Solucja do Infernal
-
Użytkownik
- Siła reputacji
- 5
Solucja do Infernal
Prolog
Zdradzony (Klub)
Dzień zapowiadał się wyjątkowo pięknie. Siedziałem sobie w lokalu leniwie popijając drinka. Fotel obok zajmowała piękna blondynka. Była nią Barbara - moja koleżanka z dawnej pracy. Rozmawialiśmy o przyczynach mojego zwolnienia, kiedy zadzwonił telefon. „Cieszę się, że Pan jeszcze żyje. Jeśli wyjdzie Pan cało z tej pułapki, spotkajmy się w cmentarnej krypcie” - powiedział tajemniczy nieznajomy i rozłączył się. Rzeczywiście, gdy spojrzałem na moją towarzyszkę, ta celowała do mnie z pistoletu. Przyjaźń wzięła jednak górę nad obowiązkami zawodowymi i Barbara puściła mnie wolno. Dobrze, bo żal byłoby mi ją zabić. Pozostało uporać się z komandosami Etherlightu, którzy weszli do baru. Nie sprawiło mi to większych trudności i gładko oczyściłem sobie drogę do windy. Zabitym żołnierzom zabrałem naboje do pistoletu i karabin maszynowy (wystarczyło przyklęknąć przy ciele i obszukać je przyciskając i przytrzymując klawisz E). Zjechałem do garażu i zapuściłem silnik mojego wozu.

Propozycja nie do odrzucenia (Cmentarz)
Na cmentarzu czekał na mnie Lucjusz Black, naczelny szef wywiadu Abyss. Powiedział mi, że wszyscy jego agenci nie żyją, a moja sytuacja jest kiepska, ponieważ były pracodawca nie spocznie, dopóki nie ujrzy mnie martwego. Wiem o Etherlight zbyt dużo, aby pozostać żywym. Pułapka w barze była dopiero początkiem wielkiej nagonki i nie poradzę sobie bez nowych mocy, które on może mi zaoferować. Perspektywa zdobycia nowych umiejętności i dokopania zdradzieckiemu pracodawcy była zbyt kusząca, aby ją odrzucić. W ten właśnie sposób zostałem agentem diabła.
Wioska
Moją pierwszą misją było zbadanie co knuje Etherlight. W tym celu udałem się w okolice klasztoru Hochtempelberg. Mój nowy mocodawca poinformował mnie, że w tym przybytku trwają tajne eksperymenty zainicjowane przez profesora Wolfa i jego asystentkę Elenę Zubrov. Niestety więcej konkretów szef nie podał, bowiem tylko tyle informacji zdołał przekazać ostatni agent Abyss, zanim wytropiono go i zabito. Zadanie spenetrowania tajemnic klasztoru przypadło teraz mnie. Szybko okazało się, że do siedziby mnichów nie dotrę głównym wejściem. Trzeba było poszukać innej drogi. W okolicznej wiosce znajdował się kościółek, a w nim zamknięte na elektroniczny zamek drzwi. Na własnej skórze poczułem, że boska aura tego miejsca kłóci się z mocami nadanymi mi przez nowego pracodawcę. Aby dostać się do zabezpieczonego pomieszczenia, musiałem najpierw przeszukać wioskę. System komputerowy odblokowujący drzwi znalazłem na poddaszu chaty, znajdującej się nieopodal gościa sprzątającego podwórze. Wróciłem do kościółka i udałem się do chronionego wcześniej pokoiku. Tam znalazłem klapę, która zaprowadziła mnie do piwnicy. Dziwne, ale mojemu szefowi wyjątkowo spodobała się panująca tu aura. Dla mnie było tam po prostu ciasno i wilgotno. Humor poprawiło mi otrzymanie nowych mocy, których od razu użyłem, aby rozwalić stemple barykadujące przejście do innych pomieszczeń piwnicy. Udałem się dalej, a strzałem z pistoletu zniszczyłem obserwującą teren kamerę. Tak jak myślałem, tunel z podziemi kościółka wiódł prosto do klasztornej piwnicy. Po drodze przeskoczyłem przez ziejącą dziurę i znalazłem się w przybytku mnichów.

Klasztor Hochtempelberg
Spotkany brat zakonny nie chciał wdawać się w żadną dyskusję ze mną i wolał przejść od razu do walki. Proszę bardzo. Wkrótce jego trup spoczął na posadzce, a ja mogłem wypróbować nową moc nadaną mi przez Szatana. Podszedłem do ciała, wyciągnąłem rękę i wyssałem z niego energię. Tym samym zregenerowałem swoje rany i zabrałem kartę dostępu potrzebną do otwarcia drzwi. Z kolejnymi napotkanymi mnichami już nie próbowałem rozmawiać. Od razu częstowałem ich ołowiem. Po drodze, oprócz eksterminacji napotkanych przeciwników, miałem okazję wypróbować kolejną z moich zdolności. Skoczyłem naprzód tak szybko, że nie sparzyła mnie bariera Etherlightu

Gdy dotarłem na dziedziniec, klasztor został już zaalarmowany o mojej obecności. Bycie incognito wzięło w łeb, ale może to i dobrze, bo wolę zabijać przeciwników, którzy są świadomi co ich czeka. Wybiłem całą załogę zauważając przy okazji, że przeciwników znajdujących się na krużgankach łatwiej wyeliminować używając przy strzale diabelskiego wspomagania. Następnie spenetrowałem pobliskie pomieszczenia i udałem się przez furtkę do stojącej obok szopy. Okazało się, że za chatką jest zejście do podziemnego pomieszczenia, w którym znajduje się aparatura odblokowująca zabezpieczoną zamkiem furtkę. Zakonnicy sami z siebie nie chcieli otworzyć mi bramki, więc musiałem ponownie użyć przemocy, by dostać się do komputera. Wróciłem tą samą drogą i przeszedłem przez otwartą teraz furtkę. Ta droga zaprowadziła mnie do schodów prowadzących na piętro budynku, z którego wcześniej ostrzeliwano mnie na dziedzińcu. Jednak aby się dostać do odpowiednich drzwi, musiałem najpierw przylgnąć do ściany i przemaszerować po wąskim gzymsie.
Na krużgankach pojawiła się nowa ekipa łysawych braci zakonnych, więc była okazja aby znowu sobie postrzelać. Przy jednym z trupów znalazłem kartę identyfikacyjną, która posłużyła mi do otwarcia zamkniętych drzwi w jednym z pomieszczeń. Prowadziły one na pomost prowadzący do strzeżonego przez czujnik tunelu. Niestety nie udało mi się przejść bez wszczęcia alarmu, pora była więc zapytać przełożonego, jak sobie z tym poradzić. Lucjusz dał mi kolejną umiejętność – czasową teleportację. Dzięki niej po ucichnięciu alarmu teleportowałem się w okolice terminala i szybko, zanim złapał mnie promień czujnika, dezaktywowałem system. Zadowolony z siebie udałem się do następnego pomieszczenia, którym była sterownia kolejki linowej. Sali tej strzegł uzbrojony w karabin maszynowy mnich, otoczony niebiańską barierą, który zapalił lampy oślepiające blaskiem i pozbawiające mnie energii. Przeprawa z nim była trudna, ale znalazłem sposób na drania. Zestrzeliłem po kolei wszystkie trzy reflektory, zebrałem trochę diabelskiej mocy i przygrzałem mu ile mogłem, zanim na nowo zapalił światła. Za pierwszym razem tylko go zraniłem, ale powtórzyłem czynność kilka razy i wkrótce mogłem pożywić się jego energią. Zabrałem przy okazji kartę dostępu, która dała mi przepustkę do terminala uruchamiającego kolejkę. Wszedłem do wagonika i zjechałem na dół.

W poszukiwaniu Wolfa (klasztor – dolna stacja)
Po przyjeździe do nowej lokacji szef kazał mi schwytać profesora Wolfa i przyprowadzić do siebie. Obiecałem mu, że poszukam naukowca. Najpierw musiałem sobie jednak poradzić z nowym systemem alarmowym. Tym razem było trudniej niż za pierwszym razem, ponieważ dolna stacja kolejki okazała się poświęconą ziemią i moje moce szybko osłabły. Rozwiązaniem okazało się wejście do pomieszczenia (które już święte nie było) i zaczerpnięcie mocy. Syreny straszliwie wyły mi nad głową, ale gdy tylko nabrałem sił i wyszedłem z powrotem na stację, alarm ucichł. Zanim moja energia ponownie spadła do zera, obróciłem się w stronę terminalu i teleportowałem. W ten sposób czujniki znów zostały dezaktywowane, a ja mogłem ruszyć dalej. W kolejnych pomieszczeniach aż roiło się od łysawych przeciwników, którzy razili mnie ogniem także ze specjalnych platform. Gdy już wszystkich wybiłem do nogi, natknąłem się na drzwi, które do otwarcia potrzebowały specjalnego kodu dostępu. I tym razem diabeł pośpieszył mi z pomocą dając nową umiejętność. Dzięki piekielnej wizji mogłem zobaczyć to, czego nigdy nie ujrzą oczy zwykłego śmiertelnika - ukryte źródła many, energii, a także sekretne kody. Kod do drzwi znajdował się na ścianie obok.
Podbudowany wkroczyłem do nowego pokoju i jeszcze radośniej zająłem się eliminacją agentów wroga. Po drabinie wdrapałem się na podest, na drzazgi rozwaliłem jakąś blokującą drogę skrzynkę i przeszedłem na drugą stronę pomieszczenia. Następne drzwi były pilnowane przez kamerę, więc nie namyślając się długo przerobiłem ją na złom. Użycie terminalu dało mi dostęp do kolejnego pomieszczenia. Nie brakowało w nim przeciwników, a szczególnie zaskoczył mnie karabinier chowający się za beczkami w zaułku. Jednak i jego krew szybko wsiąknęła w ziemię. Rozejrzałem się po otoczeniu i zniszczyłem masywne skrzynie blokujące jeden z korytarzy. W kolejnych komnatach aż roiło się od braciszków zakonnych. Musiałem na nich uważać, bo dranie sprytnie ukrywali się za licznymi skrzyniami. Otworzyłem niepozornie wyglądające drzwi i wąskim tunelem podążyłem do kolejnej centrali komputerowej.

Zawiesiłem im system, strzelając w kamerę znajdującą się obok aparatury. Wróciłem z powrotem i zniszczyłem skrzynkę blokującą wejście do komnaty z dużym reflektorem. Nie lubię zbyt jasnego światła, więc nie wahając się długo wycelowałem i rozwaliłem urządzenie. Od razu zrobiło się ciemniej i przytulniej, a ja poczułem, że regenerują się moje diabelskie moce. Zauważyłem, że pobliski mur jest nieco pokruszony, więc zebrałem siły i z mocą Szatana rozwaliłem ścianę.
Odkrył się przede mną nowy korytarz, zakończony kolejną ścianą cegieł, którą rozbiłem jeszcze szybciej niż poprzednią i wkroczyłem do nowego pomieszczenia. Przejścia strzegły tu dwa lasery, a wejście w ich promień powodowało natychmiastowe uruchomienie się alarmu i zatrzaśnięcie drzwi. Ustawiłem się więc odpowiednio, teleportowałem do pomieszczenia i szybkim strzałem zniszczyłem kamerę. Podobnie postąpiłem z drugim urządzeniem i dalsza droga stanęła otworem. Zerknąłem na ekran najbliższego terminala. Okazało się, że profesor ulotnił się z klasztoru, a jego zabawki zostały wywiezione. Na miejscu pozostała jedynie jego asystentka. Przekazałem nowiny Lucjuszowi, a ten nakazał rozejrzeć mi się za jakimikolwiek śladami działalności profesora. Przyjąłem zadanie i wyszedłem na dziedziniec. Ledwie uszedłem kilka kroków, a pojawili się napastnicy. Dowodził nimi wyjątkowo twardy mnich, chroniony przez niebiańską barierę. Wrogów było bez liku, a przeprawa z nimi wyjątkowo trudna. Trzeba było chować się za skrzyniami i filarami i zaciekle ich ostrzeliwać. Kluczem do zwycięstwa okazało się zabicie przywódcy oddziału. Za każdego uśmierconego żołnierza z jego świty regenerowała się część many, więc gdy tylko było jej wystarczająco wiele teleportowałem się za plecy bydlaka i posyłałem mu soczystą, diabelską wiązankę. W końcu ubiłem drania i uporałem się z nowym oddziałem, który przybył na plac boju. Podreperowałem nadwątlone zdrowie spijając energię z trupów i zszedłem schodami w dół do laboratorium.
C.D nastąpi
Spodobał Ci się mój post/temat daj repa !!
-
-
pogoda dla bogaczy online pl, Dzień próby hd, the sound of dubstep 2 pobierz, zła kobieta online, facet egoista, disciples III edytor map crack, seaquest.s03e07 pl, Jelena Jensen - Bathroom Break, das boot rapidsare, blizna 3d chomikuj, chrzest download free, agenci ncis s09e03 online pl, piątek 13- go rez frank mankuso, wc polska spy, ciemne pieczywo z autoamtu, ustawienia sterowania nfs the run, hipnotics peb.pl, precyl pas, porno na telefon 3g paczka pobierz, jak włączyć dodatki do borderlands, sprawdziany z niemieckiego direkt 1b, Fight_Club_-OST.rar, czy mozna zlamac haslo nk, 18 wheels of steel across america mods, dikamda chomikuj, świat fizyki praca moc,energia mechaniczna sprawdzian wielostopniowy wersja b
Tagi dla tego wątku
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Znajdziesz nas na: