Jak rozwijała się ofensywa, pewnie zapytasz... obsadzili każdą, najmniejszą nawet wioskę. Dom, stajnia, przydrożny rów, niewielki murek – to wszystko zmienione zostało w ziejący ogniem punkt oporu. Nie będę mówił nawet o mostach, czy miastach. W spokoju zostawili chyba tylko przeprawy, a i tam czasami natykaliśmy się na miny.


    Running up that hill !

    Ogółem, mogę teraz powiedzieć, że Bitwa pod Kurskiem, jak okrzyknięto ją na zachodzie, składała się z trzech etapów. Najpierw przedzieraliśmy się przez radzieckie pozycje, by potem, natknąwszy się na doborowe radzieckie dywizje gwardyjskie (ściągnęli je spod Stalingradu, psy!) związać je walką. Ostatni etap nie jest zbyt chwalebny – chcieliśmy ugrać, co się dało w tej przegranej grze. Podejrzewam, że nasi radzieccy adwersarze widzą to na odwrót.

    Każdy z takich etapów samodzielnie podzielił się na trzy bitwy. Z tego, co mi wiadomo, brał w nich udział jakiś młody, ale zdolny dowódca – chłopak wygrał wszystkie starcia! Nie pamiętam, jak się nazywał – jakie imię podasz, takie będzie właściwe.

    Ale, ale – kontynuujmy mą opowieść. To było tylko 11 dni, a wydaje się, że trwały one wieczność...


    W lewo zwrot! naprzód biegiem marsz !

    Zmiany były konieczne.
    Dołożyliśmy tym nędznym słowianom w 1941 i 1942, choć trudno było nam przełknąć Stalingrad. Mieli karabiny, mieli amunicję i żołnierza. Ich maszyny, muszę to przyznać, jeśli ustępowały naszym, to niewiele. Nie nauczyliśmy się – nie wprowadzono żadnych innowacji w taktyce, czy uzbrojeniu ogólnym, w porównaniu z skokiem roku 1940, czy 1941. A wydawać by się mogło, że właśnie to jest nam najbardziej potrzebne, bo podnieść morale naszych wojaków i zachęcić ich do walki. A tymczasem, dostali tylko nową ziemię, którą należało zrosić krwią. Nic więcej.

    Kiedy byłem tam, wtedy, nie omieszkałem przyjrzeć się z bliska naszym maszynom i uzbrojeniu żołnierzy. No bo, jak koncypowałem, skoro to tak ważna operacja, że zaangażował się w nią sam Fuhrer, to powinniśmy dostać całkiem nowe, nie widziane wcześniej wyposażenie, a jeśli nie, to takie, które będzie lepiej działać. Tak nie było.

    Specjalnie, choć może się to wydać dziwne, obserwowałem radzieckie ziemie. Byliśmy daleko na wschodzie, wprawdzie nie tak daleko, jak pod Stalingradem, ale to jednak nie był Vaterland. Wygląda na to, że Rosja w lecie wygląda wszędzie tak samo, aż po Ural – różni się tylko ilością błota i radzieckich sołdatów. Powiesz pewnie, że pojechałem tam na wojnę, a nie na wakacje – ale ja nie mogłem uwierzyć, że to wszystko było takie niezmienione w porównaniu z Blitzkriegiem lat wcześniejszych.


    Oddział naprawdę specjalny

    Muszę kończyć ten... pamiętnik? Notatkę? Gorąco w tej Francji, jak nic, ale przynajmniej nie dostaną mnie sowieci. Sekretarka mówi, że idzie do mnie Stroop. Ciekawe, czego chce ten idiota?

    Ostatecznie...
    Ta recenzja była w nieco innej formie, niż zwykle. Bo ileż można pisać o tym samym? Ani grafika, ani dźwięk nie zmieniły się wcale i są takie same, jak w Blitzkriegu 2 lub Upadku Rzeszy. Ale i tak nadal jest to kawałek porządnej roboty, w który naprawdę warto zagrać, jeśli wysupłasz te 30 złociszy.

    Plusy:
    + grywalność,
    + dobra konstrukcja misji,
    + ulepszony system posiłków,
    + czołgi!
    + nadal dobra grafika,
    + cena!

    Minusy:
    - naprawdę nic nowego.

    Ocena ogólna: 7.5/10
    Frontline Kursk
    Wydawca polski: Cenega Poland
    Wydawca oryginalny: 1C
    Data wydania polskiego: /2007
    Data wydania oryginału: 3/2007
    Tryby gry: Single player, Multi player
    Dostępna platforma: PC
    Systemy operacyjne: Windows XP, Windows 2000
    Uwaga: To jest stary temat
    Ta dyskusja jest starsza niż 90 dni. Informacje w niej zawarte mogą już nie być aktualne

  2. #2
    Aktywny Precylowicz Awatar Pawełłłł
    Dołączył
    07.11.2010
    Mieszka w
    Wielkim świecie precyl.pl
    Posty
    2,602
    Wątków
    84
    Siła reputacji
    25

    Domyślnie Odp: Frontline Kursk

    Zgadzam się plusem "Cena"
    Jeśli ci pomogę to daj repa.

Podobne wątki

  1. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 19.08.2008, 09:40
  2. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 19.08.2008, 09:36
  3. Frontlines: Fuel of War PC Beta Demo
    By Dolce Gabbana in forum Gry (s/t/d)
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 14.07.2008, 12:00
  4. Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 01.03.2008, 17:10
  5. [torrent] Kursk - The Greatest Tank Battle 1943
    By Byku in forum Inne torrent
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 05.02.2008, 05:05
  1. Ranking tematów

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •